Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Czas na kota


Bluberries
brak


Z wyższością kotów nad psami (lub odwrotnie) jest trochę tak jak
z wyższością świąt Wielkiejnocy nad świętami Bożego Narodzenia... Sporu nie sposób rozstrzygnąć.


Jako szczęśliwa posiadaczka dachowca Maurycego oczywiście namawiam wszystkich, aby zdecydowali się wziąć do domu kota i nie przyjmuję do wiadomości argumentów, że koty są fałszywe, nie przywiązują się do ludzi, tylko do miejsc etc. To po prostu nieprawda i potwierdzi to każdy, kto futrzaka ma w domu.

Co takiego jest w kotach, że są dla ludzi tak fascynujące? Ich niezależność? To, w jaki sposób drapieżnik ten się udomowił i rozpoczął z sukcesem życie z człowiekiem pod jednym dachem? Jak w jedno połączyła się natura zwierzaka domowego i łowcy?

Człowiek przez tysiące lat udomowił wiele gatunków zwierząt, wykorzystując je jako pożywienie, do pracy, dla ochrony... Kota nie da się umiejscowić w żadnej z tych grup. Owszem, poluje, ale nie na rozkaz pana, jak pies, tylko wtedy, kiedy ma ochotę i jak nakazuje mu instynkt.

Niezwykła droga kota i człowieka zbiegła się w czasie, kiedy ten drapieżnik stopniowo przestał bać się człowieka – zbliżył się do ludzkiej społeczności, można powiedzieć, że właściwie sam się udomowił. To podstawowa różnica w stosunku do psa. Pies potrzebuje towarzystwa człowieka – jest zwierzęciem stadnym. Stado żyje i poluje razem, stąd poczucie przynależności i własnego miejsca w hierarchii grupy-rodziny to podstawa egzystencji psa.

Odwrotnie niż kot – samotny myśliwy, który nie potrzebuje takich kompromisów. Generalnie psy potrzebują człowieka, by przeżyć – oczekują, że człowiek je wyprowadzi na spacer, przyprowadzi do domu, da jeść. Potrzebują więcej kontroli i dominacji człowieka niż koty. Podobnie jak psy, koty dzielą z nami nasze życie, nasz dom, ale na swoich warunkach. Chociaż jak psy potrzebują naszej uwagi, koty są generalnie dużo bardziej niezależne. Większość domowych kotów jest zdolnych do niezależnej od człowieka egzystencji – wystarczy popatrzeć na te bezdomne, żyjące w miastach – przeżywają bez naszej pomocy. Większość kotów rzuconych w nowe środowisko potrafi sobie bez problemów poradzić ze zdobyciem pożywienia. Naukowcy są zgodni co do tego, że dzisiejszy kot pochodzi od afrykańskiego dzikiego kota, udomowionego przez starożytnych Egipcjan, którzy uważali go za święte zwierzę.

Oczywiście nie odkrywam tutaj Ameryki – różnice między kotem i psem są ogólnie znane.

Dlaczego kot? Bo jest jednym z najpiękniejszych stworzeń, perfekcyjnym dziełem natury, inteligentną maszyną skonstruowaną genialnie z połączenia mięśni i ścięgien. Czy może być piękniejszy obrazek niż szybujący w powietrzu – jakby niepodlegający sile grawitacji kot, wskakujący na przykład na szafę, czy zastygły w bezruchu na chwilę przed atakiem na pluszową myszkę-zabawkę (o prawdziwej myszy wolę nie wspominać)?

To nieprawda, że kot przywiązuje się do miejsc, a nie do ludzi. To stereotyp bardzo dla niego krzywdzący i potwierdzi to każdy właściciel, którego po całym dniu nieobecności powita w progu stęskniony zwierzak, mruczący głośno i ocierający się z rozkoszą o nasze łydki. Prawdą jest natomiast, że kot przyjdzie na nasze kolana tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę, nie reaguje na swoje imię, gdy go przywołujemy (choć głowę dam, że doskonale swoje imię zna – po prostu nie ma ochoty akurat w tym momencie się z nami socjalizować). Ale za to jaką nagrodą jest dla nas, gdy zupełnie nieoczekiwanie puchata kula właduje się nam na kolana, cała rozmruczana i rozmarzona, szukająca naszego ciepła i towarzystwa. A nawiasem mówiąc, naukowcy do tej pory nie umieją wyjaśnić, w jaki sposób powstaje ów charakterystyczny wydobywający się gdzieś z głębi kociego jestestwa wibrujący dźwięk, niczym buczący na wolnych obrotach silnik („O, traktor się włączył...” – mówią moje córki). Albo spróbujcie po upiornym dniu pracy wtulić się w kocie futro, wziąć czworonoga na ręce, chwilę z nim pogadać… (a można!). Zapewniam, że całe zmęczenie przejdzie jak ręką odjął!

Od tysięcy lat kot towarzyszy nam – jemy, śpimy, bawimy się, żyjemy pod jednym dachem. Opieka nad nim jest dużo prostsza niż nad psem. Kot pozostawiony na cały dzień sam w domu zniesie to lepiej niż pies, najprawdopodobniej będzie po prostu spał. Jest zwierzęciem czystym, raczej spokojnym, choć oczywiście należy się z liczyć z podrapanymi meblami i ewentualnie stłuczonym wazonikiem czy ziemią wygrzebaną z doniczek, ale cóż to za szkoda w porównaniu z radością przebywania z nim pod jednym dachem!

Zapewniam, że nie ma żadnych argumentów przeciwko zaproszeniu pod swój dach na kilkanaście lat tego pięknego i fascynującego zwierzęcia. I czy będzie to wzięty z podwórka lub schroniska dachowiec, czy subtelny kot syjamski lub dostojny pers – naprawdę nie ma żadnego znaczenia w obliczu tego, ile radości to stworzenie wniesie do naszego życia. Zachęcam gorąco – na świecie jest tyle kociaków poszukujących kochającego domu, a schroniska dla zwierząt dosłownie na każdym rogu ulicy! A zatem – pora na kota!

Kocie vademecum

• Jeżeli bierzemy młodego kociaka ze schroniska, ma on wszystkie niezbędne szczepienia, kotki są wysterylizowane, koty nie zawsze (zależy to od wieku – kot musi mieć 5-8 miesięcy, aby był gotowy do „wyczyszczenia”; kotki można poddać zabiegowi dużo wcześniej). Należy pamiętać, że schroniska pobierają „donację” w wys. ok. 100 dol. za adopcję zwierzęcia. Jeżeli natomiast przygarniamy kota z ulicy, należy liczyć się z wydatkiem nawet 300 dolarów – za odpchlenie, odrobaczenie, serię szczepień etc. Po kilku miesiącach kolejne 200-250 dol. za zabieg sterylizacji. Podaję ceny orientacyjne – schroniska i gabinety weterynaryjne mają różne cenniki.

• Można kotu wykupić ubezpieczenie medyczne – najniższe ok. 15 dol. miesięcznie.

• Raz w roku kot powinien zobaczyć się z weterynarzem (lekarz przyśle zawiadomienie przypominające o wizycie).

• Akcesoria i żywność dla kotów: w sklepach zoologicznych – do wyboru, do koloru. Niezbędna oczywiście jest kuweta-ubikacja, osobne miseczki na jedzenie i wodę, scratching board do ostrzenia pazurów (bo inaczej naszym meblom grozi zagłada), obcinacz do kocich paznokci (można zwierzaka chirurgicznie pozbawić pazurków w przednich łapach – declawing – ale wydaje mi się to niehumanitarne) oraz szczotka do futra.

• Kocie łóżko nie jest konieczne, bo zwierzak wybiera sobie swoje miejsce do spania w najdziwniejszych częściach mieszkania; często śpi po prostu z nami.

• Wiele firm produkuje suche jedzenie i puszki dla kotów – metodą prób i błędów znajdziemy dla naszego ulubieńca najsmaczniejsze. Podobnie jest ze żwirkiem do kuwety – w uciążliwym procesie czyszczenia sami zorientujemy się, który jest najodpowiedniejszy.

• Warto zaopatrzyć się w książki lub czasopisma o kotach (np. w Barnes&Noble jest cały dział im poświęcony), wiele informacji znaleźć też można w internecie.

• Kocie zabawki dostępne w sklepach są śliczne, choć wystarczy kawałek zwykłego sznurka i kulka z papieru.

• Jeżeli chcemy mieć w domu kota rasowego, czasami trzeba za niego słono zapłacić – od kilkuset dolarów wzwyż, a i pielęgnacja takiego np. persa jest o wiele bardziej czasochłonna i skomplikowana.

dodajdo.com


napisany przez 02:59 19-11-2007 Zbigniew Miśkiewicz

Pieknie, tylko nic nie jest za darmo i nie jest tylko piękne.
Kastrowanie zwierząt to nic innego jak forma z nęcania się. Bo to nie jest naturalne. To jest juz zwierzę ułomne, tak jak wykastrowany człowiek.
Zachęcanie do brania kotów czy psów ze schronisk to nic innego jak zachęcanie do bawienia się zwierzętami (bo najczęściej do tego tylko one służą) a jak sie znudzi - na ulicę. Stąd ich ilość w schroniskach i na ulicach rośnie lawinowo.
90% miłosników kotów i psów to kobiety. Czyżby nienasysony instynkt macierżyński.
Zabawa kotem czy psem to nie jest miłóść do przyrody. Najczęściej, ci sami ludzie nic nie wiedzą o innych zwierzętach np. żyjących dziko i najczęście ich los nic ich nie obchodzi.

napisany przez 02:57 21-07-2008 Małgorzata Bojanek

Trochę mnie oburzyło stwierdzenie, Ze kot zaspokaja instynkt macieżyński. Ja wzięłam kotka, gdy moja córeczka miała 1,5 roku i stał się jej towarzyszem zabaw. Jest super, chociaż jest pierwszym zwierzątkiem w moim życiu to opika nad nim faktycznie to nic trudnego. Zachęcam do opieki nad kotkiem.

napisany przez 03:39 26-08-2008 Zebraa

Panie Zbigniewie Miśkiewiczu. Opiera się Pan na jedynie własnym zdaniu. Kastracja to nie znęcanie się to zapobieganie. Schroniska są przepełnione głównie z powodu albo głupoty ludzi (pseudohodowcy chcący zarobić na rozmnażaniu lub jak np kot wychodzący zapłodni jakąś kotkę z ulicy). Kontrola rozmnażania zwierząt ogranicza ich "bezdomność".
Proszę wyjaśnić w jaki sposób zwierzę wykastrowane (lub wysterylizowane) jest ułomne? Czy człowiek po amputacji z powodu choroby też już jest ułomny? Jaki jest kanon wartości Pańskich? Czym jest dla Pana ułomność. Dla mnie ułomne jest pańskie myślenie, nie poparte żadną wiedzą w tym temacie.

Druga sprawa. Zachęcanie do adopcji schroniskowych zwierząt. Popiera pan pseudohodowle? Bo tak z tego wynika, że wg Pana lepiej kupić niż zaadoptować. Zajmuję się wolontariatem i z całą pewnością powiem, że bzdury ogromne Pan wypisuje! Większość ludzi adoptujących zwierzęta pragnie stworzyć im prawdziwy dom. A tylko ludzie myślący tak jak Pan biorą zwierzęta nie z miłości a z jakiegoś wyrachowania.

Gada Pan głupoty. Nie zna Pan skali problemu przepełnionych schronisk i powodu dlaczego zwierzęta tam trafiają!

Jaki wpływ na adopcję schroniskowego zwierzęcia ma wiedza o innych zwierzętach (np. żyjących dziko?).

Miłośnik zwierząt, to człowiek którego obchodzi los wszystkich zwierząt. Ale całego świata nie uda się uratować na raz. Więc niech choć każdy zacznie od własnego podwórka. Problemy należy nagłaśniać a nie tylko pisać bzdury. Więc niech się Pan zastanowi jakim Pan jest człowiekiem. Bo z pana komentarza czuć tylko nienawiść do zwierząt.

"90% miłosników kotów i psów to kobiety." - a może to wynika z tego iż kobiety są bardziej uczuciowe? A mężczyźni wolą nowe auto (i nie daj boże by mu zwierze tapicerke zniszczyło. Jak Pan pisze takie pierdoły to proszę je poprzeć jakimiś prawdziwymi danymi.

Z wyrazami szacunku (nawet i dla P. Zbigniewa)
psiaro - kociara ;] znająca wielu facetów zakochanych w swoich psach czy kotach czy innych zwierzętach

 
napisany przez 04:46 26-10-2008 Dorota.

Szczerze się nie zgodze, że koty nie przywiązują się do miejsc. Miałam kota starego persa, gdy przeprowadziłam się do nowego domu zaczął sikać, gdzie popadnie(zapewne odznaczając swoje terytorium) i po jakimś czasie rozchorował się do tego stopnia, że musiałam go uśpić.
Więc koty owszem przywiązują się do ludzi, ale też do miejsc.

Artykuły z numeru:
NR 2 WIOSNA 2005

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.