Środa, 08 października 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

70 odmian śniegu


Bluberries
Lody Alaski
Lody Alaski
Marc Johnson

Bluberries
Zorza polarna
Zorza polarna
Roman Krochuk

Bluberries
Juneau
Juneau
Ryan Ganley

Milowy wodospad nad Juneau

Bluberries
Niedźwiedź brunatny
Niedźwiedź brunatny
Michael Thompson

Rwące potoki pełne łososi są rajem dla misiów

Bluberries
Port jachtowy w Valdez
Port jachtowy w Valdez
Cook

Bluberries
Denali
Denali
Dirk Paessler

Lotnisko dla hydroplanów

Bluberries
Anchorage
Anchorage
Allan Robichaux

Widok na Anchorage z Matanuska Valley Port

Bluberries
Lodowiec schodzący z gór Czubacz
Lodowiec schodzący z gór Czubacz
Dagmara Babiarz

Bluberries
McKinley
McKinley
Dagmara Babiarz

Najwyższy szczyt Alaski i Ameryki Północnej


W powszechnej świadomości to kraina przygód, poszukiwaczy złota, nieskażonej natury. Nazywana Last Frontier – Ostatnia Rubież pociąga swą magią, tajemniczością i pięknem, które przekracza najśmielsze oczekiwania.

„Mieszkam tu od dziecka – mówi John – ale tylko dwie zimy spędziłem na Alasce. Pierwszą, bo nie wierzyłem, że w zimie jest tu tak źle. Drugą, bo nie wierzyła moja świeżo poślubiona żona, która pochodzi z San Francisco”.

Na pytanie, czy nie męczą go takie coroczne wyjazdy, John się uśmiecha: „Eskimosi mają siedemdziesiąt określeń na biel śniegu. Śnieg w siedemdziesięciu odmianach przez ponad pół roku – to jest dopiero męczące”.

Ciepło – zimno
Większość, która tam nie była, kojarzy sobie Alaskę z dość znaczną przestrzenią (to największy stan USA; powierzchnia Alaski to 1 717 854 km kw., czyli pięć Polsk), pokrytą śniegiem, którą od czasu do czasu znaczą kropeczki postaci nielicznych rdzennych mieszkańców – Indian, Aleutów czy Eskimosów i ich psich zaprzęgów (na Alasce żyje niewiele ponad 600 tys. mieszkańców, z czego 40% w Anchorage). Ta większość – wskazując na niskie temperatury (minus 30 st. C w zimie) – twierdzi, że tam się mieszkać nie da. Ci z kolei, którzy odwiedzają Alaskę regularnie podczas letniego sezonu, mają przed oczami różnorodne tereny (to tu można obejrzeć czynny wulkan i lodowiec, tundrę i tajgę, łąki i kwiaty, wody słodkie i słone), ogrom zwierzyny (niedźwiedzie grizzly, renifery, kozły śnieżne, owce Dalla, arktyczne wiewiórki ziemne, wilki, foki, lwy morskie, orły przednie i bieliki, maskonury, wydry morskie, wieloryby humbaki, łososie...) i bezwilgotne ciepło niemal dwudziestoczterogodzinnych, słonecznych dni (do 10 st. C w lecie; ostatnie lata były cieplejsze i temperatury przez ok. trzy tygodnie wynosiły ok. 25 st. C). Ci uważają, że Alaska jest rajem dla potencjalnych nabywców nieruchomości.

Zwiedzać? Jak najbardziej
Oczywiście co innego przyjechać tu na kilka dni czy tygodni. Wybrać ten najkorzystniejszy termin (czerwiec-sierpień) i cieszyć się bogactwem kraju – przepiękną scenerią, różnorodnością flory i fauny, możliwościami zapełnienia czasu. Trzeba połowić łososie, zwiedzić Park Narodowy Denali, polecieć awionetką na lodowiec w pobliże najwyższej góry Ameryki Płn. – McKinleya. Poszukać złota. Zapisać się na rejs i podpłynąć do wielorybów oraz poigrać z delfinami. Ze zgrozą pooglądać specjalnie skonstruowane kosze na śmieci, które uniemożliwiają ich penetrację niedźwiedziom, oraz przeczytać notatkę przed wejściem do lasu: „W lesie zachowuj się głośno, by zawczasu przepłoszyć groźne zwierzęta. Najgorsze co może cię spotkać – to zaskoczyć je znienacka!”.


