Piątek, 29 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
Zielone oazy
Klucz do korporacyjnych ogródków w Nowym Jorku
Na szczęście nowojorscy architekci sięgnęli do lepszych tradycji, używając takich określeń jak atrium i plaza, które weszły do codziennego użytku. W tej materii panuje zresztą dziwne pomieszanie, ponieważ korporacje stosują je wymiennie, nie zważając na odmienne definicje. Nie zawadzi więc krótkie wyjaśnienie.
Atrium, pochodzące z czasów cezarów, znalazło sobie prawo obywatelstwa w Rzeczypospolitej szlacheckiej. Była to paradna część dworku, w kształcie prostokąta, wokół której rozmieszczono izby mieszkalne. W willach rzymskich patrycjuszy atrium było usytuowane tuż za westybulem, stanowiąc wewnętrzny dziedziniec pokryty dachem. Oświetlał go górny otwór, pod którym znajdował basen na wodę. Całość ozdabiały rośliny. Na umeblowanie składały się najczęściej marmurowe siedziska. Patron przyjmował tu klientów, czyli – w pierwotnym znaczeniu tego słowa – osoby ubiegające się o wpływy, protekcję lub pomoc.
Nowojorska odmiana atrium to nic innego jak reprezentacyjne lobby, naśladujące ogród pod dachem, wyposażone w naturalne źródło światła i otwarte dla publiczności. Z kolei plaza stanowi neologizm wzięty z hiszpańskiego, który zadomowił się w angielszczyznie. Oznacza ona wybrukowany plac lub podwórzec, o rozmaitym przeznaczeniu. W korporacyjnym wydaniu ma ona drzewka, krzewy lub ozdobne rośliny. Wbrew pozorom nie jest tożsama ze square. Jak się zdaje, podstawowa różnica leży w formie własności. Square należy do miasta, podczas gdy plaza jest własnością prywatną.
W tym miejscu wypada zapytać, skąd się wzięły atrium i plaza w nowoczesnej metropolii. Zielona oaza w środku drapacza chmur lub przed jego wejściem stanowi kompromis pomiędzy konfliktowymi oczekiwaniami. Z jednej strony jest oczywiste, iż Manhattan może się tylko rozrastać wzwyż. Z drugiej strony, las wieżowców zabiera nam światło i powietrze, zasłaniając widok. Jeśli jednak ogranicza się tzw. air rights przysługujące mieszkańcom, to należy dać im coś w zamian. Krakowskim targiem uzyskaliśmy więc skrawki zieleni za kawałki nieba, zabrane nam przez wysokościowce. Budowane od prawie trzydziestu lat biurowce zostały zobowiązane do udostępnienia publiczności części parteru.
Naturalną koleją rzeczy atrium i plaza stały się wizytówką danej firmy, co już zawdzięczamy wolnej konkurencji. Do najpiękniejszych należy tuzin ogródków na East Side. Idziemy zygzakiem z południa na północ, tak jak rozwijało się miasto. Początek spaceru stanowi wschodni koniec 42 Ulicy. Zakończenie przypada w pobliżu Piątej Alei.
• Ford Foundation. O powstaniu jednej z najbardziej znanych amerykańskiej fundacji zadecydowało nie tyle zamiłowanie do filantropii, co przepisy podatkowe. Założyciel dynastii Henry Ford zostawił tak ogromną fortunę w 1955 roku, iż jego rodzina wydzieliła z niej znaczną część na cele dobroczynne, obniżając tym samym kwotę podatku. Fundacja mieściła się początkowo w Kalifornii, przenosząc się po kilkunastu latach do Nowego Jorku. Oficjalne wejście do ogromnego gmaszyska znajduje się przy 43 Ulicy, w pobliżu siedziby ONZ. Różnice wysokości – spadek dokonuje się ku 42 Street – pozwoliły na stworzenie wielopoziomowego atrium.
Dziedziniec pod szklanym dachem przeistoczył się w parkową oazę, zaprojektowaną przez krajobrazowych ogrodników z firmy Kevina Roche. Jak w naturze, znajdziemy tu poszycie i poszczególne piętra, łącznie z wysokimi drzewami. Wykorzystując dobrze przestrzeń, zazieleniono areał wynoszący ponad 1/3 akra, i to prawie na całą wysokość, która sięga 130 stóp. Na tarasach rosną kwitnące krzewy, zaś leżącą w dole sadzawkę otaczają rośliny wodne. Skądinąd ładne miejsce straciło część uroku, gdy zniknęły ławeczki, które stały tutaj kilka lat temu.
