Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Kapitalne przeróbki

Opowieść o długiej drodze do własnego domu rodziny Rosińskich, czyli co można usiągnąć uporem i pracą, mimo skromnych środków.


Bluberries
Sypialnia
Sypialnia
Bart Sadowski

Janina przez cały czas budowy pomagała mężowi we wszystkich pracach "męskich", teraz zaś dekoruje dom własnoręcznie uszytymi zasłonami, narzutami i poduszkami. Sama nawet tapiceruje niektóre meble.

Bluberries
Jadalnia
Jadalnia
Bart Sadowski

Salon i jadalnia znajdują się w dobudowanej części domu. Ciepłe kolory ścian i dębowe podłogi dają wrażenie spokoju i przytulności.

Bluberries
Salon
Salon
Bart Sadowski

Bluberries
Pokój wypoczynkowy
Pokój wypoczynkowy
Bart Sadowski

Bluberries
Kuchnia
Kuchnia
Bart Sadowski

Znajduje się w sąsiedztwie jadalni i salonu; po rozbudowie zajęła miejsce starego pokoju gościnnego

Bluberries
Łazienka
Łazienka
Bart Sadowski

Jasna łazienka z elementami mozaiki ułożonej przez Leszka jest dumą właścicieli.

Bluberries
Janina Rosińska
Janina Rosińska
Bart Sadowski


Na fali wielkiej emigracji lat 80. w marcu 1989 roku przyjechali do USA wraz z dwuipółletnią córką Anią z Niemiec, gdzie przebywali 5 lat. W przeciwieństwie do wielu rodaków od razu wiedzieli, że ich miejsce jest właśnie tutaj. Nie snuli więc marzeń o powrocie do Polski.

Wynajęli mieszkanie, znaleźli pracę i dość szybko zaczęli rozglądać się za własną siedzibą. W 1990 r. stali się właścicielami małego jednorodzinnego domu w Hopelawn, New Jersey. Kupując go, Janina i Leszek Rosińscy wiedzieli o konieczności przeprowadzenia niewielkich prac remontowych. Ale dopiero, kiedy w nim zamieszkali, zorientowali się, że ich nowo nabyty dom wymaga kapitalnego remontu. Zaangażowanie firm kontraktorskich, ze względów finansowych, nie wchodziło absolutnie w rachubę. Dlatego po załatwieniu niezbędnych zezwoleń postanowili wszystko zrobić sami. Okazało się jednak, że lista prac do wykonania ciągle się wydłuża się. Wymienili wszystkie okna, wstawili rozsuwane drzwi od strony ogrodu, drzwi wejściowe, położyli nowe pokrycie dachu, wymienili rynny. Dalej nastąpiło malowanie domu z zewnątrz i wewnątrz, cyklinowanie podłóg, remont schodów na piętro, adaptacja poddasza na pokój dziecięcy, przerobienie kuchni na pokój śniadaniowy, a spiżarek i przedsionka – na kuchnię. Do tego doszło jeszcze powiększenie piwnicy poprzez wybranie ziemi pod niektórymi pomieszczeniami, budowa wiaty garażowej i wybudowanie podestów wypoczynkowych. Jeden nad nową kuchnią, a drugi przylegający do kuchni od strony ogródka (deck). Wszystko to, wykonywane tylko przez gospodarzy po pracy i w weekendy, trwało ponad pięć lat. Za to po zakończeniu bardzo zadowoleni zakładali, że już nie czekają ich żadne inne tego typu prace budowlane przez najbliższe kilkadziesiąt lat. Nawet w najbardziej pesymistycznych scenariuszach nie przewidywali, że to, co dotychczas zbudowali, będą musieli całkowicie zburzyć! I to już po dziewięciu zaledwie latach od zakończenia kapitalnego remontu.

W 2003 roku na wiosnę zaczęły się problemy z dachem, który – mimo ciągłych poprawek i uszczelnień – przeciekał. Było to wynikiem prawdopodobnie jego wadliwej konstrukcji. Różnica temperatur powodowała ruchy dachu, co w konsekwencji doprowadzało do rozszczelniania pokrycia. Mimo kilkakrotnych napraw skutek pozostawał ten sam: zalane ściany i podłogi po każdym większym deszczu. Państwo Rosińscy byli bliscy załamania. Doszli do trudnej decyzji sprzedania domu, który tak polubili, i zakupu nowego.
Ale ta opcja została ostatecznie porzucona ze względu na bardzo wysokie wówczas ceny domów w New Jersey. Druga opcja, którą rozważali, to położenie zupełnie nowego dachu. Bardzo długo rozmyślali nad podjęciem ostatecznej decyzji i w konsekwencji pod koniec 2004 roku wybrali… opcję trzecią. Postanowili zburzyć całkowicie dom, pozostawiając do remontu tylko piwnicę, dwie małe sypialnie, łazienkę do nich przylegającą i garaż. Na miejscu starego domu zaplanowali wybudowanie nowego i większego, jako że w międzyczasie (1994) rodzina państwa Rosińskich powiększyła się o syna Ryszarda. Na tę ostateczną decyzję miały wpływ także inne okoliczności, jak: duża działka pozwalająca na możliwość rozbudowy, bliskość zakładów, gdzie pracowali, bliskość centrów komunikacyjnych, sklepów, znajomych, pozostawienie dzieci w tych samych szkołach oraz przywiązanie do miejsca.

Decyzja, którą podjęli, musiała być realizowana szybko, gdyż postanowili, że dom będzie burzony i rozbudowywany w taki sposób, aby była możliwość ciągłego w nim mieszkania. W listopadzie 2004 roku mieli już projekt, a w grudniu został on zatwierdzony przez lokalne władze miejskie w Woodbridge Township. Z niecierpliwością oczekiwali nadejścia wiosny, aby móc rozpocząć budowę nowego domu, po uprzednim zburzeniu obecnego.

Z początkiem 2005 roku Leszek Rosiński wraz z żoną Janiną zaadaptowali pomieszczenia piwniczne na mieszkalne, do których przenieśli się na czas rozbudowy. Dzieci pozostały jeszcze w dwóch pokojach, które nie były ujęte w planach do wyburzenia, a jedynie do remontu i przeróbek. Na wiosnę 2005 wykonaniem wykopu przez koparkę pod dodatkową piwnicę rozpoczęły się prace nad nowym praktycznie domem. Nową piwnicę (ścianki z pustaków i drewniany strop) ekipa budowlana wykonała pod koniec maja. Znacznie później, niż przewidywał termin kontraktu, gdyż w wyniku częstych i obfitych deszczów robota musiała być przerywana kilkakrotnie, aby odpompowywać wodę z wykopu. Jednocześnie Leszek, wraz z dwoma pomocnikami, rozpoczął burzenie budynku. W związku z opóźnieniami, na skutek pogody przy budowaniu nowej części piwnicy, gospodarz zdał sobie sprawę, że sam nie zdąży postawić głównych belek domu i dachowych tak, aby dom był zakryty zewnętrznymi ścianami i dachem przed zimą. Dlatego wynajął polską firmę budowlaną, która w ciągu dwóch tygodni postawiła nowy szkielet domu. Podczas tej fazy prac dzieci musiały się także przenieść do tymczasowych pomieszczeń mieszkalnych w basemencie. Następnie z pomocą czterech pomocników Leszek w ciągu dwóch dni wykonał dach i pokrył go. Dalej mógł już rozpocząć budowę ścian zewnętrznych, dbając o jak najstaranniejsze układanie izolacji cieplnej. Prace, w których pomagała mu cała rodzina, ukończył pod koniec sierpnia. Przez cały okres budowy Leszek chodził do pracy tylko trzy razy w tygodniu i tylko na nocne zmiany, w piątek, sobotę i niedzielę. Firma, w której pracował, zgodziła się na taki układ, gdyż nie było wielu chętnych do pracy w weekendy. Po przepracowanych nocach spał tylko parę godzin, ale to pozwalało mu przeznaczyć wiele czasu na wykańczanie domu. Do końca 2005 roku wstawił okna na piętrze i parterze, drzwi wejściowe, zrobił dojście do domu z kostki kamiennej, obłożył 3 (boczne i z tyłu) zewnętrzne ściany domu (sidding) oraz wykonał wszystkie prace przygotowawcze (płyty, siatka) na ścianie frontowej w celu położenia tynku. Projekt frontowej ściany to dzieło Leszka i tylko sam tynk położyło dwóch fachowców. Był to duży wysiłek, tym bardziej że wykończenie zewnętrzne musiało nastąpić pod koniec roku, aby można było prowadzić dalsze prace wewnątrz domu podczas zimy. W tym okresie Leszek wynajął fachowców do zainstalowania AC, centralnego ogrzewania, sieci wodnej, gazowej i sanitarnej, gdyż prace te wymagały zawodowej licencji, której on nie posiadał. Ale elektrykę, pod nadzorem uprawnionego fachowca, wykonał sam w 90 procentach. Boże Narodzenie w 2005 i rok 2006 powitali jeszcze w pomieszczeniach piwnicznych, życząc sobie przede wszystkim zamieszkania w nowo przebudowanym domu w nadchodzącym właśnie roku.

Cały czas państwo Rosińscy bardzo pilnowali budżetu, aby móc bezproblemowo zrobić to, co zaplanowali. Pracowała więc cała rodzina, nawet pomagały dzieci, córka Ania i 10-letni syn Ryszard. Zimą 2005/2006 rozpoczęli prace w środku domu: stawianie ścianek gipsowych i układanie podłóg, płytek w łazienkach i kuchni oraz montaż głównych schodów. Na Wielkanoc 2006 śniadanie świąteczne jedli już w ukończonej prawie całkowicie jadalni, która była oddana do użytku jako pierwsza. Ale posiłki były przygotowywane jeszcze w piwnicy. Dopiero w czerwcu została uruchomiona kuchnia, choć jeszcze niecałkowicie umeblowana. Teraz już mogli wykonywać dalsze prace w pozostałej części domu: układanie parkietów, malowanie, wyposażanie łazienek. Prace te ukończono pod koniec września. Wtedy to dzieci mogły się wreszcie wprowadzić do swoich nowych pokoi. Miesiąc później do swojej sypialni mogli się przeprowadzić gospodarze. Do końca roku wykonywali pozostałe drobne prace wykończeniowo-dekoratorskie. Zakończyli także zagospodarowanie nowej części piwnicy, planując… remont starej części podpiwniczenia, w której mieszkali przez prawie dwa lata.

Prace przy budowie nowego domu mógł Leszek wykonać w większości sam, ale tylko dlatego, że bardzo dobrze znał się na robotach budowlanych, gdyż doświadczenie w budownictwie na Zachodzie, i znajomość materiałów tam używanych, nabył jeszcze w Niemczech. Także i dlatego, że mógł pracować w swojej zasadniczej pracy według nietypowego harmonogramu. Ale chyba najistotniejszym czynnikiem było to, że cała rodzina włożyła w swój dom kawał gigantycznej pracy, na którą stać tylko ludzi bardzo wytrwałych i upartych. Dziś państwo Rosińscy zgodnie twierdzą, że już nigdy więcej nie będą przeprowadzać żadnego znaczącego remontu w swoim domu. „Choć kto wie”… – dodaje trochę niepewnie Janina.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 10 WIOSNA 2007

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.