Bardziej zdeterminowani turyści ruszą w łąb kraju do wiosek typowo eskimoskich. Przejadą się psim zaprzęgiem, pooglądają suszące się ryby i miejscowe wędzarnie, ruszą tajgą na koło podbiegunowe, by dotknąć tajemniczej linii i pochwalić się później w domu, że oni tam też byli... Czeka na nich jedna z najdłuższych rzek – Jukon, największe powierzchniowo miasto USA i równocześnie stolica Alaski – Juneau, najludniejsze Anchorage, najciekawsze historycznie Fairbanks. Jest co robić... póki jest ciepło, jasno i turystycznie.

Mieszkać? To zależy
Rezydenci nie wyjadą wraz z końcem lata i każdy, kto chce zostać tu na dłużej, musi otrząsnąć się z wakacyjnej lukrowatości pobytu i spojrzeć prawdzie w oczy. A jeszcze lepiej spojrzeć w oczy tym, którzy nazywają siebie tubylcami. Okaże się, że wielu rdzennych mieszkańców na zimę porzuca swoje posiadłości. Tak jak John: „Mam dwa domy, dwie prace, dwa światy – na Alasce i na Hawajach. Alaska to miejsce mojego urodzenia, a Anchorage jest dla mnie najważniejsze, ale żegnam się z nim bez żalu, gdy nadchodzi zima”.


Na Alasce panuje w części południowej klimat umiarkowany, chłodny, na dalekiej północy – subpolarny. Co oznacza, że poza trzema letnimi miesiącami kraina pokrywa się grubą warstwą śniegu i mroku, rozjaśnianego jedynie kilkoma godzinami nędznego słońca. Słabe zaludnienie, rozległość i dzikość terenów – które urzekają poszukiwaczy spokoju w lecie – w zimie obrócą się przeciw nim. Nawet latem trudno dostać się samochodem gdziekolwiek poza nieliczne większe miasta. Zimą następuje niemal całkowity paraliż dróg, sezonowe atrakcje się zamyka, a jeśli cokolwiek funkcjonuje, to w obrębie tutejszych metropolii. Wielomiesięczny półmrok przy niskich temperaturach trudno wytrzymać na dłuższą metę nawet silnym psychicznie jednostkom. I choć trudno w to uwierzyć – jeśli ktoś z rdzennych mieszkańców może sobie na to pozwolić – umyka z niegościnnej zimą Alaski tam, gdzie ciepło i słonecznie. Najczęściej na Hawaje lub Florydę.
Ale są i tacy, którzy zostają. Mike utrzymuje, że w zimie nie jest tak źle i da się wytrzymać bez trudu: „Dzięki sezonowej pracy dodatkowej (sklep z pamiątkami) nieźle zarabiam. A w zimie – oprócz stałego zajęcia (stacja benzynowa) – robię wszystkie te przedmioty, które będę sprzedawać kolejnego lata. Na nadmiar czasu nie narzekam”.


Mike'owi nie doskwiera okres zimowy z brakiem światła, komunikacji czy zimnem, gdyż mieszka w centrum Fairbanks. Tu jest jak w każdym innym większym mieście. Kiedy jest zimno, włącza ogrzewanie, kiedy jest ciemno – światło. Gdy czuje się samotny, idzie do znajomych lub do pubu. „Dużo zależy od tego, gdzie na Alasce się mieszka. Anchorage i Fairbanks są słoneczniejsze niż Juneau. W stolicy jest cieplej, ale za to bardziej ponuro, często dni wydają się, z racji położenia miasta, ciemniejsze niż są w rzeczywistości. Na dalekiej północy możesz zapomnieć i o słońcu, i o cieple. Ale przy dobrym wyborze miejsca – żyć można cały rok. I to wcale nie najgorzej”.


