Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Sopot - perła Bałtyku


Bluberries
Sopot z lotu ptaka
Sopot z lotu ptaka
Marek Ostrowski
2007-07-09

Bluberries
Secesyjny budynek luksusowego Grand Hotelu
Secesyjny budynek luksusowego Grand Hotelu
Piotr Januszewski
2007-07-09

Bluberries
Doroczne regaty rozpoczynają się na sopockiej plaży
Doroczne regaty rozpoczynają się na sopockiej plaży
Małgorzata Martyńska-Noetzel
2007-07-09

Bluberries
Krzywy dom
Krzywy dom
Małgorzata Mnich
2007-07-09

przy ul. Bohaterów Monte Cassino

Bluberries
Dworek Sierakowskich
Dworek Sierakowskich
Małgorzata Martyńska-Noetzel
2007-07-09

Klasycystyczny dworek letniskowy z XVIII w. Obecnie siedziba Towarzystwa Przyjaciół Sopotu

Bluberries
Sopockie molo
Sopockie molo
Piotr Januszewski
2007-07-09

Najdłuższy pomost w Europie

Bluberries
Widok "Monciaka" z wieży Zakładu Kąpielowego
Widok "Monciaka" z wieży Zakładu Kąpielowego
Piotr Januszewski
2007-07-09

Bluberries
Zakład kąpielowy z 1904 roku
Zakład kąpielowy z 1904 roku
Małgorzata Martyńska-Noetzel
2007-07-09

Bluberries
Kamienice w Sopocie
Kamienice w Sopocie
Małgorzata Martyńska-Noetzel
2007-07-09

W tle kościół Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej, nazywany "Gwiazdą Morza", wybudowany w latach 1912-1914.

Bluberries
Pomnik Georga Haffnera
Pomnik Georga Haffnera
2007-07-09

Georg Haffner " założyciel sopockiego kurortu

Bluberries
Grand Hotel 2007
Grand Hotel 2007
Leszek Sadowski
2004-06-17

Bluberries
Oj robi się ciasno....
Oj robi się ciasno....
Leszek Sadowski
2007-06-16


Molo, plaża, morze, Opera Leśna, wakacje - z tym zapewne Polakom kojarzy się Sopot. Niektórzy mogą pewnie dodać, że jest to kurort położony nad Zatoką Gdańską, pomiędzy zabytkowym Gdańskiem a handlową, nowoczesną Gdynią i że nosi miano letniej stolicy Polski lub Perły Bałtyku.

Dla mnie to moje ukochane miasto, o specyficznym, niepowtarzalnym charakterze, pełne wspomnień z dzieciństwa i doceniane tym bardziej, im dalej jestem od niego.

Przepięknie położone wśród zieleni, przysypane piaszczystymi plażami od północy, od wieków oddycha rześkim, słonym morskim powietrzem.

Jego bogata historia sięga zamierzchłych czasów. Wykopaliska archeologiczne potwierdzają obecność człowieka na terenie dzisiejszego Sopotu już w pierwotnych epokach, zaś w czasach starożytnych miejscowa ludność wydobywała tu bursztyn, który szlakami handlowymi trafiał aż do Imperium Rzymskiego.

W VII-XI w. ne na terenie dzisiejszego miasta istniało wczesnośredniowieczne grodzisko, którego elementy zachowały się do dzisiaj przy ul. Haffnera. Początkowo było to małe siedlisko, z czasem powstał obronny gród.

Pierwsza wzmianka źródłowa o Sopocie pochodzi z 1283 roku. W dokumencie wystawionym przez księcia gdańskiego Mściwoja II zostaje wymieniona osada Sopot jako jedna z 16 wsi oddanych we władanie cystersom oliwskim.

Jakiś czas po tym, gdy braciszkowie zakonni zadomowili się na dobre na swoich nowych włościach, czyli mniej więcej w połowie XVI w., urokliwa osada z jej malowniczym położeniem zachwyciła gdańskich patrycjuszy. Wydzierżawili oni ziemię od opactwa i zaczęli budować letnie dwory otoczone ogrodami. Przybyły do majątku Karlikowo (obecnie jednej z dzielnic Sopotu) Jan Kazimierz był również oczarowany miejscem, gdzie "wszędy najpyszniejsza zieleń styka się z falami oceanu, oddzielona od niego wąskim tylko smugiem piasku". Król Polski wraz z żoną Marią Ludwiką i całym dworem spędził tu kilka tygodni w 1660 roku z okazji prowadzonych w pobliskiej Oliwie rokowań pokojowych ze Szwedami.

