U stóp Giewontu
Pamiętam moje wzruszenie, kiedy po długiej nieobecności w Zakopanem zobaczyłam z okna pociągu góry. Wyrastały z ziemi ogromne i piękne. Pod nimi przycupnięte miasto. Nie ma większej radości ponad tę, gdy możesz zachłysnąć się ostrym górskim powietrzem.
Ilekroć wracam z dalekiej podróży, z tym samym uczuciem zachwytu odkrywam na nowo ulubione zakopiańskie zakątki. Z upodobaniem włóczę się po Kościeliskiej, Skibówkach, Kozińcu, ul. Sienkiewicza, gdzie ciągle wyczuwa się obecność dawnej zakopiańskiej cyganerii. Tu duchy artystów snują się po mieście.
Kościeliska. Najstarsza ulica Zakopanego. Przycupnęły przy niej cichutko drewniane chałupy Janików, Walczaków i Sieczków. To perełki architektury drewnianej. Od dziesiątków lat niezmieniane; zdaje się, że czas się tutaj zatrzymał. Tędy chodziłam do szkoły – liceum plastycznego. Po drodze mijałam „stary kościółek”, pierwszy w Zakopanem, wybudowany w XIX wieku przez księdza Stolarczyka. Legenda głosi, że górale wznieśli go w ramach pokuty. W środku można podziwiać Drogę Krzyżową, malowaną na szkle przez Ewelinę Pęksową.
Niedaleko od kościółka wznosi się willa Koliba wybudowana w stylu zakopiańskim w 1892 roku dla zamożnego ziemianina z Ukrainy Zygmunta Gnatowskiego. To właśnie tutaj zatrzymała się Helena Modrzejewska podczas swojej ostatniej wizyty w kraju. Po wojnie w willi mieścił się dom dziecka, a obecnie Muzeum Stylu Zakopiańskiego. Stąd już blisko do szkoły Kenara.
Liceum Plastyczne. Nigdy z nostalgią nie wspominałam podstawówki, przeciwnie, byłam szczęśliwa opuszczając jej mury. Za to liceum wspominam bardzo mile. Spotkałam tam ciekawych ludzi, którym nie brakowało pomysłów i inicjatywy. Działaliśmy w grupie teatralnej, wydawaliśmy szkolne pismo „Ken Art”. Szkoła miała swój klimat, była odskocznią od szarej i nudnej małomiasteczkowej rzeczywistości, ale przede wszystkim dawała możliwość poznania interesujących artystów. Z niektórymi do dziś utrzymuję kontakt. Jak z Beatą i Jarkiem Hulbójami. Beata rzeźbi, projektuje wnętrza. Jarek, niczym Geppetto, wydobywa piękno ukryte w drewnie, tworząc oryginalne misy, patery, wazy, a od jakiegoś czasu również umywalki i wanny. Jego prace zachwycają formą i barwą, jaką dają rodzime gatunki drzew: jabłoń, wiąz, śliwa, jesion, brzoza, olcha.
„Największy wpływ na formy robionych przeze mnie przedmiotów mają możliwości tkwiące w samym materiale. Drewno potrafi zaskakiwać. Lubię poruszać się w kierunku, który proponuje mi sam materiał” – wyznaje. Jarek to artysta przekraczający konwencjonalne schematy.
Przedłużeniem Kościeliskiej są Skibówki i dalej Krzeptówki, gdzie w drewnianym domu wśród nagietków i nasturcji mieszka malarka Zofia Fortecka, której twórczość bardzo cenię. Głównym tematem prac artystki są historie biblijne przedstawione na maleńkich szybkach połączonych w większe kompozycje tworzące kapliczki i poliptyki. Obrazy przypominają średniowieczne miniatury, mienią się blaskiem doskonale zestawionych barw. To prawdziwa uczta dla duszy i raj dla oka. Szkoda, że tak rzadko można podziwiać prace malarki w zakopiańskich galeriach. Pasjonatom malarstwa na szkle zdradzę, że twórczość podhalańskich artystów można oglądać na corocznej wakacyjnej wystawie organizowanej w kościółku na Jaszczurówce. Ponadto artyści otwierają swoje pracownie podczas Jesieni Tatrzańskiej. A że miasto ma bogatą tradycję artystyczną, można tu poznać nieprzeciętne osobowości.
Galeria Hasiora. Przy Jagiellońskiej w starym, przerobionym na pracownię domu żył i tworzył Władysław Hasior. W czasach licealnych chodziliśmy tam na wykłady o sztuce plebejskiej. Prowadził je sam mistrz. Mieliśmy okazję porównywać rozmaite wytwory sztuki ogrodowej, krasnale i pasterki z Polski, Słowacji, Austrii, Belgii. Wykłady okraszane były wspaniałymi zdjęciami zrobionymi przez artystę podczas licznych podróży po Europie. Było to dla nas arcyciekawe doświadczenie.
Koziniec. Na tym urokliwym wzgórzu, w stylowym XIX-wiecznym dworku mieści się Galeria Sztuki im. Włodzimierza i Jerzego Kulczyckich. Tutaj też bywaliśmy z klasą na interesujących prelekcjach organizowanych przy okazji czasowych wystaw. Trzeba powiedzieć, że galeria zawsze organizowała ciekawe ekspozycje (obecnie można tu zobaczyć obrazy Rafała Malczewskiego), z których wychodziliśmy „doładowani”, pełni pomysłów i ochoty do tworzenia.
Na Koziniec chodziło się też na romantyczne spacery, którym sprzyjały cisza, wspaniałe widoki. Usytuowany na zboczu, na wysokiej podmurówce wznosi się majestatycznie niczym zamek Dom pod Jedlami. Największa willa w stylu zakopiańskim, wybudowana według projektu Stanisława Witkiewicza w 1897 r. dla Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Przez pewien czas mieszkała tutaj i tworzyła Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, żona Jana Gwalberta i córka Wojciecha Kossaka.
Schodząc z Kozińca wybieraliśmy tonącą wśród wiekowych buków ulicę Sienkiewicza. To zaciszna uliczka kryjąca zabytkowe wille o wdzięcznie brzmiących nazwach Bajka czy Wiosna. Nie widać z niej bloków, mało jest nowych domów. Idąc jesienią poprzez zaspy złotych liści, z dala od zgiełku Krupówek można poczuć klimat Zakopanego sprzed ponad stu lat.
Spacery kończę zawsze na rodzinnych Tatarach. To niewielka uliczka biegnąca wzdłuż rzeki Zakopianki. Bardziej przypomina wiejską drogę niż część miasta i w tym jej urok. Po południu słońce chowa się za Gubałówkę. Głęboko wciągam ostre powietrze nasycone zapachem pobliskiego lasu. I chciałabym, by ta chwila ciągle trwała. Spędziłam tu…
„lata, których nikt nie liczył królewskie
kiedy bawiliśmy się pod starymi dębami
i wieczność była przy nas”
(Julia Hartwig „Bez pożegnania”)
Artykuły z numeru:
NR 9 ZIMA 2007
- 70 odmian śniegu - Dagmara Babiarz
- Afirmacja piękna - Czesław Karkowski
- Ciepłe drabinki - Aneta Sadowska
- Dom polskiej nauki i tradycji - Elżbieta Kieszczyńska
- Domator - Jan Latus
- Grzańce winne i piwne - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Kanada - Marek Mańkowski
- Kominki nowej generacji - Maciej Mnich
- Królestwo pikapów - Marek Siodłoczek
- Mam ciągle wiele pomysłów - Jolanta Wysocka
- Nadwodna Shangri-la - Agata Ostrowska-Galanis
- Nieruchomości i oszuści - Tomasz Deptuła
- Obrazy sprzed lat - Józef Kołodziej
- Pełna harmonia - Aneta Sadowska
- U stóp Giewontu - Joanna Kuruc
- W blasku świecy - Marcin Poznań
- Wirtualne zakupy - Mirosław Waluś
- Zachowane piękno natury - Jolanta Wysocka