• Park Avenue Atrium. Ma ono aż trzy wejścia, w tym jedno od Alei Lexington, zaś dwa od 45 i 46 Ulicy. Zobaczymy tu futurystyczne wariacje na temat atrium, które sięga do 27. piętra. Poraża ono ogromem, co – oprócz drzew – podkreślają zwieszające się festony zieleni. Interesującą przestrzeń definiuje abstrakcyjne rzeźba Richarda Lippolda pt. „Winged Gamma”. Układ metalowych promieni nasuwa na myśl gigantycznego owada, który uległ mutacji w zamierzchłych czasach. W dzień powszedni przelewa się tu tłum pędzący w różnych kierunkach.
• Crystal Pavillon. Atrium, które mieści się przy 50 Ulicy i Trzeciej Alei, zasługuje na miano awangardy, może nie tyle w sensie artystycznym, co komercjalnym. Jest to nowoczesność, która lubi wszystko na wysoki połysk, a więc lśniące kolumny ze stali, kolorowe neony, granitowe panele i szklane windy, które poruszają się bezszelestnie. Panuje tu sceneria jak z filmu science fiction. Pasuje do niej dość pretensjonalne atrium, które pełni funkcje handlowe. Owe wrażenie łagodzi oblana słońcem alkowa, tworząca grotę z wodospadem i zielenią. Całość, mimo złośliwości pod jej adresem, jest godna obejrzenia.
• Rudin Plaza. Zmierzając w górę Park Avenue, mijamy episkopalną świątynię pod wezwaniem św. Bartłomieja. Graniczy z nią od południa długi i wąski ogródek na świeżym powietrzu. Wygodny murek stanowi idealne miejsce odpoczynku dla zmęczonych przechodniów. Przyglądamy się tu zdumiewającej konstrukcji z brązu Herberta Cooke'a, która przedstawia prehistoryczne zwierzęta. Dinoceras żyły ponoć w Ameryce w okresie eocenu. W samym lobby wystawiono dla równowagi tradycyjną parę zakochanych, wykonanych w marmurze przez Louisa Sanquino.
• Park Avenue Plaza. Przy 52 Ulicy pod numerem 55 stoi 44-piętrowy wieżowiec o modernistycznym wyglądzie. Posiada on ściany wyłożone zielonkawym granitem, które stanowią dobre tło dla uporządkowanego ogródka, Jest on zdominowany przez geometrię, co podkreślają rośliny posadzone po przekątnej. Nieco surowe wrażenie łagodzą potoki światła z przeszklonej kopuły o ciekawym kształcie i wspaniały wodospad. Stoliki i krzesełka sprawiają przytulne wrażenie – spory wybór zimnych i gorących dań w bufecie. W samo południe, od poniedziałku do piątku, popisuje się tu pianista. Zwróćmy uwagę na dzieło Williama Crovella ustawione na piętrze. Złociste pasma, przeplatające się nawzajem, obrazują konstelację Plejady. Atrium posiada drugie wejście od 53 Street.
• Berlin Wall Plaza. O rzut kamieniem w kierunku zachodnim przy 53 Street leży prostokąt pod gołym niebem. Przegradza go przygnębiająca ściana, pokryta przez graffiti, w którą zostały wmontowane kawałki berlińskiego muru. Szumi za nią spadająca kaskada, potęgując – o dziwo! – nieprzyjemną atmosferę. Obejrzawszy pamiątkę po komunizmie, idziemy w stronę przyjemniejszego zakątka.
• Paley Park. Wdzięczna oaza, tuż za rogiem 53 Ulicy i Piątej Avenue, jest wysadzana drzewkami z rodziny akacjowców. Od kurtyny wodnej zdecydowanie wieje chłodem o tej porze roku. Latem można tu wypić kawę przy białych ogrodowych stolikach. Cichy szmer wody uspokaja, przyciągając stałych bywalców.
• Sony Plaza. Przedostatni zygzak wiedzie nas z powrotem do Alei Madisona i 56 Ulicy. Szklana kopuła atrium wspiera się tu na metalowych żeberkach. Trójkątne stelaże, naśladujące ażurowe piramidki, obrastają girlandy zieleni. Pasują one do nowoczesnego wnętrza. Gwoździem programu jest tutaj muzeum pod nazwą Sony Wonder Technology. Swoiste laboratorium zapoznaje zwiedzających z postępem technicznym w dziedzinie fonii i wizji. Możemy się tu zabawić w miksera, mieszającego dźwięki do nowej kompozycji, odbyć wirtualną podróż czy też poeksperymentować na własną rękę.
• I.B.M. Atrium. Prześliczne niegdyś atrium nieco zubożało po zmianie właściciela. Gęsty las bambusów zastąpiły nieduże kępki osadzone w gazonach, które giną w przestronnym miejscu. Tym niemniej należy ono nadal do najbardziej uczęszczanych. Przesądza o tym doskonała lokalizacja na rogu Madison i 57 Ulicy. Okazjonalne koncerty, odbywające się w sezonie, też robią swoje. Można tu odpocząć na wygodnych krzesełkach, zaopatrując się w bufecie w małe co nieco. Kolorowe akcenty stanowią dwa Wielkie Jabłka, zakupione na aukcji, która odbyła się po zakończeniu ulicznego festiwalu.
Nowością jest fascynujące Dahesh Museum of Arts, usytuowane w podziemiu. Jego zaczątkiem stała się kolekcja bogatego Libańczyka, urodzonego w Bejrucie, ukazująca klasycystyczne wpływy w sztuce europejskiej.
• Trump Plaza. Podążamy prosto jak strzelił do jednego z najbardziej znanych wieżowców na Piątej Alei. Warto unieść głowę do góry, aby się przyjrzeć schodkowej fasadzie, która ukrywa na jednym z dachów ogródki dla lokatorów luksusowych apartamentów. Milionerzy wchodzą dyskretnie oddzielnym wejściem. Odrzwia otwiera im portier w pełnej gali.
Dla zachowania równowagi Donald Trump oferuje swoje atrium pospolitym zjadaczom chleba. Ukazując konsumpcję na pokaz, grzeszy ono złoceniami na tle marmurów w łososiowym kolorze. Przeładowane ozdóbkami wnętrze stanowi odpowiednik baroku w XX-wiecznym wydaniu. Za to kaskada, spadająca z wysokości 80 stóp, zasługuje na wszelkie pochwały. Przeszkloną ścianę porastają pnącza, a na kolejnych piętrach mieszczą się luksusowe butiki.
Kończymy przechadzkę przy Rockefeller Center, przypatrując się kolejnej metamorfozie Channel Gardens. Wąskie ogródki w cieniu wieżowców zmieniają się jak w kalejdoskopie.
Spacer łączy wieczne lato, panujące nadal pod dachem, z soczystymi kolorami jesieni na zewnątrz. Większość opisanych tu ogródków jest otwarta od godz. 8: 00 rano do godz. 10: 00 wieczorem. Zarówno Fundacja Forda, jak i Kryształowy Pawilon przyjmują gości w godzinach pracy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 8 JESIEŃ 2006
- Bydgoszcz - Wojciech Kowalski
- Duet na cztery ręce - Agata Ostrowska-Galanis
- Internetowe poszukiwania - Mirosław Waluś
- Jesienne tango z kwiatami - Jolanta Wysocka
- Jesienny pomocnik, czyli... power blower - Aneta Sadowska
- Liberalizm i Red Sox - Katarzyna Zalewska
- Listopad... miesiąc chryzantem - Małgorzata Sulewska
- Malarstwo 'naiwne' - Czesław Karkowski
- Manewry na trudniejsze czasy - Tomasz Deptuła
- Małe mieszkanie z widokiem na wielki świat - Aneta Sadowska
- Mebel F. - Aneta Sadowska
- Na ostrzu noża - Ewa Sukiennik-Maliga
- Okruchy wspomnień... -
- Quhnia... rodem z Powiśla - Janusz M. Szlechta
- Rezydencje multimilionerów - Ewa Sukiennik-Maliga
- Spyker... Latający Holender - Marek Siodłoczek
- Strachy w Chicago - Danuta Peszyńska
- Zapach domu - Jan Latus
- Ze słońcem na dachu - Jolanta Wysocka
- Zielone oazy - Halina Niedzielska
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK




