Środa, 08 października 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Wioski golfowe


Bluberries
Wioska golfowa w południowej Kalifornii
Wioska golfowa w południowej Kalifornii
Patricia Marroquin


Elżbieta Olender 

Który z zapalonych golfistów nie marzy o tym, by zagrać na polu zaprojektowanym przez słynnego Toma Fazio? Takim na przykład jak Canyons Course w Kalifornii, rozciągającym się wśród naturalnych kanionów w górach Santa Rosa. Albo chociaż na sąsiednim Mountains Course, które projektant Arthur Hill usytuował tak, że widać z niego całą Coachella Valley?

Szkopuł w tym jednak, że oba te pola są własnością prywatnego klubu golfowego Bighorn z Palm Desert w południowej Kalifornii (www.bighorngolf.com), którego członkami mogą być wyłącznie właściciele okolicznych domów. Bighorn jest bowiem czymś więcej niż tylko klubem, jest społecznością miłośników golfa, którzy dla przyjemności uprawiania tego sportu gotowi byli przeprowadzić się na pole golfowe.

Życie w takiej golfowej wiosce jak Bighorn trudno jednak uznać za akt poświęcenia. Poza światowej klasy polami i zapierającymi dech pejzażami klubowicze mają do dyspozycji świetnie wyposażone sale ćwiczeń, korty tenisowe, baseny, lekarzy sportowych, masażystów, kosmetyczne i fryzjerskie salony oraz sklepy jak w Beverly Hills. Rezydencje mieszkalne mogą z pewnością zaspokoić wyszukanie wymagania, skoro ich ceny wahają się od 1,3 mln do ponad 7 mln dolarów.

Golfowych wiosek jest w Stanach Zjednoczonych z roku na rok więcej. Powstają nie tylko w tam, gdzie słońce świeci 350 dni w roku. Wyrastają też w stanach Nowy Jork i New Jersey, w których sezon trwa od kwietnia do listopada, a nawet w dużo surowszym klimacie Ohio, Michigan czy Wisconsin, gdzie gra się w golfa od maja do października. Według National Golf Foundation – która od prawie 80 lat bada rynek golfowy w USA – 3,7 mln, czyli ok. 15% amerykańskich graczy mieszka na stałe w golfowych wioskach, a następne 3 procent zakupiło dom z przeznaczeniem na wakacyjną rezydencję.

Tylko dla dorosłych

Nie wszystkie golfowe wioski wyglądają jak Bighorn. Na mniej zasobnych klientów czekają skromniejsze osiedla z gęsto upakowanymi, małymi domkami lub nawet budownictwem szeregowym. Rossmoor (www.rossmoor-nj.com), na przykład, to pole golfowe opasane przez 2 tys. posesji, które pobudowane zostały pół kilometra od New Jersey Turnpike. Domy mają wartość od 50 do 350 tys. dolarów i przeznaczone są dla 1-2 osób. Rossmoor zostało zaprojektowane jako wioska dla dorosłych. Pod eufemistycznym określeniem „dorośli” kryje się informacja, że na właścicieli posesji kwalifikują się tylko ludzie w wieku emerytalnym i przedemerytalnym; przynajmniej jeden mieszkaniec domu musi mieć więcej niż 55 lat, drugi – więcej niż 48. Poza tym, żeby zamieszkać w Rossmoor, trzeba udowodnić, że się ma roczny dochód wyższy niż 19 tys. dolarów. W Bighorn sama opłata wpisowa do klubu kosztuje dziesięciokrotnie więcej, bo 200 tys. dolarów, za prawo do korzystania z obiektów klubowych przez członka rodziny trzeba zapłacić dodatkowe 50 tysięcy.

Pełna dyskrecja

Nie ma badań socjologicznych, które by rzetelnie tłumaczyły, dlaczego tak wielu ludzi jest gotowych mieszkać na obrzeżach pól golfowych. Zresztą takie badania trudno przeprowadzić, gdyż golfowe wioski są w sensie dosłownym i przenośnym „osiedlami za bramą”. Wszystkie one – i te z „najwyższej półki”, i te dostępne dla mniej zamożnych – gwarantują mieszkańcom poszanowanie prywatności, a im więcej kosztują domy w wiosce, tym większy nacisk położony jest na dyskrecję i separację od zewnętrznego świata.

Brama, która zagradza wjazd na teren osiedla, jest symbolem statusu i uprzywilejowania mieszkańców wioski, uważa jeden z niewielu badaczy tego zjawiska, dr Robert DeChaine z California State University w Los Angeles. Nie do końca jasne jest, o jaki status chodzi. Jeśli o majątkowy – trudno będzie sprowadzić do wspólnego mianownika właściciela rezydencji przy Palm Ridge w Bighorn i mieszkańca jakieś willi „Zacisze” położonej pół kilometra od najruchliwszej autostrady w New Jersey.

Tyle cywilizacji, ile potrzeba

Choć jednolity status społeczny mieszkańców golfowych wiosek wydaje się dyskusyjny, trzeba przyznać, że mają oni pewne wspólne przywileje.

Po pierwsze, wioski oferują im miejsce, gdzie mogą oni w dosłownym sensie stanąć nogami na ziemi i odetchnąć pełną piersią. Foldery reklamowe lubią przedstawiać golfowe wioski jako enklawy, ostoje przyrody w jej dziewiczej, nienaruszonej formie. Wątpliwe to twierdzenia, skoro zbudowanie kolosalnych obiektów sportowych i willowych osiedli wymaga radykalnej ingerencji w naturalne środowisko: wywożenia i nawożenia ton ziemi, karczowania lasu i sadzenia nowych roślin, wykreowania sztucznego krajobrazu. Okazuje się jednak, że taki sztuczny i uporządkowany krajobraz w wystarczającym stopniu zastępuje tęsknotę za dziką przyrodą.

Po drugie, największą atrakcją wiosek – poza samym golfem – jest to, że oferują dobrodziejstwa cywilizacji, nie wymagając znoszenia jej uciążliwości. Z reguły ludzie trafiają do tych społeczności po latach aktywnego życia. Uciekają od przeludnionych miast, hektarów wybetonowanych parkingów i godzin spędzonych w metalowych puszkach na kółkach. W nowym miejscu nie muszą jednak odwracać się od pożytków cywilizacji: ich domy są klimatyzowane, baseny mają podgrzewaną wodę, centra handlowe znajdują się w zasięgu ręki. Łatwy dostęp do miasta jest równie mocno akcentowaną zaletą wioski jak jej odludność. Golfowe wioski obiecują mieszkańcom „własny kawałek prywatnego raju” – pisze Robert DeChaine – oazą spokoju odległą od cywilizacyjnego zgiełku i nieładu oraz bezpieczne miejsce, nad którym czuwają kamery i wartownicy. Obiecują też sąsiedztwo nieprzypadkowych ludzi – „bratnich dusz”, podzielających pasję do golfa i ceniących podobny styl życia. Dość wygodny styl, jeśli ktoś faktycznie szuka „wolności do życia pod stałym nadzorem”.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 4 JESIEŃ 2005

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.