Zakopane w Catskill
Tęsknota za polską tradycją, za tym, co „nasze i swojskie", w niektórych sercach nigdy nie wygasa, pomimo wielu lat spędzonych na obczyźnie i innego stylu życia. Pamiątki z kraju znajdziemy niemal w każdym polskim domu. Sami zaś szukamy miejsc choć trochę do rodzinnych stron podobnych.
Góry Catskill, położone na północ od tętniącego życiem Nowego Jorku i New Jersey, są miejscem szczególnie lubianym przez Polaków. Tu na początku lat osiemdziesiątych wielu rodaków, tęskniąc za Bieszczadami, Tatrami lub Beskidami, odnajdywało swoje piękne zakątki. Powstawały polskie hotele, motele i domy prywatne, w których spotykano się podczas weekendów, z dala od męczącego miasta. Jednym z pierwszych takich miejsc, skupiających polonijny świat kultury i sztuki, była Watra, hotel w Hunter, pełen polskich akcentów i pachnący domową polską kuchnią.
W tych czasach, na posesji położonej dwie mile od stoków Hunter, Juliette i Benjamin Laroux zbudowali swój pierwszy dom wakacyjny. Po latach, gdy przekonali się, że chcą w Catskill zostać na stałe, tuż obok małego domu postawili większy i bardziej wytworny. Jest to dom szczególny, gdyż nie tylko stylem przypomina najprawdziwszy dom zakopiański, ale w całości z Zakopanego przyjechał...
Sentyment do Podhala sprawił, iż Juliette i Benjamin zapragnęli wybudować sobie dom w góralskim stylu. Plany architektoniczne powstawały przez 7 miesięcy. Dopomógł im zakopiański architekt Stanisław Karpiel, który wiele lat spędził w Catskill i miał swój udział w projektowaniu pierwszego domu państwa Laroux. Gdy miejscowi wykonawcy obejrzeli rysunki, okazało się, że żaden z nich nie potrafi tego projektu wykonać. Wtedy narodził się pomysł, aby dom zbudować w Zakopanem, rozebrać na części i przywieźć do Hunter. Wraz z domem (w postaci 90 ton drewnianych belek) przyjechać musieli zakopiańscy górale, gdyż tylko oni wiedzieli, jak ten dom złożyć z powrotem, rozszyfrowując wyrysowane na belkach znaczki - jedyne istotne dla nich plany. Dwóch spośród pięciu górali otrzymało wizy do USA. Cieśla Podczerwiński i jego pomocnik przybyli do Ameryki po raz pierwszy, w odświętnych białych koszulach i parzenicach, spodziewając się licznej załogi do pracy. Złapali się za głowy, zobaczywszy 13-metrowe bele, 3 pary rąk do pracy i koparkę, której nie umieli obsługiwać.
Z postawieniem konstrukcji uwinęli się jednak dość szybko, mimo ogromnego ciężaru drewnianych belek i metalowych wzmocnień. Nie było to zadanie łatwe, lecz dziś Ben wspomina to z radością. Planował nocami każde następne posunięcie, każdą złożoną belkę; praca ta dawała mu ogromną satysfakcję, wiedział bowiem, że tworzy coś unikalnego. Wiedział też, że konstrukcja tej klasy kosztowałaby go w Stanach fortunę. Tymczasem dom (nie licząc tylko elektryczności i systemu grzewczego, który zaprojektował i wykonał sam), praca górali i pełne wyposażenie wnętrz nie przekroczyły kwoty 440 tysięcy dolarów!
Bryła budynku prezentuje się niezwykle lekko i strzeliście. Spadziste dachy z galwanizowanego metalu (podpatrzone w Kościelisku, a sprowadzone z Kanady) opatrzone zostały miedzianymi „florkami” na każdym rogu, mającymi chronić dom przed piorunami.
Oprócz samego domu z Polski przypłynęło wszystko, co posłużyło do jego wykończenia: podłogi, kafelki, kamienie, drzwi, okna, balustrady, wyposażenie łazienek, kominki i meble... Wszystko chyba, prócz płyt gipsowych, farb i niektórych sprzętów kuchennych. Jednym z cenniejszych nabytków w Polsce, który dopełnił zakopiańskiej atmosfery tego miejsca, są latarnie odlane według identycznej formy, jak te stojące przy Krupówkach, wykonane na specjalne zamówienie przez tego samego producenta.
