Piątek, 29 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Piotrkowska i okolice


Bluberries
Ulica Piotrkowska
Ulica Piotrkowska
Eva Rubinstein

Bluberries
Muzeum Sztuki
Muzeum Sztuki
Eva Rubinstein

Bluberries
Zima w Księżym Młynie
Zima w Księżym Młynie
Eva Rubinstein

Bluberries
Ulica Hotelowa
Ulica Hotelowa
Eva Rubinstein

Bluberries
Zbiór fotografii Evy Rubinstein
Zbiór fotografii Evy Rubinstein
Eva Rubinstein


Maria Kornatowska

Łódź jest miastem szczególnym. Miastem pałaców i ruder. Uroda secesyjnej, wymyślnej architektury sąsiaduje z brzydotą starych tandetnych czynszówek i "nowych” peerelowskich blokowisk.

Obok eleganckich, otoczonych ogródkami willi widnieją przygarbione ze starości, najczęściej drewniane, choć niekiedy i murowane chałupiny. Łódź wyrastała mniej więcej w tym samym czasie co Nowy Jork. Budowali ją ludzie podobnego w zasadzie pokroju: przybysze wywodzący się z różnych kultur i tradycji, ambitni, dynamiczni, ekspansywni. Żądni społecznego i finansowego awansu. Małomiasteczkowej proweniencji, lubowali się w ostentacyjnym bogactwie. Marzyli o baśniowych siedzibach, wspaniałych pałacach, chcieli naśladować gotyckie katedry i zamki nad Loarą.

Małomiasteczkowość przetrwała w mentalności łodzian. Może tylko nieco się zdeklasowała. W istocie rzeczy Łódź jest raczej zbiorem małych miasteczek niż prawdziwym miastem. Nie tworzy jednorodnej przestrzeni urbanistycznej. Zachowały się niegdysiejsze, prowincjonalne obyczaje. Choćby wspólne pogaduszki na podwórkach w letnie popołudnia i wieczory. Na ławeczce lub na wyniesionych z mieszkań stołeczkach. Przy piwie albo grillu. Młodzież zaś chętnie gromadzi się przed bramami lub na rogach ulic, nawet w zimowe dni i wieczory. Ostatnimi czasy weszło w zwyczaj wysiadywanie młodych ludzi płci obojga na różnych murkach, kamiennych schodkach przed sklepami lub innego rodzaju pomieszczeniami. Jak niegdyś na przyzbie. Małe, lokalne sklepiki spożywcze, otwarte do późnych godzin, a nawet i w niedziele, przeobraziły się w centrum życia towarzyskiego, stanowią miejsce spotkań, odmianę ludowej gospody albo karczmy. Jakby nie istniały wielkomiejskie atrakcje. Jakby nie było dyskotek, pubów, kawiarni, kin, teatrów, publicznych parków. Zauważyłam nawet kiedyś latem, jak dwóch mężczyzn, popijając piwko, grało na ulicy w warcaby, tuż obok wejścia do sklepu.
Małomiasteczkowość, a może ściślej biorąc "wsiowość" mieszkańców wyraża się także w ignorowaniu przestrzeni publicznej. Każdy dba o swoją zagrodę, czyli własne mieszkanie. Natomiast klatki schodowe, podwórka, ulice ulegają systematycznej dewastacji. Nikomu nie zależy na wyglądzie otoczenia, w którym przyszło mu żyć. Na estetyce. Jest brudno, byle jak. Wszędobylskie psy załatwiają się, gdzie popadnie. Niemal wszędzie zalegają śmiecie. Właściciele sklepów malują w różne kolorki "swój teren", nie zwracając najmniejszej uwagi na charakter i barwę całej fasady. Przecież "wolność Tomku w swoim domku".

Łódź jest miastem biednym, choć może się poszczycić największą w kraju liczbą pałaców. Historycznie biorąc koniunktura Łodzi skończyła się z chwilą wybuchu pierwszej wojny światowej. Zamknął się wówczas chłonny rynek rosyjski, główny odbiorca produktów łódzkiego przemysłu. Potem było różnie, ale nigdy tak dobrze jak w "złotych latach" dziewiętnastego stulecia. Dzieje świetności i upadku miasta opisał sugestywnie i przekonująco Joszua Singer w swej łódzkiej epopei "Bracia Aszkenazy". Po drugiej wojnie światowej miasto rozrosło się nadmiernie. Ponad swoje możliwości. Zgodnie z polityką socjalistycznej "transformacji" chłopi zasilali szeregi klasy robotniczej. Dymiły kominy włókienniczych fabryk, budowano sypialnie dla mas, czyli osiedla mieszkaniowe z wielkiej płyty. Mieszczaństwo łódzkie było nieliczne i słabe. Jego substancję nadwerężyła wojna. Nowi przybysze nie mieli wzorców, nie mieli się do czego ani do kogo przystosować. Zostali pozostawieni sami sobie. Nie odnaleźli się w wielkomiejskim życiu. Jest to poniekąd problem ogólnopolski, ale w Łodzi szczególnie daje się we znaki.

Architektonicznie Łódź kształtowała się więc w ostatnich dekadach dziewiętnastego stulecia. Podobnie jak Nowy Jork. W latach 30. pojawiło się budownictwo nowoczesne. Proste, funkcjonalne. O jasnych fasadach i dużych oknach. Historycy sztuki utrzymują, że zespół łódzkiej secesji należy do najbogatszych, najciekawszych i najładniejszych w Europie. I zdaje się, jeśli przyjrzeć się uważnie niektórym kamienicom, pałacykom i ciągom ulic, że mają rację. Sęk w tym, że stare centrum Łodzi rozsypuje się na naszych oczach. Praga i Budapeszt słyną w świecie urodą secesji, dobrze wszakże utrzymanej, odmalowanej, odświeżonej. Łódź, która w powszechnej opinii uchodzi za miasto brzydkie, mogłaby błyszczeć na europejskim firmamencie, gdyby w nią zainwestować stosowne pieniądze, ale tych pieniędzy nie ma. I nikt, prawdę mówiąc, nie dba o ich znalezienie.

Historyczne śródmieście ginie. W okresie socjalizmu realnego zaniedbano je kompletnie. Było przecież reliktem burżuazyjnej przeszłości. W dodatku był to też czas kiedy secesja, zapewne pod wpływem myślenia modernistycznego, wypadła z łask i mody. Stała się synonimem kiczu i złego smaku. Mieszkanie w blokach, z wszystkimi wygodami, stanowiło symbol postępu i nowoczesności.

Co w tej sytuacji począć – oto pytanie. Właśnie w śródmieściu zawaliła się ostatnio jedna z przeznaczonych do wyburzenia starych kamienic. Ponoć na wyburzenia, podobnie jak i na renowację, nie ma pieniędzy. Sypią się tynki. Odpadają kawałki murów, fragmenty zabytkowych portali, wykuszy, stylowych ornamentów. Po starych, często drewnianych bramach zostały mizerne szczątki. Klatki schodowe straszą ludzi swym stanem i wyglądem. Z wielu kamienic usunięto balkony, bo groziły zawaleniem. Tu i ówdzie sterczą jeszcze zardzewiałe szyny, na których się wspierały. Fasady większości starych kamienic straszą wiekowym brudem, liszajami, wulgarnymi napisami. Rysami i pęknięciami. Chwilami ma się wrażenie, że dopiero co skończyła się tu wojna lub przeszły watahy barbarzyńców.

W pierwszych dniach września 2004 odbyła się w ramach forum "Polityki" publiczna debata na temat perspektyw łódzkiej urbanistyki. Wyburzyć starą zabudowę czy ją zrewaloryzować? Rewaloryzacja jest bardzo kosztowna, ale mogłaby uczynić miasto obiektem turystycznym, przysparzając mu sławy i pieniędzy. Łódź posiada przecież zespoły architektoniczne wyjątkowej i oryginalnej wartości. Choćby jedyne w swoim rodzaju dziewiętnastowieczne kompleksy fabryczne, Księży Młyn, czyli zabytkowe osiedle mieszkaniowe zbudowane dla robotników, itd., itd. Dzięki różnym inwestorom coś już się robi, coś już zrobiono. Na terenie dawnej fabryki Poznańskiego powstaje tzw. Manufaktura, czyli centrum handlowo-rozrywkowo-kulturalne. Rzecz zapowiada się nad wyraz ciekawie. Muzea, ekspozycje i supermarkety staną pod jednym dachem. Nowoczesność złączy się z historią, teraźniejszość z przeszłością. Koncepcja Manufaktury stanowi ciekawe wyzwanie.

Dumą miasta jest ulica Piotrkowska. Odpowiednio długa, pełna popularnych sklepów, pubów, restauracji i klubów, cieszy się opinią najbardziej ludycznej ulicy w Polsce. Wieczorami Piotrkowska należy do młodych. Wędrują grupami od pubu do pubu, od kafejki do kafejki. Latem modne restauracje wychodzą na ulicę. Piotrkowska zapełnia się drewnianymi "altanami". Największym powodzeniem cieszy się oczywiście piwo, ulubiony ostatnimi czasy napój Polaków. W weekendy zjeżdża do Łodzi w poszukiwaniu rozrywkowych atrakcji młodzież ze stolicy. Na Piotrkowskiej taniej jest i weselej.

Przepastne podwórka Piotrkowskiej tworzą małe pasaże handlowe. Można tu znaleźć galerie plastyków, perfumerie, jadłodajnie, kawiarenki, sklepy z kawą i herbatą, biura podróży, sex shopy, szewców i wróżki. Słowem: niemal wszystko. Cały, swoisty świat konkurujący uparcie z "nowoczesnością" shopping mallów i supermarketów-gigantów.

Na podwórku, gdzie działa stare, choć zdecydowanie zmodernizowane (kilka sal, barek itd.) kino Polonia, mieści się też stylowa restauracja meksykańska, włoska pizzeria tudzież urocza i bardzo ostatnio popularna kawiarnia Pret a Cafe ze świetnym, nowoczesnym wnętrzem (nagroda za wystrój roku) i przemiłym personelem. A jako że właścicielka jest jednocześnie projektantką mody, można tu, popijając najlepszą w mieście kawę, nabyć ciekawe, oryginalne ciuchy. W Pret a Cafe bywają więc często modelki i modele, światek związany ze światem mody. Nieopodal, w innym podwórku mieści się kolorowa kubańska restauracja Havana i bardziej wysmakowana, ponadczasowa Serwantka. Nawiasem mówiąc etniczność jest teraz w cenie, a chodzi nie tyle o charakter potraw, ile o malownicze stroje obsługi i przyciągający oko wystrój wnętrza. Latem podwórka rozkwitają barwnymi parasolami. Każdy lokal ma swoją klientelę. Zimą przyciągają oczy piękne bożonarodzeniowe wystawy. Świat biznesu bywa w eleganckim Klubie Spadkobierców. Studenci, awangarda artystyczna i jej akolici – w Fabryce, która wystrojem i klimatem przypomina niektóre kluby nowojorskie. Studenci Szkoły Filmowej, młodzi artyści, intelektualiści, poeci i dziennikarze tworzą rdzeń bywalców Łodzi Kaliskiej.

Piotrkowska tętni własnym życiem. Niektóre, odnowione już fasady secesyjnych kamienic pozwalają przeczuć potencjał, jaki kryje się w łódzkiej architekturze. Wabi turystów i stałych mieszkańców posesja zwana Secesja 89. Odmalowane, czyste, zdobne w kwiaty i drzewa, stylowo zaaranżowane podwórko tworzy elegancki wielkomiejski salon. Mieści się tu kawiarenka Bliklego. Miejsce robi się coraz bardziej popularne i modne.

W niedziele Piotrkowska zmienia się w tradycyjny deptak. Wylegają na nią, z najodleglejszych nawet dzielnic, całe rodziny. Przechadzają się bez pośpiechu. Nawet zimowe przymrozki nie zmieniają tego rytuału. Oglądają wystawy i bliźnich. W początkach września każdego roku organizowane jest święto Piotrkowskiej, czyli olbrzymi uliczny jarmark połączony z występami zespołów muzycznych i tanecznych oraz rozmaitych artystów profesjonalnych i amatorów. Kupcy rozkładają kramy z dobrem wszelakim. Dla smakoszy oferowane są wyroby kuchni ludowej, egzotyczne potrawy i domowe wypieki. Kto żyw bierze udział w tym radosnym festynie. Starzy i młodzi. Każdy znajdzie coś dla siebie. Piotrkowska jest prawdziwym sercem Łodzi.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 1 ZIMA 2005

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.