Dla zdecydowanych
Dom (źródło – Alaska Housing Finance Corp. and the Alaska Department of Labor and Workforce Development's Research and Analysis Section.) można kupić już za około 200-250 tys. dol., a wynajęcie trzysypialniowego mieszkania to koszt od 800-1000 dolarów, w zależności od miasta. Generalnie stolica jest najdroższa, Anchorage pośrodku, a najtańsze z nich trzech – Fairbanks.
Niemniej w większych miastach Alaski problemem jest koszt utrzymania. Chociaż nietrudno znaleźć pracę, zarobki są niewiele wyższe niż w innych stanach USA, natomiast koszty życia – owszem. Dla porównania (źródło – University of Alaska Fairbanks Cooperative Extension Service): tygodniowy koszt utrzymania czteroosobowej rodziny z dwójką dzieci w Fairbanks to średnio 120 dol., Juneau 124 dol., a Anchorage 107 dol., podczas gdy np. w Portland (Oregon) to ok. 90 dol.
Z pewnością więc Alaska nie jest dla niezdecydowanych.


Polacy na Alasce
Polaków nie odstraszają warunki alaskijskie. Pierwszym rodakiem na Alasce był Ignacy Kosarzewski – ksiądz unicki z Wołynia, który dotarł na te ziemie na początku XVIII w. Wielki podróżnik, zesłany na Daleki Wschód za odmowę przejścia na prawosławie, towarzyszył rosyjskim Kozakom ściągającym daninę od tubylców. Pozostałości po nim to Kosarefsky River i osada Kosarewski.
W ślady Kosarzewskiego poszło wielu Polaków. Według spisu ludności z 2000 roku na Alasce jest 13 268 osób polskiego pochodzenia. Czyli 2,1 procent ogółu. Nie ma wprawdzie żadnej oficjalnej organizacji polonijnej, dopiero niedawno powstała pierwsza polska szkoła, trudno też dotrzeć do jakiegokolwiek reprezentanta Polonii, ale polsko brzmiące nazwiska odnaleźć można.
W Anchorage Alan Czajkowski jest kierownikiem biura technicznego w urzędzie miejskim, Gregory J. Motyka – sędzią sądu okręgowego, podczas gdy stanowisko sędziego sądu wyższego zajmuje Peter Michalski. W Fairbanks w zarządzie straży pożarnej miasta mamy Ernesta Misewicza, a w kurii katolickiej diecezji tego miasta pracuje Thomas E. Buzek, który jest administratorem gospodarczym, i Lucy Dalsky – kierowniczka biura Alaskan Shepherd Office. W bazie lotniczej w Clear dowódcą oddziału Alaska National Guard jest podpułkownik Thad Kowlowicz. Katechetką w parafii św. Katarzyny ze Sieny w Petersburgu w diecezji Juneau jest Cate Kowalski. Przykłady można mnożyć. I nikt z przebywających tam na stałe nie narzeka...

Sztuka wyboru
Alaska nie jest krainą łatwą. Nawet ci, których urzeka piękno i surowość kraju oraz egzotyka przebywających tam ludzi, zastanawiają się długo, zanim oddadzą swój los na pastwę długich, ciemnych zim okrytych kożuchem śniegu. Jeśli się już zdecydują, mogą przez trzy miesiące cieszyć się najpiękniejszą naturą na ziemi, a przez resztę roku odpowiadać z dumą na zadanie pytanie. „Jak to gdzie? Na Alasce”.
Wrażenie murowane.

dodajdo.com


 
napisany przez 14:46 02-11-2007 Ma łgorzata Garbacz

Zgadzam sie ze Alaska to najpiękniejsze miejsce na swiecie (szczegolnie latem)!!!!

Artykuły z numeru:
NR 9 ZIMA 2007

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.