Wnętrze domu nie jest bynajmniej wnętrzem góralskiej chaty, chociaż zdobi je wiele elementów architektury i sztuki Podhala. Jest nowoczesne, funkcjonalne i przestronne. Bele świerkowe podtrzymujące całą konstrukcję domu rzeźbione są w oryginalne wzory zakopiańskie, które zachowały się w wielu starych domach na Krzeptówkach czy w Kościelisku, podobnie jak i ręcznie rzeźbione drzwi, zdobne w żelazne zawiasy. Ściany zapełnia ludowa sztuka: gobeliny, płaskorzeźby i obrazy o tematyce góralskiej. Niektóre z nich są pracami syna gospodarzy, Jacka, dla którego podróże do Zakopanego i Krakowa stały się inspiracją jego malarskiej twórczości. Twierdzi on, że znajomość Europy i rozumienie innych kultur ukształtowało jego artystyczne zainteresowania. Doczekał się już wystaw w Paryżu i Nowym Jorku. Dom ten nazywa „małą Polską w Catskill” i jest z nim mocno związany, mimo że nie angażował się w projekty ojca.
O każdej porze dnia dom wygląda inaczej. Jest to zasługa zmieniających się kolorów za ogromnymi oknami i światła docierającego do wszystkich zakątków. Wysoki 10-metrowy strop nad salonem tworzy ogromną przestrzeń. Nad tą częścią domu czuwa siedzący na drewnianej belce, rzeźbiony, naturalnej wielkości, polski szary orzeł nizinny.
Na parterze, oprócz salonu kominkowego, mieści się również kuchnia, jadalnia, biblioteka i pokój z kinem domowym. Wszystkie podłogi są tu kamienne, ale ciepłe, podgrzewane. Salon umeblowany jest stolikami i skórzanymi kanapami z motywami końskich głów z poznańskiej firmy Kler, zaś w jadalni zwraca uwagę duży żyrandol z żelaznymi okuciami, zawieszony nad długim stołem z prostymi krzesłami. Stąd przejść można do kuchni, z niej zaś na ogromny taras z biesiadnym stołem i ławami, przy którym nawet zimą bywa gwarno. Narciarze zjeżdżający tu po śnieżnych szaleństwach stali się tradycją tego domu.
Antresolę nad salonem okalają poręcze projektu Benjamina, wykonane przez tarnowską odlewnię. Zdobią je pnące rośliny, oświetlane słońcem wpadającym przez okno wysokie po sam sufit.
Piętro mieści sypialnie, wszystkie wysokie i przestrzenne, pomalowane na pastelowe kolory, wykładane drewnianymi podłogami. Piękną ozdobą są tu ruchome obrazy zmieniających się pór roku widoczne przez ogromne okna. Okna na całą ścianę znajdują się również w głównej łazience. Zimą, mimo minusowych temperatur i ostrych wiatrów, w domu jest ciepło i przytulnie. System ogrzewania zaprojektowany przez Benjamina jest prawdziwym majstersztykiem. Polski piec do gazyfikacji drewna wystarcza, by ogrzać całą powierzchnię domu. Amerykańskie piece są tylko dodatkowym zabezpieczeniem. Ogrzewanie jest sterowane komputerowo.
Praca nad powstaniem tego domu trwała prawie trzy lata. Nie było to łatwe zadanie, ale przyniosło ogromną satysfakcję i dało oryginalny efekt. Przeniesienie elementów polskiej architektury góralskiej do Ameryki, w góry Catskill, wprowadziło tu nowy, polski trend.
Juliette i Benjamin większość czasu spędzają w Hunter ze swoim małym „zoo” - tak nazywają dwa kudłate fińskie psy i dwa leniwe kociaki. Swój dom w New Jersey odwiedzają tylko czasami, gdy ich obecność jest niezbędna w biurze firmy, którą prowadzą. Nie muszą często wyjeżdżać; możliwość pracy przez internet pozwala im pracować z każdego miejsca. Nawet z rodzinnego Krakowa, który często odwiedzają, i z Zakopanego. Chociaż teraz nie trzeba często tam jeździć. Zakopane przyjechało do nich - do Catskill.
Artykuły z numeru:
NR 5 ZIMA 2006
- Aniołowie się radują... - Halina Niedzielska
- Bezpieczne szaleństwo - Tomasz Deptuła
- Dom na górce - Janusz M. Szlechta
- Domowy bar z klasą - Marcin Żurawicz
- Energooszczędne mieszkanie - Piotr Leonowicz
- Jaki odkurzacz dla ciebie? - Aneta Sadowska
- Kredens - Janusz M. Szlechta
- Lexus, czyli E = MC2 - Marek Siodłoczek
- Małe jest piękne - Aneta Sadowska
- Nowoczesność z wyboru - Agata Ostrowska-Galanis
- Nowy Jork podhalański - Małgorzata Sulewska
- Ogrzewanie podłogowe - Mirosław Waluś
- Okap w naszej kuchni -
- Pogoń za marzeniem - Agata Ostrowska-Galanis
- Stopy do góry? - Tomasz Deptuła
- Storczyki - kwiaty dla każdego - Jolanta Wysocka
- Twoje igloo - Jan Latus
- Wnętrza na płótnie - Czesław Karkowski
- Zakopane w Catskill - Hanna Hartowicz
- Zamieszkać w dolinie Hudsonu -
- Śnieżny fenomen - Dorota Jarowicz












