Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
Białystok
Te „drewniaki” były domami ojców i dziadków dzisiejszego pokolenia białostoczan. Niektórzy pamiętają powojenny Białystok, zabudowany w 90% takimi właśnie domami. Stutysięczne wówczas miasto nazywano największą wsią w Polsce.
Zabudowa ulic i dzielnic dawnego Białegostoku była konglomeratem stylów architektonicznych, stosowanych przez miejscową ludność pochodzenia polskiego, żydowskiego, białoruskiego, rosyjskiego, ukraińskiego, tatarskiego i niemieckiego. Szczególna koniunktura, która wpłynęła na ukształtowanie urbanistycznego oblicza miasta, nastąpiła w drugiej połowie XIX wieku, gdy szybki rozwój przemysłu, głównie włókienniczego, spowodował nienotowany wcześniej ruch budowlany. Powstało wówczas wiele stylowych rezydencji, willi, kamienic oraz czynszówek i robotniczych domostw, ale najwięcej było typowych wiejskich chałup, przybyłych „za zarobkiem” do wielkiego miasta chłopów z Podlasia, Mazowsza, Kurpiów, Mazur.
Te stare domy, głównie drewniane, są często dokumentem rodzimych tradycji budowania. Nie projektował ich żaden architekt. Współpraca ludowego cieśli i zleceniodawcy owocowała rozmaitością form architektonicznych, sukcesywnie dostosowywanych do potrzeb mieszkających w nich wielopokoleniowych rodzin. Powstały więc piętrzące się przybudówki i urokliwe zakamarki o spatynowanej fakturze drewnianych elementów budowli, często przyozdobionych misternie wyciętymi ornamentami, zwłaszcza na zwieńczeniach okien i drzwi. Niewiele jednak ciekawych architektonicznie obiektów ostało się do czasów współczesnych. Te trwające jeszcze w pejzażu miasta, jak i te już wyburzone zasługują na zachowanie w pamięci.
Z dawnej zabudowy Białegostoku, zwłaszcza Bojar, Piasków, Wygody, ale i przedmieść miasta, ocalało do ostatnich lat wiele obiektów o autentycznych wartościach zabytkowych. Jednak nawet najbardziej rozmiłowani w urokliwych zaułkach i zabytkowych domach nie upierali się, i pewnie nadal nie będą się upierać, do zamieszkania w nich, gdy nadarzyła się możliwość przeniesienia się do komfortowych nowych mieszkań, domów i bloków, które nieraz budowano obok tych właśnie starych chałup, tworząc charakterystyczne kontrasty w zabudowie osiedli i ulic.
Sławne „białostockie kontrasty” stały się nawet symbolem miasta, ale z upływem czasu znikały i nadal znikają. Na ich miejscu zaprojektowano i konsekwentnie realizowano wizje urbanistów i architektów, tak współbrzmiące z pragnieniami i nadziejami białostoczan na szybki postęp, awans społeczny i poprawę codziennego bytu. Zburzono więc wszystko, co przeszkadzało w wytyczeniu ulic i arterii komunikacyjnych, przystąpiono do budowy wielkich blokowców i osiedli. Wiekowe domy i zaułki padły pod naporem spychaczy, kilofów i młotów, by ustąpić miejsca nowoczesności, na której ołtarzu złożono wszystko, co w pierzejach ulic było stare. Czy zawsze słusznie, bez błędów i z pożytkiem? To są wątpliwości nie tylko romantyków, którzy przydomowy ogródek z jabłonią, zielony trawnik, źródlaną wodę i ciszę przedkładają we wspomnieniach nad betonowe płyty, stal i hałas w swoich nowo zbudowanych osiedlach.
Starsi białostoczanie snują często opowieści o ulicach i domach, których już nie ma, o ludziach co odeszli, o dawnym życiu „na starych śmieciach”. Są to wspomnienia, którym towarzyszy zwyczajny ludzki żal. Ale tak być musi – zwykle powiada się w takiej chwili. Wszak smutek ściśle łączy się z przemijaniem.
Większość domów naszych przodków „dożyło już swego kresu”. Tylko niewiele jeszcze czeka w kolejce z tabliczką „do wyburzenia”. Wypada przeto pożegnać je z należną zadumą, ale przede wszystkim utrwalić w pamięci, co przez kilkadziesiąt minionych lat starałem się czynić, rysując swoisty reportaż o odchodzącej do przeszłości architekturze Białegostoku.
Henryk Wilk to rozmiłowany w pięknie krajobrazu Podlasia, Kurpiów i Mazur rysownik, znany czytelnikom „Gazety Białostockiej”, później „Współczesnej”, i „Kontrastów” (pism wydawanych w Białymstoku), na łamach których publikował felietony i rysunki dotyczące białostockich i regionalnych zabytków. Wypracował swój własny styl, dzięki któremu od ponad 40 lat jego prace są rozpoznawalne i cenione na Podlasiu, bowiem tworzył nimi swoisty reportaż o odchodzącej w przeszłość architekturze ziem białostockiej, łomżyńskiej i suwalskiej.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 2 WIOSNA 2005
- 3 nuty zapachu - Kinga Bagnowska
- Anny Przybylskiej dom marzeń... nad morzem - Jolanta Wysocka
- Białystok - Henryk Wilk
- Czas na kota - Ewa Sukiennik-Maliga
- Dach nad głową - Halina Niedzielska
- Dom kobiet -
- Filadelfia wczoraj i dziś - Alicja Makowska-Jacyna
- HELOC... czyli pieniądze z własnego domu - Tomasz Deptuła
- Hybrydy - Marek Siodłoczek
- Inteligentny dom - Piotr Leonowicz
- Jak dzisiaj mieszkamy? -
- Konsulat Beaux-arts - Ewa Kern-Jędrychowska
- Ludzie i książki - Czesław Karkowski
- Park Milenijny - Danuta Peszyńska
- Plazmę kup mi luby - Jan Latus
- Rodzinne ciepło - Jolanta Wysocka
- Ten stary zegar -
- Twój dom ma styl... -
- Wielkanoc u Sawków - Hanna Sawka
- Wina smak - Melissa Hereghty
- Zainwestuj w okna -
- Zatrzymać czas - Agata Ostrowska-Galanis
- Ładne kwiatki - Małgorzata Sulewska
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK





