Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
Zamieszkać w Maine
Łagodny, niezbyt gorący klimat lata w Maine uważany jest za jeden z najbardziej przyjemnych i najzdrowszych w USA. W czasie miesięcy letnich średnie temperatury wynoszą w ciągu dnia ok. 70 st. F (21 st. C), czasem tylko rosną do 90 st. F (32 st. C) – choć w lipcu czy sierpniu zdarzają się naprawdę gorące tygodnie. Noce zaś są przeważnie przyjemnie chłodne.
Od grudnia do marca w Maine śniegu jest w bród – średnio spada go powyżej 60 cali (152 cm). Największą niedogodnością tej pory roku są silne wiatry, które sprawiają, że niezbyt niskie temperatury ok. 22 st. F (minus 5,5 st. C) są odczuwane jako bardzo zimne – poniżej minus 20 st. F (minus 28 st. C).
Ludność Maine wynosi ok 1,3 mln. Najgęściej zamieszkane są obszary południowe oraz nadmorskie wybrzeże z największym miastem Portland. Wzdłuż oceanu i drogi nr 1 usytuowało się wiele uroczych miasteczek i wiosek rybackich. Kittery i Freeport słyną przede wszystkim jako miejsca, gdzie się jeździ na zakupy (podatek od sprzedaży wynosi 5%, za nocleg i przygotowane jedzenie – 7%). Setki sklepów wszelkich branż daje zatrudnienie wielu ludziom. Wiele z tych firm sponsoruje lokalne życie kulturalne. We Freeport główną siedzibę ma firma LL Bean – sklep (otwarty cały rok na okrągło) znajduje się w pięknie utrzymanym parku, gdzie odbywają się latem subsydiowane przez nią koncerty.
Perełką wybrzeża jest Camden, leżące nad malowniczą zatoką Penobscot u podnóża góry Megunticook (422 m npm). Z parku przy porcie można obserwować zawijające tu i odpływające żaglowce, kręcące się łodzie i łódeczki. Zaraz obok można zjeść z budki lobster roll – bułkę z mięskiem homarów z dodatkami lub w restauracji z widokiem na morze wykwintne danie.
Największą różnicę w proporcjach mieszkańców do przyjezdnych ma Bar Harbor leżące na wyspie Mt. Desert, w bezpośrednim pobliżu Parku Acadia. Tu przypływają setki łódek prywatnych, żaglowce, promy z Kanady itp. Stąd wyruszają w ocean statki wycieczkowe, jak CAT, na oglądanie wielorybów.
Bar Harbor, podobnie jak inne nadmorskie miasteczka, jest pełne sklepików z pamiątkami oraz z wyrobami miejscowego rzemiosła. Dziesiątki galerii oferują dzieła lokalnych artystów. O sztukę bardzo się w Maine dba. Są specjalne programy i granty, których celem jest rozwój kultury. Dobre nastawienie w tym kierunku widać niemal na każdym kroku – w parkach, na plażach pracujących malarzy, na miejskich scenach – koncerty zespołów.
Kupić dom jednorodzinny w Maine jest łatwo. Rozpiętość cen – olbrzymia, każdy znajdzie tu coś na własną kieszeń. Od milionowych rezydencji ukrytych w zieleni po niewielkie domy czy kondominia w większych miastach, jak np. Bar Harbor. W miejscowościach o największym ruchu turystycznym trzeba wydać na dom 300-400 tys. dolarów. Ale w wioskach często trafiają się za 140-250 tys. Otoczone ogródkami, przywodzącymi na myśl te zapamiętane z Polski, urzekają swoją urodą.
Ważnym źródłem dochodu mieszkańców Maine jest turystyka. Sama Acadia, mimo że jest jednym z mniejszych parków w Stanach Zjednoczonych, odwiedzana jest rocznie przez ponad 3 mln ludzi. Z turystyki czerpią zyski duże firmy, jak LL Bean, specjalizujące się w produkcji odzieży sportowej dobrej jakości oraz wszelkiego sprzętu sportowego oraz wyposażenia dla wędkarzy i myśliwych. Ale jest też mnóstwo małych, rodzinnych biznesów – wypożyczalni rowerów czy kajaków, kempingów, promów i łodzi wycieczkowych.
Zatrudnienie można znaleźć w hotelach czy pensjonatach oraz domkach wczasowych. Wiele z nich to sposób na życie ich właścicieli lub dodatkowy dochód. W Blue Hill mieszkałam w bardzo przyjemnym bed&brekfast – Brass Fox (100 dol. za noc). Prowadził go były nauczyciel plastyki z Pensylwanii, który na emeryturę zdecydował się przenieść na północ, nad uroczą zatokę Penobscot. Wynajmował pięć pokoi, a gościom na śniadanie serwował nietuzinkowe dania na srebrnej zastawie. Dla ludzi, którzy lubią niespieszne życie w pięknej okolicy, mieć pensjonat w Maine to marzenie. Ceny takich posiadłości – to najczęściej 600-900 tys. dolarów, znacznie rzadziej można znaleźć oferty za ok. 400 tys., całkiem zaś często za 1-2,5 mln.
Na turystach przede wszystkim zarabiają także właściciele mnóstwa restauracji, jadłodajni i przydrożnych deli. Najwięcej oferuje się tam specjałów stanu – homarów prosto z gara lub w sposób wykwintny i na deser ciasta z jagodami (wina i lody jagodowe są także na porządku dziennym).
