Piątek, 29 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Choinkowe rytuały


Bluberries
Nasza redakcyjna choinka
Nasza redakcyjna choinka
Bart Sadowski


Kiedy zbliżają się święta Bożego Narodzenia, od razu wiemy, że – po pierwsze – minął kolejny rok, po drugie – trzeba pomyśleć o dziesiątkach prezentów dla rodziny i przyjaciół, po trzecie wreszcie – czeka nas zakup choinki…

… chyba że w pawlaczu czeka złożone w zgrabny pakuneczek sztuczne drzewko, które od lat z górą dziesięciu świetnie wywiązuje się ze swojej misji, nie brudząc zadbanych dywanów.

Pierwsze przystrojone choinki pojawiają się w oknach sklepowych wystaw. Nowojorscy sprzedawcy, chcąc jak najwcześniej rozpocząć sezon zakupów świątecznych, bożonarodzeniowe drzewka wystawiają w witrynach już niekiedy w październiku. Zwykli śmiertelnicy zaczynają się jednak martwić zakupem choinki na trzy, w porywach do pięciu dni przed Wigilią. Wybór z pozoru jest prosty – żywy, pachnący iglaczek albo sztuczne, sterylne drzewko. Tak naprawdę jednak nie jest to tylko wybór między czystym a brudnym dywanem, ale też między sentymentem i wspomnieniami polskich świąt, gdzie sztuczną choinkę można było zobaczyć tylko w domach handlowych, a amerykańskim modelem życia – nowoczesnym, szybkim i łatwym, w którym za kilka lat zapewne pojawi się choinka składana i rozkładana za pomocą kliknięcia pilotem. "Ja wciąż jeszcze nie mogę się przestawić – twierdzi Jadwiga Domańska, mieszkająca w USA już od 12 lat. – W czasie Wigilii musi pachnieć żywym lasem, inaczej to nie święta".
W innych rodzinach sam zakup choinki jest swoistym rytuałem, bez którego obejść się nie można.

Rodzina Kutyłów z Clifton, NJ, co roku jeździ do szkółki w okolicach Portland w Pensylwanii, by tam wybrać drzewko, które zagości w ich domu. "To jest wyprawa zaplanowana na cały dzień, na którą dzieci czekają od samego początku zimy – mówi Wiesław Kutyła. – W Pensylwanii jest bardzo dużo szkółek, ale my od lat jeździmy do tej samej. Wybór drzewka zostawiamy właściwie dzieciom, z którymi szukamy tego najładniejszego. Opowiadamy przy tym dzieciom o zwyczajach polskich, także o tym, jak to chodziliśmy po lesie ze swymi rodzicami, szukając drzewka bożonarodzeniowego".

W rodzinie Bieleckich z Ridgewood, NY, wybór choinki to także wielkie wydarzenie. "Za kupno choinki odpowiedzialny jest mój mąż, który wybiera drzewko razem z dziećmi (9-letnią Robertą i 7-letnim Anthonym). Mąż daje im prawo wyboru, więc dzieci strasznie na to czekają, mogą bowiem zadecydować o czymś ważnym – uważa Halina Bielecka. – Czasem zdarzały się sytuacje komiczne. Na przykład dwa lata temu dzieci uparły się, że chcą największą choinkę na straganie. Mąż nie chciał im robić przykrości i kupił tę, którą wybrały. Oczywiście nie mieściła się w pokoju, więc musieliśmy jej uciąć czubek. W sumie była kupa śmiechu".

Za zapach "żywego lasu" trzeba jednak zapłacić sporą cenę – sypiące się igły wciskają się dosłownie wszędzie – od szafek kuchennych po szufladę z bielizną. Najgorzej mają oczywiście ci, którzy gustują w grubych dywanach, czyli tzw. carpetach. Oni zazwyczaj chętniej godzą się na sztuczną choinkę. "Ja już od lat mam sztuczne drzewko. Jestem zadowolona, bo te amerykańskie choinki są bardzo ładnie wykonane. Na przykład końce gałęzi tej, którą kupiłam, są ozdobione białymi kropeczkami i wygląda to tak, jakby ją przykrywał lekki śnieg – twierdzi Leokadia Górska z Jackson Heights, NY. – No i chyba nie muszę dodawać, że nie trzeba marnować czasu na wieczne odkurzanie w czasie świąt i na generalne sprzątanie po świętach".

Zwłaszcza wtedy, gdy w styczniu igły zaczynają lecieć z drzewka garściami, a przecież choinki – wedle tradycji – rozbiera się dopiero 2 lutego, w święto Matki Boskiej Gromnicznej. Rodzinie Bieleckich sprzątanie jednak nie przeszkadza: "To dla nas pretekst do zabawy i część rodzinnych obowiązków. Jedni rozbierają choinkę, inni odkurzają, jeszcze inni chowają do szafek serwis".

Wiele rodzin polskich mieszkających w USA zaczęło się przy tym dostosowywać do zwyczajów panujących w nowej ojczyźnie, gdzie choinkę ubiera się już w pierwszym tygodniu grudnia. "Początkowo, kiedy nasze dzieci były jeszcze małe, ubieraliśmy drzewko tuż przed Wigilią – mówi Joanna Zalewska z Garfield, NJ, matka dwóch synów. – Ale teraz, kiedy chłopcy podrośli i zauważyli, że ich koledzy i koleżanki z klas przystrajają choinki dużo wcześniej, zażyczyli sobie, żeby u nas w domu było podobnie".
Są jednak i tacy, którzy wybierają jeszcze inne – minimalistyczne rozwiązania. "Ja kupują tylko stroik na stół. Trochę gałązek ostrokrzewu, świece i bombki – twierdzi Dorota Jarosz z Woodhaven, NY, która święta spędza zazwyczaj u znajomych. Rzeczywiście w Stanach Zjednoczonych święta Bożego Narodzenia kojarzą się także z ostrokrzewem, którego ostre końce liści symbolizować miały kolce korony cierniowej, jaką nałożono Chrystusowi na głowę. Czerwone kulki owoców symbolizowały z kolei krople krwi. "Ponieważ nie mam męża ani dzieci, nigdy nie spędzam Wigilii w domu. Po co mi więc ten cały choinkowy bałagan. Interesuję się techniką origami i kirigami, więc czasami wycinam sobie też kilka drzewek z kolorowej bibuły i 1-2 ustawiam tak, by tworzyły symetryczną kompozycję ze stroikiem, a resztę rozdaję znajomym".

Dla większości Polaków stroik nie jest jednak rozwiązaniem. Przy choince polskie rodziny śpiewają przecież kolędy, dzielą się opłatkiem i składają sobie życzenia. Pod drzewkiem czekają także prezenty. Jednym słowem tradycja choinek w polskich domach jest zbyt mocno zakorzeniona, żeby mogły ją wyprzeć stroiki i papierowe drzewka. W każdym razie niezbyt szybko. Choinki pojawiły się najpierw w Niemczech – w Nadrenii, gdzie na przełomie XV i XVI wieku uznawano je za symbol rajskiego drzewa życia, wieszano na nich jabłka, jako przypomnienie o tym, że grzech pierworodny nie został odkupiony, oraz świeczki, jako symbol światła Chrystusa. Zwyczaj ten trafił do Polski na przełomie XVIII i XIX wieku za sprawą kolonistów niemieckich osiedlających się na naszych terenach podczas zaborów. Później przyjęty został przez polskich mieszczan i inteligencję. Na wsi choinki pojawiły się dopiero w okresie międzywojennym.

Przystrajanie choinki to jeden z najbardziej rodzinnych, choć praktykowanych w sumie od niedawna, zwyczajów świąt bożonarodzeniowych. Rozpowszechnił się on w mieszczańskich rodzinach niemieckich i austriackich w XIX wieku. Później przyjął się także w pozostałych krajach, zarówno w rodzinach katolickich, jak też protestanckich. Dopiero w XIX wieku zaczęto na szczycie drzewka umieszczać gwiazdę betlejemską, będącą zwiastunem narodzenia Zbawiciela. W Polsce drzewko przyozdabiano cukierkami, piernikami, orzechami, owocami oraz ręcznie wykonanymi zabawkami z papieru i słomy, obecnie niemal wypartymi przez bombki.

"My wciąż jeszcze zachowujemy tradycję robienia łańcuchów z kolorowego papieru. Wieszamy też cukierki. Zupełnie inaczej patrzy się na choinkę, na której wiszą wielkie firmowe bombki, a inaczej, jak zdobią ją rzeczy wykonane przez nasze dzieci" – uważa Halina Bielecka.
Dzięki niemieckim imigrantom tradycja choinki rozprzestrzeniła się także w Stanach Zjednoczonych. Początkowo dekorowano drzewka różnymi łakociami, a w 1880 r. sklep Woolworths w swej ofercie sprzedaży umieścił też ozdoby choinkowe. Od tej pory przystrojone choinki stały się nieodłącznym elementem amerykańskiego Bożego Narodzenia.
Nowy Jork, który zawsze musi się wyróżniać tym, co największe, postanowił nawet prezentować co roku najokazalszą choinkę w promieniu dziesiątków, jeśli nie setek kilometrów. Jest ona ustawiana przed Rockefeller Center już od 1931 roku, czyli od czasów Wielkiej Depresji. Wówczas drzewko zainstalowane zostało przez robotników przed pierwszą wypłatą jako symbol wdzięczności za otrzymaną pracę. Z każdym rokiem choinka była coraz okazalsza, aby w 1999 roku przekroczyć rekordową wysokość 100 stóp (30 metrów). Choinka ta jest swego rodzaju prezentem dla mieszkańców Nowego Jorku. Nie tylko dlatego, że właściciele nie biorą za jej oddanie w ręce Nowego Jorku żadnych pieniędzy, ale też dlatego, iż stała się ona jednym z najwspanialszych symboli tego miasta, na który ludzie co roku czekają i który lubią odwiedzić w okresie świąt. Nowojorczycy zbierają nawet na pamiątkę pojedyncze igiełki. Może więc dla zachowania tradycji warto przeboleć kilka igiełek także w dywanie w naszym domu? Żywe drzewko jest przecież kolejnym gościem świątecznym w domu, gościem, którym trzeba się zająć, o którego trzeba zadbać, podlewając i przystrajając. Choinka nadaje świętom Bożego Narodzenia siły witalnej, podkreśla ich ciepło i rodzinny wymiar. A roztaczanego przez nią zapachu lasu, zmieszanego z wonią domowych wypieków nie zastąpi po prostu nic.

dodajdo.com


napisany przez 13:45 09-11-2007 marika

zgadzam sie w 100%

 
napisany przez 14:56 02-01-2008 I.i K.Borys

Interesujące. Zapraszamy autorkę tekstu na przyszłoroczne święta. Będzie choinka ( niestety sztuczna ) i domowe wypieki.

Artykuły z numeru:
NR 1 ZIMA 2005

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.