Piątek, 29 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Zabawa w kolory


Bluberries
Salon
Salon
Natalie Jade Ray

Klasyczny kominek, na nim głowa Buddy ze sklepu Ned Kelly&Co. w Piermont. Stół Cattelan Rock firmy Interni Furniture, akrylowe świeczniki Fitz z Le Page. Skórzane sofy Metro 88 z Room&Board w Nowym Jorku, fotel i otomana Ellipse z Moderniki.

Bluberries
Schody do sypialni
Schody do sypialni
Natalie Jade Ray

Poręcz i metalowa konstrukcja balustrady zaprojektowana i wykonana przez firmę Steve Morris Design. Lampa IQ Light z MoMA.

Bluberries
Sypialnia
Sypialnia
Natalie Jade Ray

Sypialnia w klasycznych niebiesko-zielono-brązowych kolorach, charekterystycznych dla designu lat 60. Łóżko Nest Jesse Range, stoliki nocne firmy Interni Mobile. Lustro na ścianie z Ned Kelly&Co. w Piermont. Lampy Le Klint.

Bluberries
Sypialnia
Sypialnia
Natalie Jade Ray

Bluberries
Jadalnia
Jadalnia
Natalie Jade Ray

Stół z blatem ze szkła na kamiennej podstawie oraz skórzane smukłe krzesła zakupione zostały jeszcze w Anglii w sklepie Harrods.

Bluberries
Biblioteka
Biblioteka
Natalie Jade Ray

Sosnowa skrzynia zajmuje centralną część biblioteki, w rogu lustro w stalowej ramie, konsoleta i półki na świeczki firmy Room&Board.


Piermont, w którym stoi dom Jacqueline i Nicka, to urocze miasteczko nad rzeką Hudson, oddalone tylko 20 mil od serca Manhattanu. Słynie ono nie tylko z bajkowego położenia, znanych galerii, eleganckich butików i znakomitych restauracji, ale i fascynującej historii.

To tu w 1783 roku generał Jerzy Waszyngton spotkał lorda Carletona, by omówić warunki brytyjskiej kapitulacji podczas wojny o niepodległość. Tu na początku XIX wieku wybudowano pierwszy port dla łodzi parowych. Stąd wyruszali amerykańscy żołnierze na europejski front podczas II wojny światowej i tu po wojnie wracali do domu. To w końcu tu Woody Allen nakręcił swój słynny film „Purpurowa róża z Kairu”, dzięki któremu czy też z powodu którego Piermont stał się mekką znanych aktorów, pisarzy i artystów.

Mieszkający tu od lat znakomity tancerz Michaił Barysznikow twierdzi, że w całej Ameryce nie ma drugiego tak europejskiego miasteczka jak Piermont. Mieszka tu mała grupka Polaków (Polka jest właścicielką jedynego tu salonu fryzjerskiego), nieco większa Anglików i Niemców, są Francuzi, Węgrzy, Szwajcarzy i Szwedzi, są Belgowie i Grecy, reprezentowani chociażby przez osobę mojego męża. Wszyscy o naszym Piermoncie mówimy z dumą i ogromnym przywiązaniem, bo każdy z nas odnalazł tu namiastkę własnego kraju i krajobrazu zostawionego daleko za oceanem.

Moja sąsiadka Jacqueline mieszka tu dwa lata i jak sama twierdzi, nigdy nie wyobrażała sobie, że inne miejsce poza rodzinną Anglią będzie mogła nazywać domem. „Do Ameryki przyjechaliśmy cztery lata temu nie z wyboru, ale z konieczności. Mój narzeczony Nick został prezydentem znanej firmy ITT z siedzibą w Kalifornii, co zadecydowało o naszej najbliższej przyszłości” – opowiada Jacqueline. Choć Newport Beach w Kalifornii, gdzie zamieszkali, słynie z pięknych plaż i wspaniałego klimatu, nie czuła się tam prawdziwie szczęśliwa. „Brakowało mi poczucia, że przynależę do konkretnego miejsca i związanej z nim grupy ludzi, tego wszystkiego, co Amerykanie nazywają community. Odnalazłam to dopiero w Piermont”.     

 Miasteczko urzekło ją od razu bajkowym położeniem. „W Kalifornii przyzwyczaiłam się do widoku wody za oknem, jakże więc byłam szczęśliwa, gdy udało nam się kupić dom nad samą rzeką Hudson. Dodatkową zaletą okolicy był pobliski las. Oboje uwielbiamy sport i kontakt z naturą, wiedzieliśmy więc, że będzie to idealne miejsce na wspinaczki, rower czy narty biegowe. Cicho, spokojnie i z dala od gwaru wielkiego miasta, z drugiej strony jednak na tyle blisko Manhattanu, by móc korzystać z jego przyjemności. Nie czuję, że mieszkając poza Manhattanem, cokolwiek tracę z tamtejszego życia. Gdy mam ochotę pójść na koncert, do dobrej restauracji czy klubu, miasto jest tak naprawdę w zasięgu ręki” – mówi.

Dziś z perspektywy dwóch lat twierdzi, że znalezienie okolicy, w której chcesz zamieszkać, jest o wiele trudniejsze i o wiele ważniejsze niż znalezienie samego domu. „Jeżeli podoba ci się okolica i chcesz w niej pozostać, dużo łatwiej będzie ci zaakceptować fakt, że dom, do którego się wprowadzasz, będzie wymagał dodatkowej pracy, bo ma pewne defekty, o których wcześniej nie myślałeś. Nigdy nie przypuszczałam, że będę potrafiła żyć w domu będącego częścią pewnego osiedla, kompleksu dokładnie identycznych budynków. Stało się inaczej i przyznaję, że brak dużego ogrodu, basenu czy rozległego tarasu, bez których nie wyobrażałam sobie wcześniej domu, przestał mi przeszkadzać”.

W domu urzekło ich przede wszystkim światło. Wysokie sufity i duże okna były stuprocentową gwarancją jasnego, świetlistego wnętrza. „Po słonecznej Kalifornii nie mogłabym zaakceptować ciemnego tudorowego wnętrza albo domu typu hiszpańska hacjenda, zwłaszcza że podobny dom mamy już w Hiszpanii” – wyjaśnia Jacqueline. Oboje lubią czyste, proste wnętrza w stylu Philippe’a Starcka, art déco czy w hotelach w Miami Beach. Chcieli to przenieść do swojego domu, oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku i określonego budżetu. W piermonckim domu spotkały się więc pomysły i doświadczenia nabyte w wyniku podróży i… kolejnych przeprowadzek. Jacqueline twierdzi, że te bardzo pomagają zdroworozsądkowo ocenić, co naprawdę będzie w domu niezbędne, a co jest wyłącznie kaprysem czy niepotrzebnym krzykiem ostatniej mody. Z góry wiedzieli, że chcą mieć dom przestrzenny, nieograniczony dodatkowymi ścianami czy jeszcze jedną parą zbędnych drzwi. Zdarli ze ścian brzydką, krzykliwą tapetę, uprościli gzymsy, tworząc z nich czystą linię, zbudowali schody z prostą poręczą, w miejsce szarych zimnych płytek położyli dębowy parkiet. „Często o wnętrzach nowoczesnych mówi się, że są zimne i nieprzytulne. Nic bardziej błędnego. Każdy dom, niezależnie, w jakim stylu zbudowany, można umiejętnie ocieplić albo nierozważnie oziębić, w zależności od tego, jakich użyjemy materiałów, kolorów i dodatków” – wyjaśnia. Z góry wiadomo, że drewno, miękkie materiały, jak plusz czy welur, są cieplejsze niż kamień, metal lub skóra. Podobnie jest z kolorami, niebieski czy zielony to same w sobie chłodne barwy, ale w połączeniu z brązem czy bladym różem wyglądają zachwycająco i bardzo stylowo. Taka właśnie jest sypialnia państwa domu.

Pomysł na tak odważne połączenie kolorów Jacqueline zaczerpnęła z barwy palet w poduszce kupionej w Museum of Modern Art. „Tworząc kolorystykę danego pomieszczenia, musisz znaleźć swój punkt odniesienia, dowolny szczegół, który ustali kierunek twoich poszukiwań i wokół którego będziesz budować całość. Może być to tło w obrazie, fragment dywanu czy obicie fotela. Przy doborze koloru należy pamiętać, że barwy jasne i żywe, jak czerwony, groszkowa zieleń czy pomarańcz pozornie powiększają małe przestrzenie w odróżnieniu od barw ciemnych, jak szary, brązowy czy granat, które zmniejszają powierzchnię” – mówi Jacqueline. Sama o sobie mówi, że jest absolutną minimalistką zarówno w kolorze, jak i w formie. Dla niej wystarczyłyby białe ściany z niewielką liczbą prostych mebli, ale Nick kocha kolor. Salon jest więc wynikiem kompromisu dwóch stron – czerwień w połączeniu z białym daje wspaniały kontrast, tak typowy dla stylu lat 60. i 70. i pomaga wyeksponować elementy, które w innym przypadku zginęłyby w pomieszczeniu,  jak np. tu telewizor. „To trochę tak jak w galerii, gdzie ściany malujesz pod obrazy czy pod rzeźby. Tak jak tu, gdzie białe ściany są znakomitym tłem dla kolorowego szkła. „Szklana kolekcja” narodziła się jeszcze w Anglii, a dziś uzupełniana jest o kolejne przedmioty tworzone przez zaprzyjaźnioną artystkę. Dodatkowym elementem dekoracyjnym domu są portrety namalowane przez angielskiego artystę Thomasa Leveritta mieszkającego na Manhattanie. „Wybitny talent Thomasa jako portrecisty polega na uchwyceniu właściwego momentu, prawie tak jak w fotografii, gdy jedna chwila stanowi o naturalności zdjęcia. Cała siła jego malarstwa zawarta jest w oczach i ekspresji twarzy – ja zamyślona i wiecznie bujająca w obłokach, Nick ciekawy życia i otwarty na kolejny projekt i nową eskapadę” – śmieje się Jacqueline. Opowiada historię, jak przygotowując się do wyprawy na biegun północny, Nick biegał po plaży w Kalifornii w krótkich rakietach śnieżnych. „Jego determinacja i perfekcyjność będą dla mnie zawsze wielką zagadką, ale może właśnie na tych drobnych różnicach polega fascynacja drugą osobą” – zastanawia się Jacqueline.

Na pytanie, kiedy ich piermoncki dom będzie skończonym projektem, Jacqueline uśmiecha się zagadkowo. „Jeśli czujesz w sobie nieograniczoną energię twórczą, proces zmian i budowania nowych rzeczy tak naprawdę nigdy się nie kończy. Myślę, że ciekawym rozwiązaniem będzie drobne otworzenie przestrzeni przy suficie, tak by cały dom stwarzał wrażenie jednego niekończącego się loftu. Dzięki temu całość będzie jeszcze jaśniejsza. Ważnym projektem jest też zbudowanie dużych przeszklonych drzwi na balkon i przebudowa kuchni. Może zostaniemy przy seledynowym kolorze ścian, ale cała reszta nadaje się do kompletnej wymiany”.

Marzą o kuchni, która będzie przedłużeniem salonu, miejscem, gdzie skupia się życie towarzyskie domu. Dlatego nie chcą klasycznego stołu i krzeseł, preferują wygodne sofy i fotele, w których można się zanurzyć obserwując, jak pani domu przyrządza smaczną kolację. „Oczywiście nie odejdziemy zupełnie od klasycznego projektu kuchni – potrzebujemy porządnych sprzętów i wygodnych granitowych blatów do przygotowywania posiłków, ale o wyglądzie i charakterze całości tak naprawdę zadecydują rzeczy, które z wystrojem kuchni nie mają nic wspólnego. Bo kto powiedział, że design musi opierać się wyłącznie na stałych, wypróbowanych regułach? Odrobina odwagi i fantazji poparta niezbędną wiedzą na temat światła, koloru i formy może stać się punktem wyjściowym dla nowych, fantastycznych rozwiązań! Kto by pomyślał, że cały pomysł na mój dom oprę na plakacie, który wisiał w łazience w domu moich rodziców. Dla nich był on odbiciem współczesnych czasów, dla mnie na przestrzeni lat stał się kluczem do własnego stylu, który łączyłby w sobie niezbędną dziś nowoczesność z urokiem i smakiem tego. co wniosły do designu poprzednie epoki”.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 10 WIOSNA 2007

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.