Czwartek, 20 listopada 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Architekt musi być psychologiem

Rozmawiamy z nowojorskim architektem Krzysztofem Kozłowskim


Bluberries
brak
2007-06-06

Bluberries
Krzysztof Kozłowski
Krzysztof Kozłowski
2007-06-06

Bluberries
Wnętrza biura na dolnym Manhattanie
Wnętrza biura na dolnym Manhattanie
2007-06-06

Centralnie umieszczona reprezentacyjna recepcja pomiędzy otwartą przestrzenią biurową i przeszklonymi pokojami dla menedżerów " światło dzienne penetruje wnętrza potęgując wrażenie otwartości.

Bluberries
Kuchnia z wyspą
Kuchnia z wyspą
2007-06-06

Połączenie tradycyjnego kamiennego paleniska z nowoczesną technologią kuchenną.


W swojej karierze zawodowej projektował chyba już wszystko i w wielu zakątkach świata. W jego bogatym portfolio można znaleźć rezydencję emira, budynki mieszkalne, baseny, szpitale, meble, a nawet kolekcje mody. Najbardziej jednak cieszy go, jeżeli może zaprojektować wszystko od początku do końca, od fasady budynku aż po kolor firanek. Jest zwolennikiem łączenia stylów i podejmowania śmiałych decyzji. Każdy pomysł wymaga dobrego zrozumienia potrzeb klienta.

MARCIN ŻURAWICZ: – Zacznijmy od rzeczy podstawowej i z pozoru oczywistej. Co robi architekt?
KRZYSZTOF KOZŁOWSKI: – Czasami żartuję, że wszystko oprócz pieniędzy. Jeśli musiałbym jednak jednym zdaniem odpowiedzieć na to pytanie, to odrzekłbym, że przede wszystkim pomaga ludziom przełożyć ich marzenia na gotowe projekty.

– Czy każdy może być architektem?
– Bez wątpienia człowiek wykonujący ten zawód powinien być osobą uniwersalną. Musi znać się na wszystkim po trochu. Na akustyce, oświetleniu, elektronice i projektowaniu wnętrz. Nie wystarczają umiejętności czysto praktyczne. Dobry architekt musi być również dobrym psychologiem.

– To znaczy?
– W tym zawodzie bardzo ważna jest umiejętność słuchania ludzi. Trzeba umieć przetworzyć wizje klientów na język konkretów. Nie osiągnie się tego bez dokładnego zrozumienia, o co klientowi chodzi. Niekiedy trzeba wręcz intuicyjnie odgadywać jego myśli. Nawiązanie bliskich relacji z klientem, poznanie jego zwyczajów i upodobań, jest rzeczą niezwykle istotną. Być może również dlatego wielu moich klientów zostaje
później moimi przyjaciółmi.

– Kiedy Pan postanowił, że zostanie architektem?
– Już od dziecka wiedziałem, kim chcę być. Zawsze dobrze rysowałem, a później tylko doskonaliłem tę umiejętność. Po skończeniu architektury na Politechnice Warszawskiej doszedłem do wniosku, że czegoś mi jednak brakuje. Za mało było w tym wszystkim artyzmu. Dlatego też podjąłem drugi kierunek – projektowanie wnętrz na Akademii Sztuk Pięknych. Ukończenie tych dwóch fakultetów pozwoliło mi odpowiednio spojrzeć na wyzwania, jakie niesie ze sobą wykonywanie tego zawodu.

– Jakich zleceń podejmuje się Pan najczęściej?
– Zajmuję się architekturą i wnętrzami, z niewielką przewagą tych ostatnich. Czasem i jednym, i drugim, jednak kompleksowe zlecenia trafiają się znacznie rzadziej. Jeśli chodzi o projektowanie wnętrz, to najczęściej mam do czynienia z projektowaniem mieszkań i domów. W grę wchodzą tutaj zarówno projekty od zera, jak i też planowanie wszelkiego rodzaju prac adaptacyjnych. Osobiście jestem otwarty na każde wyzwanie i chętnie podejmuję się całkiem nowatorskich zleceń. Architekt musi umieć poruszać się między różnymi wymiarami. Na przykład w tej chwili projektuję apartamentowiec na 120 mieszkań i jednocześnie meble do sypialni jednego z moich klientów.

– Kim są Pana klienci? Czy większość stanowią Polacy czy Amerykanie?
– Można powiedzieć, że pół na pół. Jeśli zaś chodzi o status materialny, to właściwie jest to cały przekrój społeczny. Każde zlecenie jest dla mnie istotne, staram się znaleźć ciekawe rozwiązania nawet przy najmniejszych projektach. Nie zawsze zresztą jest tak, że jak ktoś ma duży budżet, to od razu uda stworzyć się coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. Jeśli chodzi o różnicę między Polakami i Amerykanami, to właściwie zauważyłem tylko jedną. Polacy rzadko kiedy zamawiają projekt wnętrza. Być może sami doskonale wiedzą, jak wszystko powinno wyglądać, albo realizują projekty we własnym zakresie. Możliwe również, że decydująca jest tutaj cena, gdyż projektowanie wnętrza może być nawet kilkakrotnie droższe niż projekt samego budynku.

– Jeśli już jesteśmy przy pieniądzach, to ile kosztuje praca architekta?
– Taka wycena nie jest prosta. Wszystko zależy od wielu czynników. Z reguły przyjmuje się, że w przypadku projektu domu, jest to około 6-7% wartości całego budynku.

– Jakie projekty sprawiają Panu największą satysfakcję?
– Takie, które są potrzebne ludziom. Często osoby, które mają dużo pieniędzy, wydają wiele na architekta i drogie materiały, a później w ogóle nie mieszkają w miejscu, które architekt zaprojektował przecież specjalnie dla nich. Może dlatego najbardziej lubię projektować obiekty, co do których mam pewność, że będą komuś służyć, np. szpitale. Kiedyś przez blisko rok miałem okazję uczestniczyć w takim projekcie związanym z budową szpitala w Mediolanie. Oprócz tego dużą satysfakcję każdemu architektowi daje możliwość całościowego zaprojektowania domu razem z wystrojem i z poszczególnymi elementami wyposażenia. Wtedy projektuje się nawet takie detale, jak meble, półki czy firanki. Niestety, tego rodzaju kompleksowe zlecenia trafiają się niezwykle rzadko.

– A największe wyzwanie, z jakim musiał się Pan zmierzyć?
– Wszystko zależy od podejścia. Wyzwaniem dla architekta może być dosłownie wszystko. Kiedy pracowałem na Bliskim Wschodzie, wraz z grupą przyjaciół zaczynaliśmy w zawodzie od projektowania bazarowych straganów. Wtedy to było dla nas prawdziwe wyzwanie. Po trzech latach projektowaliśmy już rezydencję emira. Ostatnio również miałem ciekawe zlecenie. Klient zażyczył sobie projekt wnętrza domu, który łączyłby w sobie elementy modernistyczne ze stylem art déco. Tego rodzaju przedsięwzięcie wymaga od architekta wielu przemyśleń i dużej inwencji twórczej.

– Pamięta Pan najbardziej oryginalny projekt swojego autorstwa?
– Tak. To również miało miejsce na Bliskim Wschodzie. Dla jednego z arabskich szejków zaprojektowałem basen z wyspą, pod którą znajdowało się akwarium z rekinem. Całość prezentowała się efektownie, ponieważ w wodzie nie było widać ścian akwarium i wyglądało to tak, jakby ludzie kąpali się razem z rekinem w jednym basenie.

– Czy projektował Pan coś na Greenpoincie?
– Tak, zdarzyło mi się kilkakrotnie. Jednak do tej pory były to głównie różnego rodzaju przeróbki i przebudowy. Warto jednak zauważyć, że na Greenpoincie ostatnimi czasy zachodzą wręcz gwałtowne przeobrażenia. W wielu miejscach można zobaczyć już bardzo ciekawe rozwiązania. Ta dzielnica pod względem architektonicznym dopiero zaczyna się zmieniać.

– Czy nowe trendy w architekturze pojawiają się bardzo często?
– Tak, jest to stosunkowo częste. Ostatnio na przykład w modzie jest minimalizm, który przywędrował do nas z Europy. Styl ten charakteryzuje się niewielką liczbą mebli, wyszukanymi detalami i użyciem specyficznych materiałów, np. wykonanie blatów kuchennych ze specjalnego betonu, który jest nawet droższy od marmuru. Jednak trzeba podkreślić, że pod względem innowacyjności Wschodnie Wybrzeże bardzo różni się od Europy, a nawet Kalifornii. W Nowym Jorku 90% klientów, nawet tych bardzo młodych, obawia się eksperymentów i woli rzeczy tradycyjne oraz sprawdzone.

– Na początku naszej rozmowy wspominał Pan o umiejętności dostosowywania się do klienta. A ja spytam przewrotnie: jaki jest idealny klient?
– Niekoniecznie ten najbogatszy. Ci, którzy mają nieograniczony budżet, są często trudni we współpracy. Najbardziej lubię osoby zdecydowane i otwarte na nowe trendy. Ludzi, którzy nie boją się nowatorskich pomysłów i łączenia rozmaitych stylów. Czasem pomocne jest również, jeśli ktoś potrafi „czytać” rysunki. Wtedy mogę dosłownie na poczekaniu naszkicować klientowi koncepcję projektu. Oczywiście nie ukrywam, iż cenię również klientów płacących na czas.

dodajdo.com


napisany przez 12:45 31-01-2008 ...Klaudia

Witam! Mam na imię Klaudia. Co prawda jestem nastolatką i od dłuższego czasu szukałam właśnie takiego materiału, jaki tu się ukazał. Jeśli jeszcze mogę spytać to: ,,Czego trzeba się uczyć, żeby móc pójść na takie studia?''. Bardzo podoba mi się ten zawód. Lubie projektować różne mieszkania czy ogrody. To jest moja PASJA...:)

napisany przez 09:47 27-02-2008 Piotrek

trzeba iść na mat-fiza i na rysunek techniczny:)

 
napisany przez 13:23 09-04-2008 Monika

Witam:) Mam na imię Monika i mam 13 lat. Od dłuższego czasu zaczęłam projektować wnętrza domów. Takich projektów mam bardzo dużo. Rysuję je bo bardzo to lubię. Chciałabym robić to w przyszłości lecz nie wiem czego muszę się uczyć ????proszę o odpowiedz.

Artykuły z numeru:
NR 6 WIOSNA 2006

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.