Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Królewska Warszawa ...nad rzeką Passaic


Bluberries
Bart Sadowski

Bluberries
Bart Sadowski

Bluberries
Bart Sadowski

Bluberries
Bart Sadowski

Bluberries
Bart Sadowski

Bluberries
Bart Sadowski


Do restauracji Royal Warsaw w Elmwood Park w New Jersey zewsząd łatwo dojechać, położona jest bowiem nad rzeką Passaic przy River Road, w pobliżu dróg numer 21 i 46, blisko Parkwayu i drogi numer 80. Toteż zawsze pełno tu gości. A w weekendy trzeba długo czekać na miejsce.

„Dlaczego restauracja nazywa się Royal Warsaw? – powtarza pytanie jej właściciel Dariusz Kida. – Szukałem nazwy łatwej do zapamiętania, przyjaznej dla klientów, a jednocześnie kojarzącej się z Polską. Jestem wprawdzie z Niska koło Stalowej Woli, ale bardzo podoba mi się Warszawa. Często tam jeździłem, więc pomyślałem o Warszawie w nazwie. A że jest stolicą, jest tam zamek królewski, urzędowali tam królowie polscy, więc pomyślałem o królewskiej Warszawie… Grześkowi – bratu, który jest moim wspólnikiem – pomysł bardzo się spodobał. No i jest Royal Warsaw”. Otwarcie restauracji nastąpiło 1 czerwca 2003 roku. Nazwa przyjęła się bez trudu. Dzisiaj Polacy mówią: „jedziemy do Royala”, albo po prostu „jedziemy do Warszawy”.

Swojską atmosferę czuje się od razu po wejściu do restauracji. Po lewej stronie, przy barze zazwyczaj siedzi młodzież. Słuchają muzyki polskich zespołów, oglądają polskie programy TV Polonia czy TVN24 na dużym ekranie telewizora. Na prawo od wejścia przy stolikach siedzą goście, którzy przyszli tu zjeść coś dobrego. Język polski i tu, i tam często miesza się z angielskim.

Przybyłych witają miłe, śliczne kelnerki i grzeczni, przystojni kelnerzy. Znajdują wolne miejsce, odprowadzają, służą radą, a potem proszą koleżanki do obsługi. Zaraz pojawia się na stole pięknie przygotowane menu. A jest w czym wybierać.

„W układaniu menu szef dał mi praktycznie wolną rękę. Zmieniało się ono w ciągu tych kilku lat, ale od mniej więcej roku jest stałe. Oczywiście zawsze dokładamy coś ekstra – twierdzi 32-letni Marcin Kowalski, szef kuchni niemal od początku. – Z Nowej Zelandii sprowadzamy baraninę, z Francji żabie udka. Praktycznie wszystkie polskie rzeczy, jak: placki ziemniaczane, zupy czy pierogi, robimy na miejscu. Nasza specjalistka od pierogów, pani Jasia, robi ich w ciągu tygodnia kilka tysięcy sztuk” – podkreśla Marcin.

W restauracji pracuje 30 osób: 10 w kuchni, a 20 na sali i przy barze, w charakterze barmanów i kelnerów. W miarę wygodnie mieści się tutaj 130 gości. Latem przybywa 30 miejsc na zewnątrz. Gościło już tutaj kilka znanych postaci z polskiego show-biznesu: piosenkarze Zbigniew Wodecki i Halina Frąckowiak, aktorzy Katarzyna Skrzynecka i Zbigniew Buczkowski, a także bokserski mistrz świata Tomasz Adamek ze swym promotorem Ziggim Rozalskim.

Co goście najczęściej zamawiają? „Polacy – schabowego – mówi bez zastanowienia Marcin Kowalski. – Bywa, że w niedzielę musimy usmażyć kilkaset schabowych i podać je tak po naszemu, po polsku, z ziemniakami i kapustą, bo tak najlepiej smakuje. Ale też dużym wzięciem cieszy się schabowy nadziewany pieczarkami. No i jeszcze bardzo popularny jest zwykły stek z warzywami”.

W przypadku Amerykanów jest nieco inaczej. Wybierają zazwyczaj albo sea food, albo… polskie dania. „Amerykanie zajadają się plackami ziemniaczanymi po węgiersku albo biorą plate a’la Warsaw, czyli tacę, na której jest gołąbek, bigos, kiełbasa i pierogi. Nasi się dziwią, że można tak jeść, a Amerykanom to bardzo smakuje” – uśmiecha się Marcin.

W barze, oprócz polskiego piwa, można wypić wyszukanego drinka. Specjalną, pięknie wydaną książkę drinków przygotował Bartek Kozieł, który zaczął tu pracować jako barman tydzień po otwarciu restauracji. „Dla pań polecam Hipnotiqe Breeze – bardzo dobry, delikatny drink, a dla panów coś mocniejszego, np. Long Island – wódka, gin, rum i tequilla z dodatkami – wyjaśnia Bartek. – Ostatnio wielkie wzięcie ma Mojito – mieszanka rumu baccardi, club sody z dodatkiem liści mięty, cukru i lemonek. Jest słaby, ale świetnie się pije i znakomicie smakuje”.

W tygodniu 80 procent klientów Royal Warsaw stanowią Amerykanie, a w piątki i soboty już tylko 60 proc. Za to niedziela jest polska – absolutnie dominują rodacy.

Przepisy szefa kuchni Marcina Kowalskiego

Pieczony królik
1 królik
1/2 szklanki białego wytrawnego wina
1/2 szklanki wody
oliwa
przyprawy: sól, czarny pieprz,
ząbek czosnku, pokrzywa, mięta


Oczyszczone z błon mięso królika natrzeć solą, czosnkiem, czarnym pieprzem, miętą i pokrzywą. Odstawić je na 24-48 godzin. Następnie podlać królika oliwą i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec dwie godziny. W trakcie pieczenia mięso polewać dobrym, białym wytrawnym winem zmieszanym z wodą.

Upieczonego królika serwujemy tradycyjnie z ziemniakami i ćwikłą. Można dodać sos grzybowy. W Royal Warsaw sos ten jest robiony z kurek sprowadzanych specjalnie z Polski. Jeden królik wystarczy na 4-5 porcji.

Pieczona cielęcina
1/2 funta cielęciny
1 marchew
1 seler
1 por
1 cebula
przyprawy: pieprz, sól, ząbek czosnku, rozmaryn, mięta, curry


Porcję mięsa cielęcego, odciętego od żeberek, doprawić pieprzem, solą, czosnkiem, curry, świeżą miętą i rozmarynem. Następnie obłożyć startymi warzywami: selerem, marchwią, porem i cebulą. Tak przygotowane zostawić na 12 godzin. Piec w piekarniku w temperaturze 450 st. F około pół godziny.

Cielęcinę podawać z pieczonymi ziemniakami i warzywami. Sos do tego dania można zrobić na wywarze z pieczonego mięsa.

dodajdo.com


 
napisany przez 03:50 19-10-2007 Zbigniew Szwed

Jedzenie bardzo smaczne ale na uwage zasluguje tez obsluga.Obslugiwala mnie bardzo mila i uprzejma kelnerka.Sliczna wysoka dziewczyna o ciemno fioletowych wlosach.Echhhh!

Artykuły z numeru:
NR 10 WIOSNA 2007

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.