Zawieruchy dziejowe miały różny wpływ na maleńką osadę, ale przełomowy moment w historii Sopotu nastąpił dzięki pewnemu panu, a raczej pewnej miłości...

Wraz z armią napoleońską w 1808 roku przybył do Gdańska przystojny major Jean Georg Haffner. Z zawodu był chirurgiem, a w kręgu jego zainteresowań pozostawała balneoterapia, tj. badanie leczniczych właściwości kąpieli morskich. Nie wiadomo, czy bardziej urzekły go walory uzdrowiskowe nadmorskiego zakątka, czy też wdzięki pewnej bogatej, gdańskiej patrycjuszki, nie mniej jednak Haffner pozostał na polskim wybrzeżu, gdzie się ożenił i otworzył praktykę lekarską.

Na życzenie władz podjął się urządzenia w Sopocie kąpieliska morskiego. Z prawdziwego zdarzenia, na modłę francuską. Uzyskawszy pomoc finansową wzniósł drewniany zakład kąpielowy z sześcioma wannami. Dziś brzmi to śmiesznie, jednakże na ówczesne czasy był to luksusowy przybytek. Każdy gabinet był wyposażony w stół z krzesłem, lustro, wieszak, ręcznik, koc i termometr. Wodę tłoczono z morza miedzianymi rurami i po podgrzaniu wlewano ją do wanien. Tak w 1823 r. powstał pierwszy profesjonalny Zakład Kąpielowy, a data ta uznawana jest za początek sopockiego kurortu.

Wybudowany rok później Dom Zdrojowy wraz z 63-metrowym, wychodzącym w morze, drewnianym pomostem (pierwowzór dzisiejszego mola), łazienki-przebieralnie na plaży, a także park kuracyjny były kolejnymi atrakcjami dla przybywających coraz liczniej gości. Z myślą o kuracjuszach wydrukowano pierwsze sopockie przewodniki turystyczne i czasopisma.

Przeprowadzona w 1870 roku linia kolejowa Gdańsk-Słupsk-Koszalin postawiła już tylko kropkę nad "ï" w niezwykle dynamicznym rozwoju kąpieliska.

Dalszy rozwój kurortu był tylko kwestią czasu. Wybudowano pierwsze korty tenisowe, otwarto tor wyścigów konnych i postawiono nowe świątynie. Unowocześniano i rozbudowywano istniejące dotychczas obiekty. Pyszniący się po północnej stronie mola Kasino-Hotel, wytworny, nowoczesny, elegancki (obecnie Grand Hotel), mógłby opowiedzieć niejedną historię o wielkich romansach, zdradach, upadkach fortun podczas długich kasynowych nocy.

Spragnione wrażeń kulturalnych wytworne damy i eleganccy panowie schodzili się tłumnie do nowo otwartego Teatru Leśnego.

Sielski obrazek gorących oddechów plaży, leczniczych kąpieli, spacerów, rozrywek, koronek i surdutów.

8 października 1901 roku gmina wiejska, którą do tej pory był Sopot, otrzymała prawa miejskie, a w roku 1928 uzdrowisko osiągnęło apogeum popularności. Dla śmietanki towarzyskiej ówczesnych lat nie bywać w Sopocie znaczyło nie istnieć.

Niestety działania wojenne zakończyły ten okres rozkwitu, a i późniejsza władza niespecjalnie przysłużyła się wypieszczonemu architektonicznie Sopotowi. Powstały żelbetonowe budowle, jak choćby Łazienki Północne, które skutecznie szpeciły dotychczasowy krajobraz. O mało nie doszło do rozbiórki mola, gdyż nowy aparat państwowy uznał, że jest on symbolem "zgniłego kapitalizmu".

Na szczęście obecna polityka władz miasta jest skupiona na przywróceniu i zachowaniu dawnego charakteru i wyglądu Perły Bałtyku. Obecnie Sopot jest wpisany do rejestru zabytków i podlega państwowej ochronie konserwatorskiej.

Przyjezdni znów mogą cieszyć zmysły i pielęgnować ciała. Korzystać z zabiegów uzdrowiskowych, sanatoriów, spa i gabinetów odnowy. Spacerować, biegać lub jeździć na rowerze alejkami prowadzącymi wzdłuż morza, gdzie pobudowane zostały punkty małej gastronomii. Podziwiać przepiękną linię brzegową z rozbudowanego do 511,5 m mola. Ten najdłuższy drewniany pomost w Europie służy dziś już nie tylko do przechadzek, ale jest też świadkiem wielu wydarzeń sportowych i kulturalnych. Jest również przystanią turystycznej żeglugi pasażerskiej oraz taksówek wodnych.

Na plaży porozstawiane są zjeżdżalnie wodne, wypożyczalnie sprzętu wodno-plażowego i prysznice. Rozgrywane są turnieje siatkowej i nożnej piłki plażowej, odbywają się występy estradowe, biegi przełajowe.

Rozbudowane korty tenisowe są obecnie największym w kraju kompleksem do gry w tenisa ziemnego, gdzie odbywają się turnieje, takie jak Idea Prokom Polish Open czy Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w różnych kategoriach wiekowych.

Hipodrom, stadiony sportowe, pływalnie, Łysa Góra z wyciągiem narciarskim - umożliwiają sprawdzenie się w niemal każdej dyscyplinie sportowej.

W byłym Teatrze Leśnym, noszącym dziś miano Opery Leśnej, odbywają się Międzynarodowe Festiwale Piosenki, a teatry, kina i galerie zadowolą każdego konesera sztuki.

Na słynnym sopockim deptaku (ul. Bohaterów Monte Cassino), zwanym potocznie "Monciakiem", można przysiąść w jednym z licznych pubów i kafejek. Tu znajduje się "krzywy dom", żart architektoniczny, i fontanna rybaka. Tutaj tętni życie nocne Sopotu i tu chyba kończy się dzień przeciętnego turysty.

A miejscowi?

My patrzymy na miasto zupełnie innymi oczami. Dla nas to miasto życia codziennego, które na dodatek obrasta w łabędzie pióra sentymentalnych wspomnień.

Otaczające Sopot lasy to teren zabaw, biegów przełajowych na wuefie i niedzielna tradycja spacerów z rodzicami. To zbieranie jagód i grzybów. To Łysa Góra, na której stawialiśmy chybotliwe narciarskie kroki zimą, a latem chowaliśmy się przed tłumami zalewającymi Dolny Sopot.

Dla nas "Monciak" to miejsce, gdzie można było kupić pączki i lody gałkowe oraz spotkać kogoś znajomego. To legendarny Spatif " miejsce spotkań bohemy artystycznej. Trzeba było nie lada znajomości, albo szczęścia, żeby się tam dostać. Nie każdy śmiertelnik mógł dostąpić zaszczytu bycia na Olimpie. To Club Cafe nr 5, zwany popularnie "Piątką", czy Columb 2000, gdzie spotykaliśmy się na przepysznych tostach i piwie, witani przez zaprzyjaźnionego właściciela.

Plaża to nie tylko opalanie, to nasz styl życia, nieodłączny element codzienności. Tu jako dzieci stawialiśmy babki z piasku i spędzaliśmy w wodzie tyle czasu, że aż dziw, że nie wyrosły nam płetwy. Plaża to pierwsze wagary i leniwe wygrzewanie się w promieniach majowego słońca na deskach Łazienek Południowych. To poranny jogging i nauka do egzaminów na pustym jeszcze brzegu. Wariackie kąpiele o 6 rano i wieczorne ogniska z grupą przyjaciół. Karmienie łabędzi na pierwszej randce i romantyczne spacery o zachodzie słońca. To łódki rybaków i sieci suszące się na wbitych w piach palikach.

I morze. Ogromne, kojące. Granatowe, czasami srebrnoołowiane, czasem szmaragdowe. Wzburzone, groźne, szalejące lub ciche i rozleniwione. Zawsze piękne i zawsze inne. Relaksuje, koi nerwy, uspokaja wzburzone umysły, odpręża. Jest słonym, chłodnym plastrem na wszystkie bolączki duszy i tęsknoty. Nawet na tę największą " za Sopotem.

dodajdo.com


 
napisany przez 06:47 29-12-2007 Adam Zet

Za mało ten Sopot, to Trójmiasto reklamowane. Za mało o nim się mówi, za mało o nim się wie. A szkoda nie kojarzyć tak pięknej niepowtarzalnej secesji jaka jest w Sopocie. Ten Sopot, ta nieodległa Oliwa ten Wrzeszcz, tak mało o tym się mówi. W odniesieniu do Oliwy i Wrzeszcza tak mało się robi. A szkoda...

Artykuły z numeru:
NR 7 LATO 2006

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.