Środa, 08 października 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
Nowojorskie kwatery Jerzego Waszyngtona
Choć strzały zwiastujące wojnę o niepodległość padły w Nowej Anglii, to zarówno pierwsze, jak i decydujące bitwy rozegrały się w Nowym Jorku i w dolinie Hudsonu.
Aby skutecznie prowadzić wojenną kampanię, generał zajął tu kolejno dwie kwatery: tawernę Fraunces i rezydecję Morris-Jumel.
Korzystając z przedrewolucyjnego wrzenia w Nowym Jorku, generał nie zamierzał pozostawić spraw własnemu biegowi, tym bardziej iż gubernator William Tryon schronił się na fregacie „London”, a w mieście panowało bezkrólewie. Przybył tu wiosną 1775 roku na zaproszenie Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego. Dokonawszy inspekcji, Waszyngton kazał wznieść nowe przyczółki i baterie dla ciężkich dział, a także umocnić istniejące fortece. To samo, tyle że na większą skalę, dokonało się w dolinie Hudsonu, gdzie powstały cztery nowe twierdze. Budowę orlego gniazda, czyli West Point, do której przystąpiono znacznie później, powierzono Tadeuszowi Kościuszce. Obrona rzeki wysuwała się na pierwsze miejsce. Rewolucyjny przywódca był realistą, wiedząc, że nie da się utrzymać Nowego Jorku.
Waszyngton zatrzymał się w tawernie Queen’s Head, nazwanej na cześć królowej Charlotte, małżonki Jerzego III. Mieściła się tu uprzednio rezydencja w stylu Tudorów, pobudowana przez Stephana Delanceya w 1719 roku. Po 43 latach jego syn Oliver sprzedał domostwo za niebagatelną cenę 2000 funtów. Nabywcą był Samuel Fraunces, który zrobił fortunę na Jamajce. Jako człowiek z głową do interesów, natychmiast przerobił dwupiętrową kamienicę, z facjatkami na poddaszu, na gospodę z zajazdem. Prowadząc znakomitą kuchnię i pokoje do wynajęcia, wcale się nie obawiał konkurencji, choć w Nowym Jorku działało wówczas 217 (!) tawern. Przyczyna ich popularności była bardzo prosta. Pełniły one podobną rolę co brytyjski pub, a więc jedyne miejsce spotkań w ściśle męskim gronie. Grano tu w karty, domino lub w kości, toczono ożywione dysputy polityczne, palono cygara i niekoniecznie pito na umór. Ze względu na złą wodę, mieszkańcy, a w tym kobiety, przyzwyczaili się do napojów z niewielką zawartością alkoholu, jak chociażby apple cider, wyrabiany w domu. Nie każdego było stać na herbatę.
Samuel, wraz z żoną i siedmiorgiem dzieci, zamieszkał na parterze, przeznaczając resztę pomieszczeń dla gości. Podawał im niezafałszowane trunki i smaczne potrawy. Jako pierwszy wprowadził obiady na wynos z przepysznymi deserami, w których się specjalizował. Waszyngtonowi, który nigdy nie opływał w dostatki, nie zależało specjalnie na wygodach i dobrym jadle. Wynajął tu pokój z zupełnie innego powodu. Wbrew wiernopoddańczej nazwie, Sam Fraunces udzielał schronienia patriotom. W tajemnicy przed lojalistami spotykali się tutaj członkowie organizacji The Sons of Liberty. Należał do niej m.in. przyszły mąż stanu Alexander Hamilton, który wygłaszał płomienne przemówienia, zachęcając w anonimowych pamfletach do czynu zbrojnego.
Nie minął rok, jak Fraunces ponownie gościł głównodowodzącego, wraz ze sztabem. Za zgodą Samuela zajął on całą tawernę, urządzając tu wojskową kwaterę. Na początku czerwca 1776 roku do wybrzeży Staten Island przybiła ogromna flota wojenna pod wodzą Williama Howe’a. Największa w historii Anglii ekspedycja karna liczyła 32 tysiące zaprawionych w bojach żołnierzy. Jerzy Waszyngton mógł jej przeciwstawić 11 tysięcy źle uzbrojonych ochotników, ledwo przygotowanych do walki. Zamiast ich niezwłocznie rozbić w puch na Manhattanie, Howe zdecydowanie przecenił rewolucyjną armię. W porozumieniu z lojalistami wdał się w skomplikowany spisek, który miał na celu porwanie Waszyngtona i wysadzenie Kings Bridge, łączącego wyspę ze stałym lądem. Udaremniła to czujność patriotów. Sięgając do ostrzejszych środków, przekupiono następnie przybocznego gwardzistę. Thomas Hickley wręczył białawy proszek Phoebe, najmłodszej córce Frauncesa, prosząc ją o dodanie tej „przyprawy” do posiłku, przygotowanego dla Waszyngtona. Podejrzewając zdradę, niezłomna dziewczyna powiadomiła o tym jednego z adiutantów, wydając swego narzeczonego na śmierć przez powieszenie.
Do czołowego zderzenia doszło dopiero 27 sierpnia na Brooklyn Heights, gdzie armia kontynentalna zajęła stosunkowo dogodną pozycję. Atak nastąpił o świcie, a pod wieczór sytuacja wyglądała nader dramatycznie, gdyż ochotnicy nie byli w stanie oprzeć się zaciężnemu wojsku. Poniesione straty wynosiły 1407 ludzi. Na szczęście William Howe zarządził przerwę na nocny odpoczynek. Korzystając z gęstej mgły i bezgwiezdnej nocy, generał przeprawił się wraz z armią przez East River, używając łodzi i czółen, które kursowały tam i z powrotem.
