Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Malarstwo 'naiwne'


Bluberries
Rywale
Rywale
Magdalena Zawadzka
2007-06-18

Bluberries
Adam i Ewa
Adam i Ewa
Magdalena Zawadzka
2007-06-18

Bluberries
Brazylijska kobieta
Brazylijska kobieta
Magdalena Zawadzka
2007-06-18

Bluberries
Niebieskie popołudnie
Niebieskie popołudnie
Magdalena Zawadzka
2007-06-18


Nie wszyscy są zwolennikami pustych ścian w mieszkaniu i samotnej gałęzi w dużym wazonie. Nowoczesność taka, zimna i nieludzka, choć nawet i elegancka, może jednak zniechęcać. Już nie mówiąc o tym, że nie wszędzie pasuje.

Od stuleci we wnętrzach przede wszystkim zawieszano obrazy – w rozmaitych zresztą celach. Ważnym była i jest ich funkcja estetyczna, ozdobna, mająca umilić oku goliznę ścian.

Jaki obraz wybrać? Bardzo prosto. Taki, który nam się podoba, ale też taki, który spełnia tę podstawową funkcję dzieła sztuki – dekoracyjną. Możliwości jest mnóstwo, rozważmy jedną z nich.

Magdalena Zawadzka jest dobrze znana polskim odbiorcom sztuki w Nowym Jorku z pięknych, kolorowych obrazów, na których króluje rzeczywistość przedstawiana podług jakby naiwnych wyobrażeń. Obrazy te wyobrażają bujną przyrodę tropikalną, wspaniałe, kolorowe lądy, ziemie czyste i nietknięte ręką ludzką, rajskie, jakby z pierwszego dnia stworzenia. Widać przy tym, że Zawadzka ma znakomicie opanowane rzemiosło artystyczne, zaś konwencję „prymitywną” wybrała celowo i z pełną świadomością.

Bez trudu można się zorientować, że wyobraźnią malarki rządzi kolor oraz zachwyt nad urodą otaczającej ją rzeczywistości – wpierw włoskiego krajobrazu miejskiego, a następnie przez długie lata – brazylijskiej zachwycającej przyrody.

W jej przypadku jest to zachwyt zupełnie szczery i bezpośredni, niekłamany i prostolinijny. Dlatego też artystka po Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku wybrała ostatecznie do wyrażenia swych emocji styl tzw. malarstwa naiwnego, jako najlepiej odpowiadającego wrażeniom i przeżyciom w kontakcie z tamtejszą naturą. Magdalena Zawadzka jakby mówiła nam, odbiorcom jej sztuki, że wszelkie doznanie piękna natury przefiltrowane przez szkolony zmysł i doświadczenie wyrażone wprawną ręką artysty znającego wszelkie konwencje gubi po drodze coś najważniejszego – bezpośrednią, spontaniczną reakcję. Tylko dzieci i „ubodzy duchem” są zdolni do przeżyć na świeżo i w sposób autentyczny, a także bez zblazowania, bez mimowolnego odruchu „gdzieś już coś podobnego widziałem”, „identycznie przeżywałem wtedy a wtedy”, „to jest podobne do tego, co robił już kiedyś X, a i Y także identycznie próbował”.

Z tego podstawowego względu na tzw. sztukę naiwną zawsze jest zapotrzebowanie, stale cieszy się ona zainteresowaniem. Dowodzi tego np. otwarta w Waszyngtonie wielka wystawa prac malarstwa Henri Rousseau „Celnika” – mistrza gatunku, choć w jego przypadku akurat naiwność stylu była autentyczna. Nie ma wątpliwości, iż właśnie ów francuski celnik-malarz jest jednym z mistrzów polskiej artystki. Bowiem Zawadzka uważa, iż w obliczu przyrody tak wielkiej i wspaniałej, o wegetacji bujnej i obfitej, jakby jeszcze nietkniętej zgubnym wpływem cywilizacji, również język do jej plastycznego przedstawienia winien być „prymitywny”, wolny od interpretacyjnych naleciałości nawarstwianych w dziejach sztuki. Naiwność rajskiej przyrody oddana być musi naiwnym spojrzeniem artysty. Jest to zarazem świat jakby nierzeczywisty, baśniowy, zgoła fantastyczny, zamieszkany przez osobliwe zwierzęta, rajskie ptaki i pięknych ludzi – wszyscy żyją w doskonałej harmonii, w symbiozie, jaka możliwa była tylko w owych czasach „dawno, dawno temu…”. Nie mamy przecież wątpliwości, iż na obrazach polskiej malarki nie jest przedstawiona „prawdziwa” przyroda, ale jej bajkowy, wspaniały odpowiednik.

Ale Zawadzka czyni coś więcej niż po prostu zapożycza język sztuki od „Celnika” Rousseau czy od innego XIX-wiecznego malarza, Edwarda Hicksa, urzeczonego „rajskim” charakterem wspaniałej przyrody amerykańskiej. Jednocześnie bowiem wykorzystuje tradycję takiego właśnie malowania i dziedzictwo to wpisuje we własne obrazy. Stąd na jej płótnach – niezmiernie kolorowych, bogatych w przedstawienia drzew, liści, zwierząt, rozległych wód – mamy postaci, które przywędrowały jakby z płócien Paula Gauguina, zauroczonego pierwotną przyrodą Polinezji; widzimy lwa z „rajskich” obrazów Hicksa o oczach okrągłych jak talarki z wyrazem zdziwienia oraz mądrości wypisanej na pysku, a także innego lwa oraz gitarę, które znalazły się na Manhattanie ze znanego obrazu Henri Rousseau o śpiącej Cygance.

Wyobraźnia Zawadzkiej inspirowana jest nie tylko przeżyciem zewnętrznej rzeczywistości, ale także doświadczeniem historii sztuki. Oba te porządki splatają się, mieszają, łącząc się we wspólne tworzywo jej sztuki. Na równych prawach na jej obrazach funkcjonują wielkie budynki Manhattanu okalające Central Park oraz postaci po nim się przechadzające, z tworami fantazji, jak i jednorożec ze wspaniałej tkaniny w Cloisters Museum, jak ryby w słoju z Matisse'a czy lwy i lwice znakomitego Hicksa.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 8 JESIEŃ 2006

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.