Kanada
Najlepsze zjazdy narciarskie na świecie...
Zapaleni narciarze już od pierwszych chłodnych dni szykują sprzęt i myślą o wyprawach na stoki. Wielu Polaków mieszkających w USA wybiera Kanadę, która oferuje wspaniałe warunki do uprawiania tego sportu i dobre ceny. W większości rejonów kanadyjskich Gór Skalistych można jeździć na nartach od listopada do maja.
Alberta to jedna z zachodnich kanadyjskich prowincji. Tutaj rozległe prerie centralnej Kanady kończą się i zaczynają się potężne Góry Skaliste. Sprawiają niesamowite wrażenie, gdy jadąc przez płaski krajobraz, widzi się w oddali potężne ośnieżone szczyty. Wydają się tak bliskie, gdy oglądamy je z Calgary, milionowego miasta, a trzeba jeszcze przejechać 120 km, by naprawdę do nich dotrzeć. By przeciąć ten masyw górski, trzeba przejechać prawie tysiąc kilometrów. Jechałem tą trasą kilka razy i mogę zapewnić, że nigdzie nie ma tak spektakularnego wjazdu w góry, jak właśnie od strony Calgary. Tutaj też znajduje się największe na świecie nagromadzenie jednych z piękniejszych tras zjazdowych z widokami, które zapierają dech w piersiach. Zacząć można już w mieście, w Canada Olimpic Park. W Calgary przecież odbywała się jedna z olimpiad zimowych. Oprócz tras zjazdowych w parku olimpijskim znajdują się również dwie olimpijskie skocznie. Górują nad transkanadyjską trasą, która w tym miejscu opuszcza Calgary i wiedzie nas na zachód. Ta trasa to wielopasmowa autostrada, którą możemy dostać się do słynnego Banff w godzinę. Polecam jednak inną drogę. Wiedzie ona starym szlakiem dyliżansów. W mieście zaczyna się jako H-wy 1A i nosi nazwę Crowchild, czyli „wronie dziecko”. Już po trzydziestu kilometrach dojedziemy do Cochrane.
Cochrane to niezwykle ciekawe, zachodniokanadyjskie miasteczko. Oprócz najlepszych lodów w Albercie, fajnych sklepików na głównej ulicy i pięknych widoków na Bow Valley, ma jeszcze coś, o czym dowiedziałem się zupełnie przypadkiem. To coś to najlepsza kawa, jaką kiedykolwiek piłem, a jest ona przyrządzana w Java Jamboree. Co jeszcze ciekawsze, Javę Jamboree prowadzi polsko-węgierskie małżeństwo – Les i Ottilia Jaworski. Kawiarnia, znajdująca się na terenie dużego mallu z Canadian Tire i Safewyay, z zewnątrz wygląda jak każda, ale wystarczy wejść do środka, by przenieść się w inny świat. Okazuje się w dodatku, że jest to jedno z 28 miejsc na całym świecie, gdzie podaje się kawę tzw. monsunową. Sprowadzana jest z Indii do Seattle w USA. Przechowuje się ją w czasie pory monsunowej, wprawdzie pod dachem, ale ziarna pobierają monsunową wilgoć przez 16 tygodni, co powoduje jej unikalny smak. Gdy już uraczymy się kawą, jedziemy dalej na zachód, aż do Canmore, gdzie szosa łączy się z transkanadyjską autostradą, i dalej do Banff.
Gdy już będziecie w Banff, to polecam sklep z pamiątkami trzech polskich sióstr. Oprócz zwykłych pamiątek sprzedają one też biżuterię wykonaną z amonitu, czyli muszli sprzed 350 milionów lat. Tego typu muszle wydobywane są prawie wyłącznie w Albercie. Ich okruchy oprawione w złoto mienią się pięknymi kolorami i stanowią znacznie piękniejszy i oryginalniejszy pierścionek zaręczynowy czy prezent rocznicowy niż okrzyczany diament. Sklep mieści się na 222 Lynx St. i nazywa się GORO Intercultural Ltd. Jest też w Banff interesująca japońska restauracja. Podaje sushi, ale w specjalny sposób. Po owalnej ladzie jeździ model pociągu z towarowymi wagonami, na których leżą talerzyki ze świeżym sushi, przygotowywanym na oczach klientów przez młodego Japończyka.
Jadąc dalej dojedziemy do perły Gór Skalistych – Lake Louise, a potem do Jasper na północ czy Vancouver na zachód. Nie uda mi się tu opisać wszystkich tras zjazdowych z ich spektakularnymi widokami i stopniem trudności – od łatwych do ekstremalnych. W dobie internetu wystarczy wejść na stronę tych ośrodków i uzyskać wszelkie potrzebne informacje. Ważne jest tylko, by wiedzieć, czego szukać. Te najpiękniejsze ośrodki i trasy zjazdowe to:
SUNSHINE VILLAGE, Banff, Alberta
LAKE LOUISE, Alberta
MT. NORQUAY, Banff, Alberta
FORTRESS, Kananaskis, Alberta
NAKISKA, Kananaskis, Alberta
MARMOT BASIN, Jasper, Alberta
CASTLE MOUNTAIN RESORT, Pincher Creek, Alberta
Zapaleni narciarze z Calgary, mimo że mają tak blisko do każdego z tych ośrodków narciarskich, oprócz może Jasper, często wynajmują pokoje w ośrodku na weekend, by nie tracić nawet godziny na dojazd. W Sunshine Village np. można wynająć całą kabinę, co może być drogie dla jednej osoby, ale gdy pojedzie ich siedem (na tyle miejsc jest ta kabina), to koszty stają się naprawdę niewielkie. Wszystkie ceny można znaleźć w internecie, więc podam tylko dla orientacji, że jedna noc zakwaterowania i cały dzień zjazdów w Banff kosztuje ok. 100 dolarów. Same zjazdy przez cały dzień – ok. 40-50 dolarów. Cztery dni w luksusowym hotelu w Banff, w co wliczone są również zjazdy, można czasem dostać już za 450 dolarów. Jeśli mamy znajomych w Calgary, to wyjazd taki może być dużo tańszy niż do innych ośrodków na świecie, łącznie z polskimi. Mam to szczęście, że tu mieszkam i w góry mogę sobie wyskoczyć na kilka godzin nawet każdego dnia po pracy (są oczywiście też nocne zjazdy). Przyjezdnych zapewniam, że mogą mieć niezapomniane wakacje i narty, które będą wspominać przez resztę życia.
Artykuły z numeru:
NR 9 ZIMA 2007
- 70 odmian śniegu - Dagmara Babiarz
- Afirmacja piękna - Czesław Karkowski
- Ciepłe drabinki - Aneta Sadowska
- Dom polskiej nauki i tradycji - Elżbieta Kieszczyńska
- Domator - Jan Latus
- Grzańce winne i piwne - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Kanada - Marek Mańkowski
- Kominki nowej generacji - Maciej Mnich
- Królestwo pikapów - Marek Siodłoczek
- Mam ciągle wiele pomysłów - Jolanta Wysocka
- Nadwodna Shangri-la - Agata Ostrowska-Galanis
- Nieruchomości i oszuści - Tomasz Deptuła
- Obrazy sprzed lat - Józef Kołodziej
- Pełna harmonia - Aneta Sadowska
- U stóp Giewontu - Joanna Kuruc
- W blasku świecy - Marcin Poznań
- Wirtualne zakupy - Mirosław Waluś
- Zachowane piękno natury - Jolanta Wysocka