Był to pierwszy z błyskotliwych odwrotów Waszyngtona. Przyjęta przezeń taktyka polegała na unikaniu walnej bitwy dopóty, dopóki jego żołnierze nie nabiorą doświadczenia. Dlatego też po wylądowaniu nieprzyjacielskich wojsk w Kips Bay generał Howe zajął Nowy Jork bez żadnych przeszkód. Jego przeciwnik wycofał się na wzgórza Harlemu, urządzając kwaterę w rezydencji Morrisa. Waszyngton poddaje tu swoich ludzi ostrym manewrom i ćwiczeniom, gdyż Howe wcale się nie spieszy. Do drugiej bitwy dochodzi tutaj w dniu 16 września. Na rozkaz wodza nieliczni strzelcy wyborowi celują w brytyjskich oficerów. Kładąc ich pokotem, wywołują ogromne zamieszanie w szeregach wroga. Łamiąc szyk bojowy, Amerykanie wygrywają pierwszą potyczkę, co podnosi ich na duchu. Front walki przenosi się na północ i pod koniec października Waszyngton opuszcza kwaterę w Harlemie. Zachował się tutaj jedynie jego gabinet, z bardzo skromnym wyposażeniem.
Kilka słów o historii willi. Roger Morris był przyjacielem Waszyngtona z wojska. Pod przemożnym wpływem swojej żony Polly, z domu Philipse, opowiedział się jednak po stronie króla Jerzego III. Piękna rezydencja w stylu federalnym stanowiła prezent od męża po urodzeniu przez nią pierwszego dziecka i została ukończona w 1765 roku. Wioska Harlem stanowiła wówczas modne letnisko. Willa z widokiem przeszła następnie w ręce Elizy Jumel, która urządziła ją na nowo, nie szczędząc barokowego zbytku. Stąd wzięła się nazwa Morris-Jumel Mansion. Najstarsze domostwo na Manhattanie leży na tarasie wznoszącym się pomiędzy 160 i 162 Ulicą. Jest ono otwarte dla zwiedzających. Szczegółowe informacje udzielane są pod nr. tel. (212) 923-8008.
Ewakuacja wojsk brytyjskich zakończyła się 25 listopada 1783 roku, kładąc kres okupacji Nowego Jorku. W tydzień później Jerzy Waszyngton zaprosił swoich towarzyszy broni na pożegnalny wieczór do Frauncesa. Podczas spotkania, które odbyło się w tzw. Long Room, czyli właściwej tawernie, wygłosił niezwykle emocjonalnie przemówienie, nie ukrywając wcale swojego wzruszenia. Przywódca zwycięskiej rewolucji wziął także udział w bankiecie, wydanym przez gubernatora, w pokoju położonym naprzeciwko, który przybrał nazwę Clinton Room. Na tym nie koniec wzajemnych związków, choć skromnemu aż do przesady Waszyngtonowi wydawało się, że zamyka w ten sposób ostatni rozdział życia w służbie publicznej. 30 kwietnia 1789 roku w Federal Hall miała miejsce jego prezydencka inauguracja, zaś Nowy Jork stał się pierwszą stolicą niepodległej republiki. W tawernie urzędował kolejno Departament Stanu, Skarbu i Wojny. Samuel Fraunces przyjął odpowiedzialne stanowisko szefa prezydenckiej kuchni.
Dalsze dzieje tawerny są mniej interesujące. W 1904 roku, dzięki stowarzyszeniu Sons of the Revolution, została ona przekształcona w muzeum. Wynajęty architekt William Mersereau przywrócił kamienicy przy 54 Pearl Street jej dawny, kolonialny wygląd. Dół jest przeznaczony na restaurację, zaś muzeum zaczyna się na pierwszym piętrze. Long Room ukazuje jak wyglądała tawerna z XVIII wieku. Pokój stołowy, czyli Clinton Room, posiada ładne meble w stylu epoki. Najbardziej rzuca się tu w oczy niezwykła tapeta z manufaktury Jeana Zubera, którą zdobią kolorowe sceny z amerykańskiej rewolucji. Jeden nadruk wymagał użycia średnio 1600 barwnych klocków. Do najciekawszych pomieszczeń na drugim piętrze wypada zaliczyć salę konferencyjną ze sztandarami bitewnymi ukazującymi ewolucję amerykańskiej flagi.
Fraunces Tavern Museum jest łatwa do znalezienia, ale w razie potrzeby można zadzwonić pod restauracyjny numer (212) 968-1776. Bardzo stosowna końcówka, upamiętniająca ważną datę.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 10 WIOSNA 2007
- Ależ tu brzydko! - Jan Latus
- Audi - Marek Siodłoczek
- Dom pełen muzyki - Aneta Sadowska
- Gdy przyjdą partacze - Tomasz Deptuła
- Kapitalne przeróbki - Józef Kołodziej
- Korkowa podłoga - Małgorzata Sulewska
- Królewska Warszawa ...nad rzeką Passaic - Janusz M. Szlechta
- Multimedialny chaos - Mirosław Waluś
- Nowojorskie kwatery Jerzego Waszyngtona - Halina Niedzielska
- Oczko z pawiego ogona - Ewa Sukiennik-Maliga
- Ogród w łazience - Małgorzata Sulewska
- Polski mebel to dobry mebel - Jolanta Wysocka
- Płyty kuchenne - Aneta Sadowska
- Skrzydlaci przyjaciele - Małgorzata Sulewska
- Stalowa Wola - Beata Wermińska
- Sztuka maksymalna - Czesław Karkowski
- Zabawa w kolory - Agata Ostrowska-Galanis
- Zapach prażonek - Zdzisława Moskwińska
- Ziemski raj - Katarzyna Zalewska
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK






