Środa, 08 października 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Aniołowie się radują...


Bluberries
Rockefeller Center, Nowy Jork
Rockefeller Center, Nowy Jork
June Marie Sobrito

Świetliste anioły głoszą radość świąt Bożego Narodzenia


Wysłannicy pańscy odgrywają ważną rolę w narodzeniu się Dzieciątka, o czym zaświadcza Pismo Święte, kolędy i pastorałki. Anioł wszak zwiastował Maryi Pannie, iż wyda na świat Syna Bożego.

Anioł pasterzom mówił o tym radosnym wydarzeniu, każąc im się udać do ubogiej stajenki w Betlejem. Skrzydlate postacie w bieli stanowią integralną część świątecznych obchodów. To prawda, że bożonarodzeniowa tradycja uległa zeświecczeniu, usuwając religijne odniesienia w ulicznych dekoracjach, może nie tyle na przedmieścia, co na ubocze, a jednak nadal cieszą oko wspaniałe anioły w samym sercu Manhattanu. Nie narzekajmy zbytnio na takie czy inne przemiany - Nowy Jork w świątecznej gali jest nadal niezapomnianym widokiem.

W Channel Gardens, frontem do Piątej Alei, stoją w dwóch rzędach bożonarodzeniowe anioły. Ich liczba jest czytelną aluzją do dwunastu apostołów. Jeden za drugim stróżują po bokach kaskad, które zdobią ulubione przez nowojorczyków, ogródki. Dmiąc w złote trąby, obwieszczają wielką nowinę. Wdzięczne, ażurowe figury, utkane z białego drutu, zdają się unosić w powietrze dzięki rozpiętym skrzydłom. To wrażenie potęgują miniaturowe żaróweczki, wyznaczające świetliste kontury. Główki o subtelnych rysach otacza aureola. Koronkowe postacie wydziergała pracowicie Valerie Clarebout, rzeźbiarka francuskiego pochodzenia, znana ze swoich oryginalnych pomysłów. Pojawiły się one tutaj po raz pierwszy w 1954 roku.

Począwszy od mikołajek, wszystkie drogi wiodą do Rockefeller Center i nic dziwnego, iż znalazły się tutaj olśniewające bielą anioły. Wypada więc je osadzić w scenerii. Jej najważniejszym elementem jest królowa choinek, znana w całej Ameryce. Mówi się o niej po prostu „The Tree” i każdy wie, o co chodzi. Potężne drzewo - tym razem przywiezione z Wayne, NJ - tworzy zwartą masę zieleni, o wyjątkowo regularnym kształcie. Zgodnie ze zwyczajem superchoinka mierzy ponad 70 stóp. Szpilkowy gigant mieni się setkami ogników, których źródłem są 7,5-watowe żaróweczki w kilku kolorach. W uroczystości jej zapalenia, która przypadła w tym roku 1 grudnia, uczestniczą tłumy turystów i mieszkańców. Aż trudno uwierzyć, iż majestatyczne drzewo ma bardzo skromnego przodka - małą choinkę, ustawioną w 1934 roku przez robotników budujących monumentalny ośrodek.

U jej stóp wznosi się wyzłacany Prometeusz, dłuta Paula Manshipa. Fontannę i restaurację na świeżym powietrzu zastępuje zimowy krajobraz. Po gładkiej lodowej tafli poruszają się zakochane pary i soliści, kreśląc esy i floresy w rytmie tanecznych melodii. Widzowie komentują z aplauzem co bardziej wymyślne figury. Nazwa Channel Gardens - przedłużenie scenerii - narzucała się sama, gdyż otaczają je ściany drapaczy chmur. Ogrody posiadają sześć małych sadzawek, połączonych kaskadami, których strzegą najady i trytony. Są one zaprzeczeniem tradycyjnej koncepcji o niezmiennej roślinności, przeobrażając się jak kameleon. W tym szaleństwie jest metoda, a niektóre metamorfozy okazały się tak udane, iż powtarza się je w nieregularnych odstępach czasu. Najwidoczniej bożonarodzeniowe anioły tak się spodobały, iż weszły na stałe do tradycji.

Nie mniej popularna w Nowym Jorku jest neapolitańska creche, pokazywana co roku przez Metropolitan Museum. Nosi ona stosowną nazwę „Adoration of the Angels”. Łączą się tu w jedno dwa symbole, a więc „Christmas Tree” i „Nativity Scene”, co nam, Polakom wydaje się oczywiste. Któż z nas nie stawiał mniejszego lub większego żłóbka pod udekorowanym drzewkiem. Tymczasem muzealna scenka, choć złożona z autentycznych elementów, nie ma nic wspólnego z barokiem i odpowiada naszym współczesnym wyobrażeniom. Choinkowa tradycja nie była wówczas znana w słonecznej Italii. Przywędrowała ona do Ameryki w drugiej połowie XIX wieku, dzięki Wiktorii, równie lubianej i szanowanej w Stanach Zjednoczonych, co we własnym królestwie. Książę małżonek, pochodzący z dynastii sasko-koburskiej, zatęsknił do domowego obyczaju i w 1851 roku stanęła pierwsza choinka w pałacu Buckingham, ubrana w bombki i świeczki w lichtarzykach.