Homarami mieszkańcy tego nadmorskiego stanu żywią się od bardzo dawna. Połowy i przetwórstwo stały się wielkim, dochodowym biznesem od lat 80. XIX w. Także dziś przybrzeżne wody są usiane bojkami oznaczającymi miejsca klatek-pułapek na homary. Z powodu zbyt intensywnego odławiania ich w XIX i początkach XX w. stały się rzadszym produktem, za to droższym. Na początku XX w. zabroniono przetwarzania ich na konserwy. Wprowadzono też prawa regulujące połowy homarów, które ustalają np. dozwoloną wielkość.
Dzisiejszy turystyczny charakter stanu i wynikające z tego wymogi dbania o ekologię mają wpływ na ograniczenie innych dziedzin produkcji, które kiedyś były ważnym źródłem dochodu mieszkańców, jak budowa statków, wydobycie wapnia czy przetwórstwo drzewa. Tym niemniej ciągle jeszcze dużo ludzi znajduje zatrudnienie np. w stoczniach, takich jak w Bath, istniejącej od początku XX w., czy w Portland, gdzie buduje się statki dla marynarki wojennej.
Dobrze natomiast trzyma się sektor agrarny, choć także zmienia się jego profil. Coraz częściej na farmach nie tylko produkuje się żywność, ale przystosowuje się je do przyjmowania gości. Pojawia się dużo niekonwencjonalnych pomysłów użytkowania ziemi. Koło Rockport np. kilka kobiet od 20 lat hoduje zioła, które następnie we własnym laboratorium przetwarzają na leki. Avena Herb Garden jest spokojne, może trochę senne, ale taki styl życia chwalą sobie jego mieszkanki. Angażują się za to w organizowanie edukacyjnych programów, których celem jest lepsza wiedza o przyrodzie i ludziach.
Maine jest bardzo bogate w tereny rekreacyjne: 17 mln akrów to lasy, w tym 33 parki stanowe, niezliczona jest liczba jezior i rzek, linia brzegowa z setkami zatok, fiordów, półwyspów wynosi aż 3,5 tys mil. Na północnym zachodzie i w części środkowo-wschodniej stanu są tereny górzyste. Dodatkowo oprócz wszechobecnej zieleni i błękitu zachwycające jest powietrze. Rześkie, czyste i cudownie pachnące oceanem i lasami iglastymi.
W tych warunkach nie dziw, że turyści – oprócz wylegiwania się na plażach nadmorskich i nad jeziorami – chętnie wybierają się na wędrówki po szlakach. Największe możliwości pod tym względem mają odwiedzający Park Narodowy Acadia w północno-wschodniej części stanu oraz Park Stanowy Baxter, położony w północnośrodkowej części. Acadia jest urocza i cywilizowana, Baxter – dziki i surowy. Acadia leży na – uznanym już w XIX w. przez artystów i bogatych wakacjuszy za wyjątkowo atrakcyjny – terenie nadmorskim, na górzystych, granitowych wyspach. Tu znajduje się najwyższy na wybrzeżu szczyt – góra Cadillac (466 m npm). Baxter to położona najbardziej na północ część pasma Appalachów z najwyższą górą Katahdin (1605 m npm). Ruch turystyczny jest tu kontrolowany, toteż np. miejsca kempingowe na lato są zwyczajowo rezerwowane już od 1 stycznia.
W obydwu parkach są dziesiątki mil szlaków, nieraz wymagających dobrej kondycji fizycznej, jak np. dwie trudne trasy w Acadii, nazwane Precipice i Beehive, pnące się na szczyty gór. Część drogi pokonuje się tu po metalowych drabinach na prawie pionowych skałach.
Dodatkowym walorem Acadii jest 45 mil dróg dla rowerzystów zbudowanych w początkach XX w. Są one podarunkiem filantropa Johna D. Rockefellera jr. i jego rodziny.
Jedną z najbardziej lubianych form rekreacji w Maine jest kajakarstwo – spokojniejsze na jeziorach, i bardziej wyczerpujące, ale i emocjonujące – na wodach przybrzeżnych oceanu. Popularne są wyprawy z kempingowaniem na licznie rozsianych wzdłuż wybrzeża wyspach i wysepkach. Najchętniej chyba kajakarze wybierają się na wody od zatoki Penobscot na północ do wyspy Mt. Desert. Duża część wysp należy do osób prywatnych, ale ciągle niemało jest takich, które są własnością stanu i zasadniczo są udostępniane do użytku publicznego. Na północy jest też kilka rwących rzek jak Kennebec i Dead, gdzie wybierają się amatorzy silnych wrażeń – kajakiem lub tratwą przez kipiele.
Warto zatem przy okazji odwiedzin wakacyjnych w Maine spojrzeć na ten stan jako miejsce osiedlenia, gdzie panuje spokój i piękna przyroda, a jednocześnie pełny dostęp do cywilizacji.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 7 LATO 2006
- Cisza białych ścian - Agata Ostrowska-Galanis
- Garsoniery z ukrytym morałem - Halina Niedzielska
- Jak w polskim dworku - Józef Kołodziej
- Kaktusy ...dzieci słońca - Małgorzata Sulewska
- Magiczny pojazd - Marek Siodłoczek
- Na własny rachunek - Mirosław Waluś
- Najlepsze meble pod słońcem - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Pieniądze z domu, czyli... pożyczka na odwrót - Tomasz Deptuła
- Polska ceramika na amerykańskim rynku - Aneta Sadowska
- Rozmawiam z kwiatami - Jolanta Wysocka
- Sopot - perła Bałtyku - Oliwia Iwaszkiewicz-Rudnicka
- Sztuka prawdziwie nowoczesna - Czesław Karkowski
- Tło dla sztuki - Agata Ostrowska-Galanis
- Zamieszkać w Maine - Katarzyna Zalewska
- Zapach letniego BBQ - Jan Latus
- Zapach nafty - Michał Osiecimski
- Złociste z pianką - Marcin Poznań
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK





