Piątek, 29 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Wigilia tradycyjna, ale...


Bluberries
Polacy pielęgnują tradycje wigilijne w USA
Polacy pielęgnują tradycje wigilijne w USA
Bart Sadowski


Anna Gałka

"Kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać, jak i one" – mówi stare polskie przysłowie. Czy jednak jesteśmy aż tak podatni na obce zwyczaje, jeśli chodzi o najpiękniejsze święta w roku?

A jeżeli tak, to w jakim stopniu amerykańska Polonia przejmuje tradycje i obrządki bożonarodzeniowe Nowego Świata? Na jakie ustępstwa iść musimy, a na jakie jesteśmy skłonni iść z własnej woli?

"Święta, a zwłaszcza Wigilię staramy się obchodzić jak najbardziej po polsku – twierdzi Krystyna Kuśmierska z Holt w Michigan. – Pod białym obrusem jest siano, a dwanaście potraw to już obowiązek. Wiem, że teraz mięso już jest dozwolone na wigilijnym stole, ale ja przestrzegam starych zasad. Tradycji nie powinno się zmieniać tak z roku na rok. Całą kolację przygotowuję sama, jest więc trochę pracy. Kiedyś mieliśmy problem z dostaniem dobrych grzybów, które na dodatek są tu strasznie drogie. Teraz rodzina z Polski przysyła nam grzyby własnoręcznie przez nią zebrane. Zupa grzybowa, grzyby w cieście, pierogi, kapusta z grzybami… Przygotowuję także rybę pod różnymi postaciami, no i oczywiście barszcze. Także wypieki robię sama. Co roku mamy między innymi makowiec i piernik.

Jeśli chodzi o choinkę, to ubieramy ją jednak dużo wcześniej, niż wymaga polska tradycja. Właściwie już zaraz po Święcie Dziękczynienia. Chcemy się tą choinką po prostu nacieszyć, bo każdej zimy, zaraz po świętach, wyjeżdżamy na Florydę. Ale za to bombki mamy polskie. Co roku z mężem chodzimy też na pasterkę. Córka urodziła się tutaj i, niestety, trudno ją do tego zwyczaju przekonać".

"Święta Bożego Narodzenia w Stanach Zjednoczonych trwają tylko jeden dzień – mówi Krystyna Rzetelska z Austin w Teksasie. – W Polsce pierwszy dzień świąt spędzało się raczej rodzinnie. Wstawało się trochę później, bo przecież trzeba było się wyspać po pasterce. Dopiero drugiego dnia składało się wizytę dalszej rodzinie lub znajomym. Tutaj z tym wszystkim trzeba zmieścić się w krótszym odcinku czasu. Na pasterkę chodzimy, jeśli nam na to pozwala zdrowie i samopoczucie. Ze znajomymi spotykamy się w Boże Narodzenie, po mszy. Całą grupą jedziemy do domu któregoś z nich, tam świętujemy, popijając wino i śpiewając polskie kolędy.

Wigilię spędzamy raczej w gronie rodzinnym. Gotuję i piekę sama. Wszystkiego w jeden dzień nie da się zrobić, więc świąteczne przygotowania trwają zwykle dłużej niż same święta. Najwięcej pracy jest z rybą. W galarecie, smażona… Karpia nie jadamy, bo nie jest tu zbyt smaczny. Poza tym mamy zawsze albo czerwony barszcz, albo zupę grzybową, pierożki, pieczarki w sosie, kapustę z fasolą, makiełki i, obowiązkowo, ze Śląska Cieszyńskiego, kompot z suszonych śliwek. Tradycyjna polska wigilia.
Dopóki w rodzinie były małe dzieci, Święty Mikołaj, lub Aniołek, niezauważenie podrzucał prezenty pod choinkę. A teraz nikt już w nich nie wierzy. Prezenty oczywiście nadal są i otwieramy je po kolacji wigilijnej. Siana pod obrus nie wkładamy, za to kładziemy pod obrus, pod każdy talerz, pieniądze. Teraz nawet i dzieciom – w końcu też mają swoje potrzeby.

Choinki mamy zawsze dwie: jedną prawdziwą i jedną sztuczną. Ubieramy je w okresie adwentu, a nie w Wigilię, i trzymamy do Trzech Króli. Tę sztuczną zawsze ubieramy wcześniej; prawdziwą – na krótko przed Wigilią. Po pierwsze, bo zaraz przed świętami choinki bardzo tanieją, a po drugie, ze względu na pogodę. Wysokie temperatury, jakie panują w Teksasie, skazują drzewko na szybki koniec. Niestety Boże Narodzenie spędza się często w ubraniach z krótkimi rękawami. Tylko raz przed świętami, jakieś trzy lata temu, mieliśmy tu burzę lodową. Wszystko było oszronione, co prawda tylko przez jedną noc i pół dnia, ale to wydarzenie dostarczyło nam przyjemnych emocji ze względu na nadchodzące wtedy Boże Narodzenie".

"Do świąt Bożego Narodzenia przygotowuję się po polsku, dokładnie tak, jak zwykła to robić moja mama – opowiada pani Kobajło z Beacon w Nowym Jorku. – Do kolacji wigilijnej wszystko przygotowuję sama, a na stole pojawiają się tradycyjne polskie potrawy. Zaczynamy od barszczu z uszkami. Staram się przekazać piękną polską tradycję wigilijną następnym pokoleniom. Kiedyś nawet przygotowywałam kutię. Niestety, dzieci nie bardzo ją lubią, więc teraz raczej piekę makowiec. Resztę zwyczajów wytrwale odtwarzam co roku. Kiedyś chodziłam na pasterkę, ale teraz, niestety, wiek mi na to nie pozwala. Mam nadzieję, że coś jednak przetrwa, zwłaszcza że patrzą na mnie już nie tylko dzieci, ale także wnuki i prawnuki.
Pod opłatek zawsze kładę siano, a i tradycja jednego wolnego nakrycia także nie zanikła.

Choinkę mam sztuczną, ale obowiązkowo zieloną. Niektóre ozdoby, na przykład łańcuchy, są ręcznie przez nas robione. Więcej jednak jest tych kupowanych. Na czubku choinki jest zawsze anioł. Po kolacji, tak jak się to robiło w Polsce, otwieramy prezenty i śpiewamy kolędy. Nasze święta są naprawdę mało amerykańskie".

"O tym, jak wiernie można odtworzyć polskie święta w Stanach Zjednoczonych, w dużym stopniu decyduje to, gdzie się tu mieszka – mówi Iwona Gubala z Palm Coast na Florydzie. – Chociaż tutaj z dnia na dzień przybywa Polonii, nie ma wielu polskich sklepów, a jeśli już są, to słabo zaopatrzone.

Wszystkie potrawy przygotowuję więc sama i zawsze staram się, żeby stół wigilijny wyglądał tak, jak go zapamiętałam z Polski. Nie zawsze można kupić karpia, który sam w sobie jest już przecież tradycją. Osobiście za karpiem nie przepadam, ale moi rodzice lubią, więc co roku robię, co mogę, żeby go gdzieś dostać. Ostatecznie za niezły substytut uważam łososia.
Także warunki klimatyczne Florydy wymagają dużo wyobraźni, by przenieść atmosferę polskich świąt na tutejsze realia. Moja córeczka ma pięć lat i nigdy jeszcze nie widziała śniegu. W nadchodzące święta wybieramy się więc do znajomych w Nowym Jorku, żeby Kasandra własnymi zmysłami doświadczyła, że śnieg jest zimny i wilgotny.

To, czego najbardziej mi tutaj brak, to chyba jednak zapachu świąt. W domu, w Krakowie, mieliśmy co prawda choinkę sztuczną, ale zawsze było pełno stroików zrobionych z prawdziwych świerkowych gałązek. Tutaj nawet o takie gałązki czasem trudno. Znalazłam kiedyś świeczki o zapachu jakiegoś iglastego drzewa, ale to nie jest to samo. Porównywać się nawet nie powinno. W zeszłym roku próbowałam używać sosnowego odświeżacza powietrza w sprayu. Dla Amerykanów takim świątecznym zapachem jest cynamon, ale ja, oprócz ciasta z jabłkami, do tego cynamonu jakoś przekonać się nie mogę.

Są jednak tradycje amerykańskie, które wraz z rodziną kultywujemy. Jest to na przykład zwyczaj ozdabiania domu. Robimy to co roku i sprawia nam to wiele radości. Myślę, że to bardzo ładna tradycja. Zwyczaj obdarowywania się prezentami także jest dla mnie czymś nowym. W Polsce Święty Mikołaj przychodził do mnie raczej 6 grudnia. Pomysł prezentów pod choinką na pewno trochę skomercjalizował Boże Narodzenie, ale w gruncie rzeczy jest czymś niezmiernie przyjemnym. Upominki, tak jak to leży w polskim zwyczaju, otwieramy w wigilijną noc.

Ogólnie rzecz biorąc w Ameryce święta Bożego Narodzenia trochę tracą ze swej dostojności, nie są takim przeżyciem emocjonalnym, jak to miało miejsce w Polsce. Bardziej są chyba skoncentrowane wokół dwudniowego odpoczynku od codziennej bieganiny niż wokół duchowych uniesień".
"Nie żyję tu w gronie Polaków – mówi Halina Konewka z Carnegie w Pensylwanii – ale wigilię przygotowuję po polsku. Wszystko sama gotuję. Piekę makowce, babkę, rogale, pierniki. Zawsze staram się też robić makiełki, czyli makaron z makiem. Mężowie córek, choć nie są Polakami, akceptują te nasze tradycje, choć oczywiście są pewne potrawy, których nie jedzą, jak na przykład śledź marynowany.

W czasie kolacji puszczamy płyty z kolędami. Dzielimy się opłatkiem, który rodzina przysyła mi z Polski, także tu nawet nie muszę go kupować. Siana pod obrus nie wkładam, bo i u nas, w Poznaniu takiej tradycji nie było. Po skończonym posiłku rozpakowujemy prezenty. Choinka musi być, niestety, sztuczna. Raz miałam prawdziwą, a igły z dywanu wybierałam potem przez cały rok. Zawsze jednak mamy porozkładane wokół żywe gałązki, dla zapachu. Pod choinką zawsze stoi szopka".

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 1 ZIMA 2005

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.