Z kolei żłóbek datuje się od 1210 roku, kiedy to papież Innocenty III zabronił wystawiania dramatów liturgicznych w kościołach. Ucieszne interludia z błaznami i  kuglarzami zakłócały zarówno powagę misterium, jak i świętego miejsca. Zastąpiła je stopniowo betlejemska szopka z figurami, która przeżywała szczytowy okres rozkwitu w epoce baroku. XVIII-wieczne miasta-państwa prześcigały się we wspaniałych żłóbkach, wykonywanych na zlecenie biskupów, dożów, książąt i bogatych kupców. Największe laury zdobywali mistrzowie z Florencji, Neapolu i Wenecji. Anioły fruwały na lazurowym firmamencie, powyżej gwiazdy betlejemskiej, umieszczonej tuż nad stajenką.

Amerykanie zawdzięczają ową tradycję braciom czeskim, czyli morawianom, którzy urządzili pierwszą szopkę w miejscowości Bethlehem w Pensylwanii. Sam zwyczaj upowszechnił się dopiero dzięki włoskim imigrantom. W XIX wieku na zabytkowe żłóbki zwrócili uwagę europejscy kolekcjonerzy antyków. Jedno z najpiękniejszych neapolitańskich dzieł znalazło się w posiadaniu zbieracza o imieniu Eugenio Cotello. W pół wieku później nabyła go za bajeczną sumę Loretta Hines Howard. Nowojorska milionerka uzupełniła szopkę o dziesiątki aniołów. Poszukiwanie pasujących do siebie figur stało się jej pasją, która zabrała lata. Cieszyła się nią za życia, przekazując szopkę w testamencie galerii sztuki średniowiecznej w Metropolitan. Po zainstalowaniu szopki, co miało miejsce w 1965 roku, w przygotowaniu i konserwacji wystawy pomaga jej córka Lynn.

Barokowe anioły wyłaniają się spośród igliwia ogromnej choinki, ozdobionej betlejemską gwiazdą. Odbiegają one od romańskiego i gotyckiego ascetyzmu, w którym obowiązywały odcieleśnione postacie. Prześliczne figury z terakoty uosabiają ziemską radość z narodzenia się Pana. Mają one wielkość dwudziestu cali i są ubrane w kolorowe, powłóczyste szaty. Posiadając ruchome kończyny, dają się dowolnie modelować na drzewku. Każda anielica ma indywidualne rysy twarzy. Główki można dopasowywać do pozy, unosząc je w górę czy przechylając na bok. Zdawać by się mogło, iż wykonała je ręka jednego artysty, tymczasem pochodzą co najmniej z kilku pracowni, a w tym od najbardziej cenionych mistrzów, jak Francesco Capello i Muzio Nauclerio. Aniołom towarzyszą pulchne cherubinki.

Bożonarodzeniowe drzewko otacza piękna panorama, symbolizująca XVIII-wieczny Neapol. W samym środku, u stóp choinki, wznosi się żłóbek. Ubogą stajenkę zastępują smukłe korynckie kolumny podtrzymujące ozdobny dach. Matka Boska pochyla się nad Dzieciątkiem, zaś u jej boku czuwa św. Józef, wsparty na lasce. Na schodach klęczą pasterze i bydlęta, a z dala nadchodzi egzotyczny orszak. Wiodą go trzej królowie z mirrą, kadzidłem i złotem. Wiosenny krajobraz urozmaicają leśne wzgórza, a także zieleniejące się pola i łąki, poprzecinane strumieniami. Tu i ówdzie stoi chatynka, willa z ogrodem, kamieniczka, gospoda, kuźnia czy stragan. Wokół tętni codzienne życie, zaś dzieci oddają się beztroskim zabawom. Każda figurka nosi strój pasujący do swego stanu, jak to drzewiej bywało. Chłop różnił się od mieszczanina, zaś młódka z rozpuszczonymi włosami od statecznej mężatki w czepku.

Świąteczny nastrój potęgują ściszone - wszak to muzeum! - gregoriańskie śpiewy. Najpiękniejszą szopkę w Nowym Jorku można oglądać do Trzech Króli. Nie zapomnijmy o długim spacerku po naszej metropolii, podziwiając piękne dekoracje, i to nie tylko na Manhattanie.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 5 ZIMA 2006

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.