Środa, 08 października 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
Sagamore Hill - siedziba Theodore'a Roosevelta
There is no place like home (nie ma lepszego miejsca niż dom) – zwykł mawiać Theodore Roosevelt, 26. prezydent Stanów Zjednoczonych, o Sagamore Hill, swojej posiadłości w Oyster Bay w stanie Nowy Jork.
Jej budowę rozpoczął w 1884 roku, skończył zaś w 1885. "Miałem doskonałą wizję, jak ten dom powinien wyglądać – wspominał później. – Chciałem mieć dużą werandę, skąd siedząc na bujanym krześle mógłbym oglądać zachody słońca, bibliotekę z wielkim oknem oraz salon i duży kominek". Zgodnie więc z zamierzeniami powstał dom w stylu wiktoriańskim, położony na wzgórzu, z którego za czasów Roosevelta rozciągał się widok na zatokę, a z drugiej strony na gospodarstwo otoczone drzewami, które oddzielały posiadłość od sąsiadów. Chociaż pierwotnie pomyślany jako letnia rezydencja, wkrótce stał się rodową siedzibą. Dzieci Edith i Theodore'a Rooseveltów miały wielką przestrzeń do zabaw, umożliwiającą korzystanie z uroków wiejskiej posiadłości, jak gonitwy w sadzie, wspinanie się na drzewa, pływanie w wodach pobliskiej zatoki, konne przejażdżki, strzelanie do dzikiego ptactwa i piknikowanie, zimą zaś jazda na łyżwach i sankach. Częste też były wyprawy na należącą do posiadłości farmę, gdzie hodowano konie, krowy, świnie, kury. Theodore Roosevelt kończył swoje zajęcia o godz. 4 po południu, resztę dnia zwykle poświęcając dzieciom. Do nich też należały poranki, gdy wspólnie jedzono śniadanie w dining room, przy dużym owalnym stole, omawiając zajęcia bieżącego dnia.
Posiłki przygotowywane były w kuchni oddzielonej od jadalni pokojem kredensowym, który tłumił odgłosy kuchenne, a jego wejście zasłaniał bogato zdobiony parawan. Wielki kredens ze sztućcami, serwisami i srebrami oraz sejf, w którym przechowywano biżuterię i ważne dokumenty, stanowiły główne wyposażenie tego pomieszczenia. Tu także został zainstalowany telefon, aby jego dzwonek nie przeszkadzał domownikom. W staroświeckiej kuchni gotowano na węglu aż do 1948 roku. Kucharka, Irlandka z pochodzenia, która karmiła rodzinę przez prawie pół wieku, nie chciała słyszeć o żadnych unowocześnieniach.
Pory jedzenia w domu Rooseveltów były ustalone i miały swoje reguły. Lunche jedzono z gośćmi odwiedzającymi Sagamore Hill; w czasie lat prezydentury Roosevelta jedzenie serwowano wręcz na zmiany, ponieważ wszyscy nie mieścili się przy jednym stole. Obiady zaś zarezerwowane były tylko dla rodziny, bliskich przyjaciół i ważnych gości. Inaczej niż w ówczesnych domach zamożnych ludzi Rooseveltowie jedli posiłki wraz z dziećmi, ucząc je manier i pozwalając uczestniczyć w dyskusjach dorosłych. Wiele lat później Ted junior, wspominając dom rodzinny, uznał, że była to najlepsza edukacja, jaką otrzymał, gdy konwersował z ludźmi odwiedzającymi rodziców.
Dzieci w Sagamore Hill wychowywało się sześcioro. Najstarsza Alice była córką z pierwszego małżeństwa Roosevelta. Jej matka zmarła w kilka godzin po urodzeniu dziewczynki. W dwa lata później do już ukończonej rezydencji wprowadziła się druga żona, Edith Carrow, przyjaciółka z dzieciństwa. Urodziła czterech synów i córkę. Roosevelt uważał, że "nie ma bardziej zdrowego i lepszego miejsca do wychowania dzieci niż Sagamore Hill".
To miejsce przyjazne było również gościom, zarówno tym z rodziny, jak i oficjalnym, szczególnie częstym podczas kadencji prezydenckiej Theodore'a Roosevelta. Witano ich w dużym holu wyłożonym dębową boazerią, gdzie zimą mogli zdjąć wierzchnie okrycia i zagrzać się przy wielkim kominku, podziwiając przy okazji zgromadzone tu trofea myśliwskie Roosevelta: głowy bizona, wilka stepowego, afrykańskiego bawołu, niedźwiedzia, a również rogi jelenia i kły słonia. Na kamiennej posadzce leżały wyprawione skóry. Stąd przechodziło się do najbardziej reprezentacyjnego salonu północnego, udekorowanego darami, memorabiliami, myśliwskimi zdobyczami pana domu i wartościowymi dziełami sztuki. Tu przyjmowano znamienitych gości, spędzano wieczory przy kominku podczas różnych uroczystości, czasem Roosevelt pisał swoje artykuły, siedząc za biurkiem ustawionym przy dużym oknie z widokiem na zatokę.
Sercem domu nazywano bibliotekę, gdzie najczęściej gromadziła się rodzina. Gdy dzieci były małe, rodzice czytali im głośno, później uczyły się na pamięć wierszy i poematów, by recytować je zgromadzonym. W tym pokoju spędzano wieczory, grając w różne gry lub głośno czytając wybrane dzieła. Był on również świadkiem wielkich historycznych wydarzeń. Tu jako prezydent Stanów Zjednoczonych Theodore Roosevelt pośredniczył w negocjacjach pokojowych między Rosjanami i Japończykami, którzy toczyli wojnę na Dalekim Wschodzie na początku XX wieku. Za swe starania prezydent został nagrodzony, jako pierwszy Amerykanin, pokojową Nagrodą Nobla. Tutaj, na półkach wzdłuż ścian, znajduje się obszerna kolekcja książek. Podobno Roosevelt przeczytał każdą z nich, a pasjonowały go szczególnie sprawy życia na amerykańskim Zachodzie. To w tym pokoju, z reguły za biurkiem ustawionym przy oknie, spędzał najwięcej czasu. Stąd roztaczał się widok na podjazd, po którym zbliżali się goście przybywający do domu, więc gospodarz mógł na czas wychodzić na ich powitanie. Jak napisała po śmierci męża Edith, tutaj można było "wciąż odnaleźć ducha" Theodore'a.
Roosevelt, autor ponad 30 książek, ogromnej liczby artykułów i traktatów politycznych, był wielkim miłośnikiem literatury, podobnie jak jego żona. Oboje starali się zaszczepić swe zainteresowania dzieciom. Książki więc stanowiły bardzo ważny element życia w Sagamore Hill. Znaleźć je można niemal w każdym pomieszczeniu. Również w pokoju Edith, tzw. drawing room, gdzie przyjmowała przyjaciół, czytała i odpoczywała. Rano zaś można było ją zastać tu za biurkiem, sporządzającą rachunki domowe, wykazy prac na farmie, przygotowującą menu oraz piszącą listy. W saloniku dominował błękit z dyskretnymi złoceniami. Kanapki i fotele obite kwiecistą materią oraz obficie marszczone draperie stwarzały nastrój ciepła i przytulności. Skóra białego niedźwiedzia, leżąca na środku podłogi, służyła do zabawy – pod bacznym okiem Edith – dzieciom, a później wnukom.
Jednak prawdziwe królestwo najmłodszych stanowiło pierwsze piętro, gdzie – oprócz sypialni rodziców – znajdowały się ich pokoje, umeblowane prostymi, funkcjonalnymi meblami, pełne książek, sprzętu sportowego, zabawek i obrazów odzwierciedlających zainteresowania małych mieszkańców. Tutaj również wydzielono pokoje gościnne oraz łazienkę z wielką porcelanową wanną. Ted junior uważał, że rura doprowadzająca do niej wodę wydaje zachwycające gulgotanie, które – jak twierdziła jego irlandzka niania – wydaje czarownica siedząca w kranie. Dzieci więc często obserwowały, czy uda się im zauważyć jej twarz w strugach spadającej do wanny wody.
Na drugim piętrze mieszkała służba, składająca się m.in.: z kucharki, dwóch pokojówek, niani, guwernantki, praczki, sprzątaczki, kamerdynera i szofera. Tu był również pokój szkolny, pokój do szycia i kryjówka chłopców. Obszerne pomieszczenie zajmowała zbrojownia, gdzie Roosevelt, zapalony myśliwy, trzymał swoją kolekcję broni. Czasami latem zbrojownia służyła jako drugi gabinet, szczególnie gdy gospodarz potrzebował ciszy i spokoju do pisania.
23-pokojowa rezydencja, gdy Theodore Roosevelt stał na czele państwa w latach 1901-1909, w miesiącach letnich spełniała funkcję prezydenckiego Białego Domu. Wówczas w Sagamore Hill bywali wybitni mężowie stanu i inne osobistości. Na werandzie odbywały się konferencje prasowe, w których uczestniczył zawsze tłum dziennikarzy. Często więc dom był pełen wrzawy i zamieszania.
Przede wszystkim jednak stanowił dla Rooseveltów oazę rodzinnego szczęścia. "W Sagamore Hill kochamy wiele wspaniałych i pięknych rzeczy, jak ptaki, drzewa i książki, a także konie, strzelby, a przede wszystkim dzieci, naszą ciężką pracę i radość z naszego życia" – podkreślał Roosevelt. W ostatnim przed śmiercią liście do żony w 1919 roku napisał: I wonder if you can ever know how I love Sagamore Hill (nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, jak bardzo kocham Sagamore Hill).
Sagamore Hill, dom jedynego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który urodził się w mieście Nowy Jork, jest dzisiaj umeblowany tak, jak podczas życia rodziny Rooseveltów. Stoi w miasteczku Oyster Bay na Long Island (20 Sagamore Hill Road) w stanie Nowy Jork. W 1962 roku miejsce to uzyskało status zabytku narodowego i zostało udostępnione do zwiedzania.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 1 ZIMA 2005
- Choinkowe rytuały - Ewa Kern-Jędrychowska
- Dom malowany jak obraz - Agata Ostrowska-Galanis
- Dom pełen muzyki - Jan Latus
- Komu pożyczkę? -
- Kwiaty dla zapracowanych - Małgorzata Sulewska
- Mała czarna - Aneta Sadowska
- Miłość od pierwszego wejrzenia - Marek Siodłoczek
- Narty i snowboard z klasą - Tomasz Deptuła
- Nowojorski spacer w różnych nastrojach - Halina Niedzielska
- Ocalić od zapomnienia - Jolanta Wysocka
- Phoenix powstały z Piasków - Ewa Sukiennik-Maliga
- Piotrkowska i okolice -
- Quchnia - Małgorzata Mosiej
- Sagamore Hill - siedziba Theodore'a Roosevelta - Jolanta Wysocka
- Tanie M -
- Wigilia tradycyjna, ale... -
- Łazienkowe szaleństwa - Izabela Lasler
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK






