Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
Park Milenijny
Ale jeśli muzeum, to niezwykle żywe, dramatyczne, ulegające ciągłym przeobrażeniom. Miasto bowiem nigdy nie oglądało się w przeszłość. A skoro już, to żeby czerpać z niej natchnienie do nowych dokonań. Z takich też inspiracji zrodził się ambitny i błyskotliwy projekt otwartego w zeszłym roku parku Milenijnego.
Odwiedzający Chicago zapewne pamiętają księżycowy krajobraz, rozciągający się na południe od Instytutu Sztuki, między ulicami Michigan i Columbus a Monroe i Randolph. Otóż właśnie ten plac, gdzie niegdyś znajdowała się bocznica kolejowa i parking, przekształcono w 24,5-akrowy park z muszlą koncertową, nowym teatrem muzyki i tańca, wijącym się mostem, popularnym lodowiskiem, interaktywną fontanną i gigantyczną rzeźbą, w której przegląda się Chicago.
Wybudowany za 475 milionów dolarów park robi duże wrażenie, choć składa się z wielu, z pozoru nieprzystających do siebie czy do otoczenia obiektów. Przy bliższym przyjrzeniu okazuje się jednak, że ten eklektyzm ma swój urok, a w formach wielu obiektów można się doszukać aluzji do elementów architektury i historii miasta. Nawet dziwaczna granitowa kolumnada (rekreacja stojącego w tym miejscu w latach 1917-1953 perystylu) zdaje się korespondować z widocznym naprzeciwko neorenesansowym budynkiem Centrum Kulturalnego.
W pejzażu dominuje spektakularna budowla muszli koncertowej, tzw. Pawilon Jaya Pritzkera. Nie trzeba być specjalistą od współczesnej architektury, żeby rozpoznać w niej dzieło Franka Gehry’ego. Z daleka już, nawet z kanionów ulic Washington czy Monroe, widać charakterystyczne dla stylu twórcy Muzeum Guggenheima w Bilbao „wstążki” z lśniącego metalu. Układają się one tu w kształt monumentalnej wiązanki czy też wymyślnej peruki z lokami. Skojarzenie z fantastyczną rybą z połyskującymi łuskami (tym bardziej że jezioro tuż-tuż) również wydaje się pociągające. Złośliwi mówią, że przypomina to im eksplodującą puszkę z wodą sodową. Z chłodem metalu kontrastuje drewniany wystrój wnętrza muszli. Scena jest wyjątkowo szeroka i dobrze widoczna nawet z oddalonych siedzisk na trawniku. W amfiteatrze znajduje się 4 tysiące krzeseł, natomiast przylegający trawnik może pomieścić 7 tysięcy osób. Miejsc jest stosunkowo niewiele, ale to przecież nie arena sportowa.
Jeśli w projekcie muszli można odnaleźć refleksy wcześniejszych pomysłów Gehry’ego, to na pewno nowatorskim pomysłem architekta w Chicago jest rozpięta nad widownią ogromna pajęczyna ze stalowych rur. Stwarza ona ciekawy efekt zamknięcia przestrzeni amfiteatru, a jednocześnie otwiera nowy widok na niebo i wieżowce miasta. Konstrukcja ma także praktyczne zastosowanie, zainstalowano bowiem na niej światła i głośniki. Czy akustyka jest w rzeczywistości tak doskonała, jak w pochwałach wielu muzyków i krytyków? Najlepiej przekonać się samemu. Przyjdzie wkrótce lato, a wraz z nim wielkie festiwale jazzowe i bluesowe, Festiwal Parku Granta oraz rozmaite koncerty, które odbywać się będą właśnie w tej muszli koncertowej.
W odróżnieniu od dramatycznej formy Pawilonu Pritzkera, drugi z chicagowskich projektów Gehry’ego, a pierwszy w karierze tego architekta most ewokuje spokojem i poezją. Wykonany również ze stali nierdzewnej i drewna, ma pochylone ściany i finezyjny kształt. Niczym srebrzysty wąż wije się ponad ruchliwą Columbus Drive, łącząc park Milenijny z parkiem Granta. Nieważne zresztą, gdzie prowadzi, ponieważ cieszy tam sama przechadzka. A gdybyśmy zbyt „odlecieli”, widoki, jakie otwierają się stąd na jezioro Michigan i panoramę centrum, przypomną nam szybko, gdzie jesteśmy.
Schodząc z mostu spacerowicze zazwyczaj kierują kroki do położonego w południowej części parku Ogrodu Lurie, autorstwa głośnej projektantki terenów zielonych Kathryn Gustafson. Posadzono tam ponad 240 gatunków roślin (wiele charakterystycznych dla krajobrazu Illinois) oraz drzew i krzewów, które tworzą dwa kobierce, przedzielone drewnianym deptakiem i strumykiem z kaskadami. Kunszt kompozycji na razie można sobie tylko wyobrazić. I to nie tylko dlatego, że sezon jeszcze nie w pełni. Potrzeba bowiem sporo czasu, zanim przyroda tu wybuja i mniej widoczna stanie się, teraz niekiedy zbyt dominująca, kreacja człowieka. W przyszłości ogród będzie można podziwiać z nowego skrzydła Instytutu Sztuki, które według projektu włoskiego architekta Renzo Piano zostanie zbudowane ponad ulicą Monroe.
Jak park, to oczywiście i fontanna. Tu także jest, i to zupełnie nieprawdopodobna. Dwie ustawione naprzeciw siebie, wysokie na 50 stóp kolumny z cegiełek z matowego szkła, na których pojawiają się kolorowe ludzkie twarze, mogą kojarzyć się z różnymi rzeczami – ale chyba nie z fontanną. Jedni w geometrycznych, surowych formach kolumn doszukiwać się będą aluzji do eleganckich „szklanych pudełek” Miesa van der Rohe. Inni wezmą je może, zwłaszcza wieczorem, za gigantyczne billboardy reklamowe. Kiedy jednak trochę się ociepli, zobaczymy, że co kilkanaście minut usta wyświetlanych twarzy zaokrąglają się i wytryska z nich woda. Spływające po szklanych ścianach kolumn strumienie tworzą na dole brodzik, w którym pluskają się dzieci, a i nobliwi panowie w garniturach nieraz wskakują pod wodotrysk, by się ochłodzić. A więc jednak fontanna.
Ale koncepcja autora fontanny Crowna, hiszpańskiego artysty Jaume Plensy, była bardziej wyrafinowana. Ukazujące się na ekranach kolumn portrety zwyczajnych mieszkańców Chicago – przypadkowo dobranych i sfilmowanych przedstawicieli różnych profesji, narodowości i ras – mają pełnić taką samą funkcję jak rzeźby mitologicznych herosów, nimf i amorków zdobiące dawne fontanny. Czy rzeczywiście udało się osiągnąć taki efekt? Czas pokaże. A zwolennicy bardziej tradycyjnej sztuki zawsze mogą ukoić oczy przy znajdującej się nieopodal fontannie Buckingham.
Największą furorę zrobiła jednak... fasolka. Taka bowiem pieszczotliwa nazwa przylgnęła od razu do rzeźby zatytułowanej „Cloud Gate” (Wrota Chmur), którą stworzył urodzony w Bombaju artysta Anish Kapoor. Można by powiedzieć, że jest to chicagowska magiczna kula, gdyby nie to, iż ta potężna bryła (waży 110 ton) ma wyraźny elipsowaty kształt. Jej lustrzaną powierzchnię tworzą specjalnie zespawane płyty stalowe, w których odbijają się ze wszystkich stron fragmenty pejzażu. Przeglądają się w niej także jak w krzywym zwierciadle widzowie. A możliwości tej interaktywnej sztuki czy, jak kto woli, zabawy są niesłychane. W zależności od pory dnia, odległości, punktu obserwacji zmienia się kształt rzeźby i odbity w niej obraz. W pochmurny dzień zlewa się z niebem, w słońcu błyszczy jak gigantyczne srebrne jajo. Pod spodem znajduje się wgłębienie, pod którym można przechodzić jak przez tradycyjną bramę miejską. Obiekt, który zrazu wydawał się rodem z lunaparku, świetnie łączy funkcje sztuki publicznej z rozrywkowymi i ma szansę stać się taką samą ikoną miasta, jak... sławna rzeźba Picassa z placu przed ratuszem miasta.
Warto przenieść się jeszcze na chwilę na północny kraniec parku do Teatru Muzyki i Tańca (Joan W. and Irving B. Harris Theater for Music and Dance), nowej sceny koncertowej i operowej, która stała się już miejscem wielu wydarzeń artystycznych. Minimalistyczna architektura tego budynku (i jeszcze bardziej surowy wystrój holu) stanowi świetną przeciwwagę do położonego po sąsiedzku wybujałego w formie Pawilonu Gehry’ego. A stojący obok filigranowy przeszklony budynek to architektoniczne cudo, i jakże funkcjonalne. Służy bowiem jako parking, mogący pomieścić 300 rowerów. Znalazły tam miejsce również szatnie, prysznice i nawet warsztat naprawy. Obiekt ponoć bardzo upodobał sobie burmistrz Richard M. Daley, wielki miłośnik nie tylko kwiatów, które w ostatnich latach tak bardzo ożywiły miasto, ale również sportu rowerowego.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 2 WIOSNA 2005
- 3 nuty zapachu - Kinga Bagnowska
- Anny Przybylskiej dom marzeń... nad morzem - Jolanta Wysocka
- Białystok - Henryk Wilk
- Czas na kota - Ewa Sukiennik-Maliga
- Dach nad głową - Halina Niedzielska
- Dom kobiet -
- Filadelfia wczoraj i dziś - Alicja Makowska-Jacyna
- HELOC... czyli pieniądze z własnego domu - Tomasz Deptuła
- Hybrydy - Marek Siodłoczek
- Inteligentny dom - Piotr Leonowicz
- Jak dzisiaj mieszkamy? -
- Konsulat Beaux-arts - Ewa Kern-Jędrychowska
- Ludzie i książki - Czesław Karkowski
- Park Milenijny - Danuta Peszyńska
- Plazmę kup mi luby - Jan Latus
- Rodzinne ciepło - Jolanta Wysocka
- Ten stary zegar -
- Twój dom ma styl... -
- Wielkanoc u Sawków - Hanna Sawka
- Wina smak - Melissa Hereghty
- Zainwestuj w okna -
- Zatrzymać czas - Agata Ostrowska-Galanis
- Ładne kwiatki - Małgorzata Sulewska
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK



