Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Białystok


Bluberries
Henryk Wilk
Henryk Wilk

Henryk Wilk to rozmiłowany w pięknie krajobrazu Podlasia, Kurpiów i Mazur rysownik, znany czytelnikom "Gazety Białostockiej", później "Współczesnej", i "Kontrastów" (pism wydawanych w Białymstoku).

Bluberries
Ulica Akademicka, róg ulicy Krasińskiego, 1969 rok
Ulica Akademicka, róg ulicy Krasińskiego, 1969 rok
Henryk Wilk

Bluberries
brak

Bluberries
Ulica Młynowa, około 1970 roku
Ulica Młynowa, około 1970 roku
Henryk Wilk

Bluberries
Ulica Sobieskiego, około 1970 rok
Ulica Sobieskiego, około 1970 rok
Henryk Wilk

Bluberries
Kamienica przy ulicy Nowy Świat 9, około 1970 roku
Kamienica przy ulicy Nowy Świat 9, około 1970 roku
Henryk Wilk


Jeszcze do niedawna białostockie ulice zabudowane były przeważnie parterowymi domkami, potocznie zwanymi drewniakami, które tworzyły kontrastujące tło dla najwyższej klasy barokowego założenia przestrzennego i architektonicznego – Pałacu Branickich.

Te „drewniaki” były domami ojców i dziadków dzisiejszego pokolenia białostoczan. Niektórzy pamiętają powojenny Białystok, zabudowany w 90% takimi właśnie domami. Stutysięczne wówczas miasto nazywano największą wsią w Polsce.

Zabudowa ulic i dzielnic dawnego Białegostoku była konglomeratem stylów architektonicznych, stosowanych przez miejscową ludność pochodzenia polskiego, żydowskiego, białoruskiego, rosyjskiego, ukraińskiego, tatarskiego i niemieckiego. Szczególna koniunktura, która wpłynęła na ukształtowanie urbanistycznego oblicza miasta, nastąpiła w drugiej połowie XIX wieku, gdy szybki rozwój przemysłu, głównie włókienniczego, spowodował nienotowany wcześniej ruch budowlany. Powstało wówczas wiele stylowych rezydencji, willi, kamienic oraz czynszówek i robotniczych domostw, ale najwięcej było typowych wiejskich chałup, przybyłych „za zarobkiem” do wielkiego miasta chłopów z Podlasia, Mazowsza, Kurpiów, Mazur.

Te stare domy, głównie drewniane, są często dokumentem rodzimych tradycji budowania. Nie projektował ich żaden architekt. Współpraca ludowego cieśli i zleceniodawcy owocowała rozmaitością form architektonicznych, sukcesywnie dostosowywanych do potrzeb mieszkających w nich wielopokoleniowych rodzin. Powstały więc piętrzące się przybudówki i urokliwe zakamarki o spatynowanej fakturze drewnianych elementów budowli, często przyozdobionych misternie wyciętymi ornamentami, zwłaszcza na zwieńczeniach okien i drzwi. Niewiele jednak ciekawych architektonicznie obiektów ostało się do czasów współczesnych. Te trwające jeszcze w pejzażu miasta, jak i te już wyburzone zasługują na zachowanie w pamięci.

Z dawnej zabudowy Białegostoku, zwłaszcza Bojar, Piasków, Wygody, ale i przedmieść miasta, ocalało do ostatnich lat wiele obiektów o autentycznych wartościach zabytkowych. Jednak nawet najbardziej rozmiłowani w urokliwych zaułkach i zabytkowych domach nie upierali się, i pewnie nadal nie będą się upierać, do zamieszkania w nich, gdy nadarzyła się możliwość przeniesienia się do komfortowych nowych mieszkań, domów i bloków, które nieraz budowano obok tych właśnie starych chałup, tworząc charakterystyczne kontrasty w zabudowie osiedli i ulic.

Sławne „białostockie kontrasty” stały się nawet symbolem miasta, ale z upływem czasu znikały i nadal znikają. Na ich miejscu zaprojektowano i konsekwentnie realizowano wizje urbanistów i architektów, tak współbrzmiące z pragnieniami i nadziejami białostoczan na szybki postęp, awans społeczny i poprawę codziennego bytu. Zburzono więc wszystko, co przeszkadzało w wytyczeniu ulic i arterii komunikacyjnych, przystąpiono do budowy wielkich blokowców i osiedli. Wiekowe domy i zaułki padły pod naporem spychaczy, kilofów i młotów, by ustąpić miejsca nowoczesności, na której ołtarzu złożono wszystko, co w pierzejach ulic było stare. Czy zawsze słusznie, bez błędów i z pożytkiem? To są wątpliwości nie tylko romantyków, którzy przydomowy ogródek z jabłonią, zielony trawnik, źródlaną wodę i ciszę przedkładają we wspomnieniach nad betonowe płyty, stal i hałas w swoich nowo zbudowanych osiedlach.

Starsi białostoczanie snują często opowieści o ulicach i domach, których już nie ma, o ludziach co odeszli, o dawnym życiu „na starych śmieciach”. Są to wspomnienia, którym towarzyszy zwyczajny ludzki żal. Ale tak być musi – zwykle powiada się w takiej chwili. Wszak smutek ściśle łączy się z przemijaniem.

Większość domów naszych przodków „dożyło już swego kresu”. Tylko niewiele jeszcze czeka w kolejce z tabliczką „do wyburzenia”. Wypada przeto pożegnać je z należną zadumą, ale przede wszystkim utrwalić w pamięci, co przez kilkadziesiąt minionych lat starałem się czynić, rysując swoisty reportaż o odchodzącej do przeszłości architekturze Białegostoku.

Henryk Wilk to rozmiłowany w pięknie krajobrazu Podlasia, Kurpiów i Mazur rysownik, znany czytelnikom „Gazety Białostockiej”, później „Współczesnej”, i „Kontrastów” (pism wydawanych w Białymstoku), na łamach których publikował felietony i rysunki dotyczące białostockich i regionalnych zabytków. Wypracował swój własny styl, dzięki któremu od ponad 40 lat jego prace są rozpoznawalne i cenione na Podlasiu, bowiem tworzył nimi swoisty reportaż o odchodzącej w przeszłość architekturze ziem białostockiej, łomżyńskiej i suwalskiej.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 2 WIOSNA 2005

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.