Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Sztuka maksymalna


Bluberries
"Marek II (Marek przeplatany)"
"Marek II (Marek przeplatany)"
Janusz Bąkowski

Bluberries
"Wazon z kwiatami"
"Wazon z kwiatami"
Janusz Bąkowski

Bluberries
"Autoportret". Obraz, akryl na płótnie
"Autoportret". Obraz, akryl na płótnie
Janusz Bąkowski

szkic twarzy "zadrukowany" tekstem autobiograficznym

Bluberries
"Marek I (Marek z Marków)"
"Marek I (Marek z Marków)"
Janusz Bąkowski

Bluberries
"Marek VI (Marek zszywany)"
"Marek VI (Marek zszywany)"
Janusz Bąkowski

Bluberries
Podczas tworzenia "Wazonu z kwiatami"
Podczas tworzenia "Wazonu z kwiatami"

Bluberries
"Staś" - etap początkowy
"Staś" - etap początkowy
Janusz Bąkowski

Bluberries
"Staś" - etap końcowy
"Staś" - etap końcowy
Janusz Bąkowski

Bluberries
Janusz Bąkowski
Janusz Bąkowski


Janusz Bąkowski (1922-2005) miał niezmiernie emocjonalny stosunek do swych pieczołowicie wypracowanych dzieł. Nie tylko nie lubił się z nimi rozstawać, ale także bardzo przeżywał publiczne pokazy swych prac. Unikał więc wystaw. Gdy zwracano się doń z propozycją ekspozycji – dawał wymijające odpowiedzi, zwlekał, w nieskończoność przekładał terminy.

Wskutek tego ów jeden z wybitniejszych artystów polskich jest do dziś bardzo mało znany, a trudne w odbiorze dzieła nie są łatwo rozpoznawane jako wielkie osiągnięcia intelektu i wyobraźni twórcy bardzo prywatnego, bardzo samotnego, pracującego długo, mozolnie z niesłychaną cierpliwością.

Zapomniany konstruktywista?

Fascynowały go „niemożliwe” zadania do wykonania, przedsięwzięcia polegające na tym, aby zrobić coś, czego nikt dotąd nie zrobił, realizacja utworów, które powstały w jego wyobraźni, a które wydawały się nie do zrobienia. Czasem latami nad czymś pracował, oblekał w rzeczywistość twory swej wyobraźni, pracowicie naklejał maleńkie skrawki papieru na płaszczyznę, wymyślał specjalne narzędzia umożliwiające realizację projektu, pracował nad materiałami, które pozwolą mu osiągnąć „niemożliwy” cel.

Kolor, forma, geometria, film, grafika – próbował tego wszystkiego, rozmaitymi językami wyrażał to, co go fascynowało. Wiele dzieł tylko z pozoru przypomina „fotografie”, w istocie zaś są to obrazy, dla których zdjęcie aparatem fotograficznym jest tylko punktem wyjścia. Niezwykła ciekawość poruszała jego działalnością twórczą. Artysta ten faktycznie przetwarzał rzeczywistość na sztukę.

Czy zatem powinniśmy wywodzić rodowód Janusza Bąkowskiego z konstruktywizmu, świetnej polskiej tradycji artystycznej lat 20. i 30.? Jego dzieła powstały w rezultacie budowy, konstrukcji rzeczywistości artystycznej. Nie był on natchnionym artystą, który bierze pędzel i maluje, tworzy w porywie duchowego zrywu; był intelektualistą, który konstruował swój świat powoli i starannie.

Ale nim stawał się artystą, w pierwszej kolejności był myślicielem, filozofem idei. Dopiero kiedy ją skrystalizował w umyśle, wówczas szukał sposobu dla jej wyrażenia. Według Bąkowskiego każda idea ma swe właściwe medium, stąd artysta ów malował, rzeźbił, fotografował. Są to jednak tradycyjne określenia, właściwe dla „tradycyjnej” sztuki. Dla niego zaś te tradycyjne formy stanowiły dopiero punkt wyjścia do tworzenia, a nie efekt docelowy. I to było jego specyfiką. Coś, co wygląda jak fotograficzny portret, jest w istocie repliką fotografii złożoną z maleńkich kwadracików układających się w dokładny zarys twarzy modela. Na innym – twarz modela powstaje z mozaikowej kompozycji maleńkich fotografii tej właśnie postaci. Tak powstał „Marek” – jedno z jego najsłynniejszych dzieł, składające się z ogromnej liczby twarzy – twarz wyraża się w twarzach.

Janusz Bąkowski tworzył wedle pewnego intelektualnego zamysłu i budował rzeczywistość na nowo, aby pasowała do jego koncepcji. Starał się przy tym być niezmiernie precyzyjny, aby projekt i dzieło końcowe przystawały do siebie. Wymagało to ogromu pracy, nieludzkiej wręcz cierpliwości i zabierało dużo czasu. Najwięcej po to, aby opracować metodę owej „dekonstrukcji” i ponownej „rekonstrukcji” rzeczywistości. Robił narzędzia, np. do krojenia rzeźb, wymyślał specjalne sztalugi do malowania, tworzył staranne rastry do oglądania itp.

Ujawnić plan tworzenia

Na przykład Bąkowski namalował obraz przedstawiający wazon z kwiatami – ładne dzieło, które dla wielu byłoby końcem aktu twórczego; dla niego – było dopiero początkiem. Za pomocą coraz silniejszego rastra rozdrobnił wizerunek przedmiotu na coraz mniejsze części i w czterech kolejnych zbliżeniach do przedmiotu otrzymał efekt łąki, rozedrganej, gorącej, w ruchu.

Ale jeśli spojrzymy na całą sekwencję kolejnych wizerunków składających się na całe dzieło, to „czytane” od lewej – ów bukiet kwiatów powstaje z niczego, z mgły, z niezorganizowanej materii, która się powoli układa w kształt, w formę, nabiera treści. Istota pomysłu Bąkowskiego tkwi więc nie tyle w końcowym dziele, ile w tym stawaniu się, w wyłanianiu się przedmiotu z niebytu. Dzieło sztuki to nie końcowy efekt, ale nieustanne przetwarzanie materii świata w nowe formy, na swój własny obraz i podobieństwo. Prawdziwy twórca wyraża ów proces, skoro końcowy efekt – dzieło – to skutek owego przetworzenia, czyli widomy ślad istoty artystycznego działania.

Stwarzanie dlań znaczyło dążenie do odkrycia „boskiego planu”: jak to należy wykonać, za pomocą jakich technik? Ów zimny, mózgowy konstruktywista okazuje się w głębi duszy artystą niezmiernie uduchowionym.

Janusza Bąkowskiego poważna twórczość artystyczna zaczęła się w drugiej połowie życia. Nieustannie nurtował go problem: czy coś jest możliwe do wykonania? Fascynowało go pytanie niemal boskie: czy ja to mogę zrobić? I wierzył, że uda się zrobić niemożliwe.

Pracował podług wewnętrznego imperatywu: „zbuduję świat od nowa – rozłożę go na elementy i skomponuję go ponownie. Co by było, gdyby jakiś bóg pomyślał: a ja pokroję tę głowę na plasterki i przebuduję. Zobaczymy, co z tego będzie”. Nie pozwalał sobie przy tym na porywy fantazji, na zdanie się na przypadkowość aktu twórczego. Starannie przemyśliwał każdy krok i realizował dzieło powoli, systematycznie. To, co u innych nazwiemy natchnieniem, dla Bąkowskiego było systematyczną, żmudną pracą.

W pewnym okresie Janusz Bąkowski robił swoje autoportrety przez cały rok – co dzień jeden portret, niezależnie, jak się czuł, gdzie był, czy mu się chciało, czy nie. Wykonał ich 365. Kim jest człowiek? Tym, jak wygląda w danej chwili czy też sumą wyglądów w czasie? Fenomenologiczny obraz postaci uzyskał także w innym dziele, fotografując nagą postać kobiety z kilkudziesięciu punktów widzenia. Z szeregu wyglądów artysta dochodzi do istoty przedstawianego obiektu.

Pokora twórcy

Tego typu dzieła to nie sztuka emocji i nastrojów, ale medytacja nad podstawowymi komponentami obrazu albo świata, który się wyraża w obrazach, jako podstawowych jednostkach sensu. Mnisia medytacja wykonana palcami. Działalność ta, dogłębna wiara, że każdy element tego świata jest równie ważny, wymagała skutkiem tego jednakiego wkładu pracy, wysiłku. Przecież ten mały element twarzy człowieka jest tak samo istotny jak cały ów człowiek, którego sportretował. Nie można więc sobie pozwolić w najmniejszym elemencie na improwizację, działania markujące, zastępcze, albowiem we fragmencie wyraża się cały świat; zlekceważony, pominięty, sfuszerowany wycinek to wyłom, dziura, szkoda niepowetowana we wszechświecie.

Istotnym fragmentem wszelkiego mistycyzmu jest pokorne zmierzanie się i właściwie nieustanne ograniczanie. Bąkowski miał takie podejście do swojej sztuki.

Punktem wyjścia dzieła „Staś” jest rzeźba przedstawiające głowę znanego filozofa Stanisława Cichowicza. Natomiast końcowe dzieło polega na systematycznym pomnażaniu oryginalnej rzeźby wpierw o szerokość, potem – wysokość, wreszcie – grubość. Praktycznie Bąkowski najpierw osiem sztuk głów Cichowicza zamienił na cztery wysokie, potem cztery wysokie – na dwie wysokie i szerokie, a potem te dwie zamienił na jedną wysoką, szeroką i grubą.

Niezwykłe dzieła Janusza Bąkowskiego niepokoją i fascynują. Nie są może nadzwyczaj dekoracyjne, ale reprezentują sztukę najwyższego lotu.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 10 WIOSNA 2007

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.