Afirmacja piękna
Obrazy Aleksandry Nowak sprzedają się dobrze. Nic tedy dziwnego, że regularnie przedstawia je w amerykańskiej placówce wystawowej. Polską artystkę reprezentuje stylowa galeria CFM na SoHo (112 Greene Street), galeria Neila Zukermana poświęcona dziełom wyrafinowanym, ale zachowującym klasę i urok minionej kultury mieszczańskiej.
Galeria raczej stroni od krzykliwych nowoczesnych eksperymentów, natomiast jeśli zawiesza dzieła artystów całkowicie współczesnych, to tych, którzy duchem czy stylem swej sztuki starają się nawiązywać do estetyki dawnych czasów.
„Tak malowałby Egon Schiele – żartował o obrazach Aleksandry Nowak właściciel galerii CFM Neil Zukerman – gdyby nie był w takiej depresji”. Żart ten wskazuje trafnie artystyczne inspiracje polskiej artystki.
Wystarczy pobieżne spojrzenie na kolorowe, nostalgiczne, baśniowe obrazy Aleksandry Nowak, aby się przekonać, że dla polskiej artystki źródłem inspiracji jest Młoda Polska; albo szerzej: modernizm – ów szeroki nurt w sztuce, nieco tradycyjny, opierający się impresjonistycznym nowinkom, natomiast w symbolizmie, w kreowaniu nastrojów, w penetrowaniu możliwości kolorystycznych malarstwa szukający własnej drogi rozwoju.
Nietrudno dopatrzyć się w obrazach Aleksandry Nowak wspólnoty artystycznej z Gustavem Klimtem, Egonem Schiele właśnie czy Fernandem Khnopffem. Tymczasem Polacy natychmiast zobaczą w ogrodach Nowak inspirację Józefa Mehoffera, w jej kwiatowych kompozycjach czy portretach – wpływ Stanisława Wyspiańskiego, a w subtelnych aluzjach do szerszego wymiaru obrazu komunikującego pozazmysłowe treści doszukać się można idei Witolda Wojtkiewicza.
Obrazy Aleksandry Nowak są piękne w tradycyjnym sensie tego słowa. Przedstawiają pełne urody kobiety, przystojnych mężczyzn, ładne dzieci o „secesyjnych” twarzach, wspaniałą bujną roślinność ogrodów, sadów, łąk i lasów. Zasadniczo utrzymane są w jednolitym (z wyjątkami, naturalnie), spokojnym odcieniu jasnego złota, lekkiego brązu i delikatnej, nienatrętnej żółci – jakby pasowały doskonale do dostojnych wnętrz z ciężkimi, ciemnymi meblami i grubymi kotarami sączącymi mdłe światło dnia.
Aby zachować tę jednorodną tonację, tło w portretach Aleksandry Nowak nie jest obojętnym podkładem dla wyeksponowania modela, ale aktywnym czynnikiem kształtowania obrazu. Albo przedstawia „ekspresjonistyczne żywioły” (jak w „The Dancer”) bądź zawiera aluzję do skłębionej przestrzeni, z której zaraz coś się wyłoni (np. „Innocence”); jest zawsze niespokojne, ruchliwe, żywe; bądź wreszcie jest przestrzenią wkraczającą na pierwszy plan, jak zwłaszcza w cyklu „Tajemniczych ogrodów”, na których fantastyczne stwory jakby przenikały się z tłem, dopiero się z niebytu wyłaniały, albo przeciwnie – doń powracały.
„Tajemnicze ogrody”, najbardziej mehofferowskie z obrazów Aleksandry Nowak, przedstawiają kobiety-ważki, kobiety-motyle, kobiety-poczwarki, właśnie wydobywające się z kokonu w dojrzałą postać. Są, rzec można, kwintesencją sztuki artystycznej polskiej malarki – ozdobne, zagadkowe, z subtelną erotyczną aluzją, dodatkowo stanowiącą o atrakcyjności jej obrazów.
Na innym spogląda spod oka na widza pochylona kobieta z ognistoczerwonymi włosami swobodnie opadającymi w dół. Ów ewentualnie Kopciuszek z bajki w fantazyjnym, kolorowym stroju oraz staromodnie szałowych butach może być wizerunkiem kogoś z dawnej przeszłości albo całkiem współczesną kobietą. Podobny charakter ma bardzo ekspresjonistyczny obraz przedstawiający rudowłosą dziewczynę patrzącą na widza kątem oka – z dystansem, może nawet z podejrzliwością. Jest to uwodzicielka, a jednocześnie ktoś, kto chce zachować rezerwę i niezależność.
Martwe natury artystki nie są częstym tematem jej malarstwa, a jeśli już sięga po tę tradycyjną kompozycję, to staje się ona dla niej okazją do kolorystycznego popisu.
W „Cykadzie” utrzymanej w żółtobrązowym kolorze ochry mamy profil nagiej kobiety z długimi skrzydłami ważki, klęczącą z twarzą przytkniętą do ziemi: moment narodzin, przekształcenia się poczwarki w cudowną, pełną już postać.
Ekspresjonizm, symbolizm, secesja – to główne źródła inspiracji Aleksandry Nowak, to tradycja sprzed wieku, która dla niej jest ciągle żywą estetyką i płodnym polem penetracji. W nurtach tych widzi dla siebie pole do popisu. Afirmacja piękna, elegancji, wyszukanego stylu, dekoracyjności w postawie, zgodnie z którą obraz ma służyć przede wszystkim podobaniu się, zaspokajaniu potrzeb estetycznych. I olejne dzieła Aleksandry Nowak tę funkcję spełniają rzec można w nadmiarze – są piękne, przyciągają wzrok niezwykłą elegancją i wyszukanym rysunkiem. Są „retro”, idą zdecydowanie na przekór współczesnym modom, ale właśnie dzięki zachowaniu kanonu klasycznego, trwałego piękna, nie znudzą się, nie przeminą tak szybko. Będą stale przyciągać wzrok, zwracać uwagę, znajdować miłośników i chętnych nabywców. To nie jest sztuka, która przeminie wraz z chwilową modą.
Artykuły z numeru:
NR 9 ZIMA 2007
- 70 odmian śniegu - Dagmara Babiarz
- Afirmacja piękna - Czesław Karkowski
- Ciepłe drabinki - Aneta Sadowska
- Dom polskiej nauki i tradycji - Elżbieta Kieszczyńska
- Domator - Jan Latus
- Grzańce winne i piwne - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Kanada - Marek Mańkowski
- Kominki nowej generacji - Maciej Mnich
- Królestwo pikapów - Marek Siodłoczek
- Mam ciągle wiele pomysłów - Jolanta Wysocka
- Nadwodna Shangri-la - Agata Ostrowska-Galanis
- Nieruchomości i oszuści - Tomasz Deptuła
- Obrazy sprzed lat - Józef Kołodziej
- Pełna harmonia - Aneta Sadowska
- U stóp Giewontu - Joanna Kuruc
- W blasku świecy - Marcin Poznań
- Wirtualne zakupy - Mirosław Waluś
- Zachowane piękno natury - Jolanta Wysocka









