Czwartek, 28 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Zapach letniego BBQ



I niesie się po halach i parkach narodowych, nad domostwami i turnpajkami charakterystyczny zapach. Zmysłowy, ciepły, zachęcający do przystanięcia i przyłączenia się do grupy. Ten zapach świadczy bowiem o istnieniu ludzkiego życia na tym terenie. Co więcej, ludzie ci w tym momencie nie poruszają się swoimi samochodami, lecz siedzą sobie lub stoją, bawiąc się nawzajem rozmową, w przydomowym ogródku. Robią sobie barbecue.

Choć barbecue (zwane dalej BBQ) należy do wielu obyczajów, mód i wzorców, które zdobyły popularność w innych krajach, amerykańskie BBQ zachowało cechy swoiste. To nie frytki McDonald’sa, które wszędzie smakują tak samo! W Polsce na przykład ludzie uważają, że wystarczy kupić grilla i już to jest BBQ. Postawią sobie taką maszynę koło letniego domku albo na balkonie na ósmym piętrze w bloku (!), „wrzucą padlinę na ruszt” i już się czują jak bohaterowie „Dynastii”.

Tymczasem BBQ należy do najbardziej skodyfikowanych, wręcz kanonicznych, obyczajów amerykańskich.

Choć klimat w dużej części Stanów Zjednoczonych jest tak ciepły, że sprzyja przebywaniu na zewnątrz, pora BBQ pokrywa się z sezonem letnim, a więc od Memorial Day do Labor Day. Zawsze jest to dzień weekendowy (częściej sobota) i zawsze w porze południowej do wczesnego wieczoru. Koło rusztu leżą w plastikowej torbie zawsze takie same miękkie bułki z supermarketu. Obok – plastikowe butelki z keczupem i musztardą, papierowe talerze i serwetki oraz plastikowe sztućce. Wybór dań też jest zawsze taki sam: hamburgery, hot dogi, udka kurczaka, czasem żeberka, kiełbasa lub mięso stekowe – wszystko kupowane w ilościach familijnych w tanim supermarkecie.

Choć kontrasty majątkowe w społeczeństwie amerykańskim są ogromne, ceremoniał BBQ różni się właściwie tylko ceną grilla. Należy bowiem powiedzieć, że i w świecie grillów istnieją modele tańsze i droższe, marki pospolite i prestiżowe. Ścierają się mody, wzornictwo tradycyjne idzie o lepsze z ultranowoczesnym. Rywalizują różne technologie: na gaz, na drewno, na brykiety; wodorowe i atomowe. Ale poza tym wszystko jest takie samo: zimna, gumiasta bułka, musztarda Gulden’s i połacie mięsa, w których gmera specjalnym widelcem, z bardzo ważną miną, gospodarz domu.

Jadłu towarzyszą zawsze te same napoje: lemoniady i wody sodowe, a dla mężczyzn, obowiązkowo, cienkie piwo z lodówki.
Polonijna specyfika BBQ to dodanie piw europejskich (czasem też mocniejszych alkoholi) oraz polskiej kiełbasy.

Na BBQ ludzie przychodzą w lekkich, sportowych strojach, na pełnym luzie. Od początku wiedzą, co ich spotka, a mimo to wszyscy BBQ bardzo lubią.

Być może BBQ egzemplifikuje to, co w Ameryce najlepsze: prostotę, bezpretensjonalność, luz, przyjazność kontaktów i rozmów. Imigranci z krajów europejskich, na początku trzymając się kurczowo swoich eleganckich ubrań i porcelanowych filiżanek, w końcu dają sobie spokój. Wymówką jest najczęściej klimat – tu jest za gorąco, aby siedzieć w środku! No i wielu z nas ma domy w ogrodzie. A po całotygodniowym kieracie w biurze czy warsztacie wielu z nas po prostu pragnie usiąść sobie w ogrodzie, ubrać się byle jak, pozwolić dzieciom pobawić się z rówieśnikami. Słowem – zrelaksować się na łonie przyrody, a amerykańską przyrodę chwalą sobie nawet zagorzali krytycy tego kraju.

BBQ jest też dowodem, że w Stanach dość łatwo jest osiągnąć imigrantowi, i już utrzymać, ten pierwszy poziom dobrobytu – gdy zaspokojone są podstawowe potrzeby. Gdy jest syty, ma dach nad głową i już może pozwolić sobie na proste przyjemności.

Każdy, kto smaży sobie hot doga firmy Nathan’s i podlewa go keczupem firmy Heinz wie, że takie samo danie szykuje jakiś milioner. I on też bardzo się pilnuje, aby nie przypalić mięsa, i tak samo woła wszystkich, że żeberka już gotowe i pyta dzieci, czy chcą relish, cebulę czy może kwaszonego ogórka.

Polacy w Ameryce, doceniając w każdej minucie walory smakowe i zdrowotne smażonego mięsa, cenią sobie BBQ z innego jeszcze powodu: spragnieni przyjaźni i życia towarzyskiego, mają pretekst, aby się ze sobą spotykać. Dzieci mogą się ze sobą bawić, psy podgryzać, a żony popatrzeć sobie na swoje latorośle wypuszczone na trawnik, a czasem wpuszczone do basenu.

Polscy mężczyźni pod koniec takich sesji BBQ często zamyślają się, podnoszą wzrok ku (gwiaździstemu już wtedy) niebu i, przy drineczku, toczą debaty godne umysłów najtęższych: w jakim kierunku zmierza świat i kto tak naprawdę nim rządzi. Często też pojawia się myśl krytyczna, gdyż BBQ to wymarzona okazja, aby pochylić się nad problemami społecznymi Ameryki i ekonomicznymi – Polski.

To odróżnia polskie BBQ od amerykańskiego: mięsiwo takie samo, ale nasze ludzie insze. Mądrzejsze. Lepsze.

dodajdo.com


 
napisany przez 16:10 23-12-2007 marek

To odróżnia polskie BBQ od amerykańskiego: mięsiwo takie samo, ale nasze ludzie insze. Mądrzejsze. Lepsze. - może i madrzejsze, ale chamskie i niemiłe

Artykuły z numeru:
NR 7 LATO 2006

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.