Piątek, 29 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
Piękny dźwięk cieszy oko
W świecie dźwięku i obrazu wygląd zewnętrzny urządzeń odgrywał zawsze drugoplanową rolę. W zależności od pokolenia pamiętamy pękate, drewniane komody z wbudowanym telewizorem czy gramofonem (lata 50.), połyskujące chromem i zielonkawymi wyświetlaczami odbiorniki radiowe (lata 60.), srebrne aluminium obudów wzmacniaczy lat 70. i anodyzowane na czarno – tych o dekadę późniejszych.
Już 30 lat temu duńska firma Bang & Olufsen produkowała zestawy radio/magnetofon/gramofon w płaskiej, eleganckiej obudowie z tworzywa. Nie tylko forma była szokująco odmienna od dominujących na rynku metalowych skrzynek przypominających mierniki. Także to, że forma brała pierwszeństwo nad funkcją: mechanizmy były schowane pod pokrywą. Niesłychany kształt miał gramofon: bardzo płaski, w obudowie z tworzyw sztucznych, z pionierskim mechanizmem tangential arm, czyli ramienia nieumieszczonego w łożysku, lecz przesuwającego się wzdłuż prowadnicy.
Firma Bang & Olufsen, choć istnieje od 1925 roku, pozostawała jeszcze do niedawna producentem małym, niszowym. Jej elegancki, skandynawski design być może wybiegał zbytnio przed swoje czasy. Możliwe też, że użytkownicy (przynajmniej mężczyźni) woleli urządzenia wyglądające „poważnie”, ostentacyjnie utylitarne w formie, czasem nawet brzydkie.
Bang & Olufsen miał też – i do pewnego stopnia ma do dziś – inny problem. Mała grupa audiofilów, przywiązująca wagę wyłącznie do jakości dźwięku i gotowa wydać fortunę na głośniki lub wzmacniacz, nie traktowała zbyt poważnie firmy, która – choć innowacyjna – projektowała sprzęt najpierw widząc go od zewnątrz, jako element wyposażenia wnętrza. Woleli masywne wzmacniacze lampowe czy monstrualnie ciężkie gramofony.
Ale to się zmienia. Sprzęt audio-wideo coraz częściej odznacza się wysmakowanym kształtem. Ten najdroższy zwraca uwagę niemal jubilerską jakością wykonania i skoordynowanym designem poszczególnych komponentów.
Bang & Olufsen nie jest już sam na rynku. Jeśli kogoś stać, kupi efektownie wyglądające – i doskonale brzmiące! – urządzenia firm angielskich: Linn lub Meridian, niemieckich: Burgmester i MBL, japońskiej Esoteric, amerykańskiej McIntosh, kanadyjskiej Classe. Bang & Olufsen pozostaje jednak niedościgły, gdy idzie o nowatorstwo pomysłów, inżynierską elegancję rozwiązań oraz prostotę, wręcz ascetyczność formy. Te urządzenia nie biją w oczy swoją ostentacyjną kosztownością, raczej komponują się z resztą pomieszczenia jak dzieła sztuki.
Od dwudziestu lat firma Bang & Olufsen proponuje zintegrowane systemy BeoLink sterowania sprzętem z różnych pomieszczeń domu. Ideą jest maksymalna wygoda użytkownika, prostota obsługi oraz skrycie przed okiem nieefektownych elementów systemu, takich jak kable. Wysmukłe, przypominające postawione na sztorc ołówki, głośniki BeoLab 8000 nie dominują nad pomieszczeniem. System BeoSound 9000, z umieszczonymi w rządku, za szybą, płytami kompaktowymi, można postawić na półce lub powiesić na ścianie. BeoSystem 1 wygląda zaś jak nowoczesna komoda.
Wyjątkowo „ekstrawertyczne” w kształcie są najdroższe w ofercie firmy, kosztujące 18 tysięcy dolarów za parę, kolumny BeoLab 5. Mają one promieniujące dźwiękiem na 360 stopni głośniki średnio- i wysokotonowe oraz ukryty w obudowie, wysuwany mikrofon, który mierzy parametry akustyczne pomieszczenia. Następnie wbudowany procesor dostosowuje do nich charakterystykę pracy głośników i umieszczonego w obudowie (to inna właściwość kolumn Bang & Olufsen) wzmacniacza.
Czasem w tym dążeniu do prostoty, wręcz niewidoczności, jest odrobina kokieterii – szyba rozsuwająca się przy przybliżeniu ręki do minisystemu BeoSound 3000 to nie tylko wygoda, ale i coś, co można demonstrować zachwyconym gościom.
Kompromisy, gdy idzie o jakość dźwięku, są niewielkie: nie dość wyraziste basy (z wyjątkiem potężnych kolumn BeoLab 5), rozdzielczość dźwięku i panorama akustyczna nieco ustępujące najlepszym, „utylitarnym” systemom. Najwięcej wątpliwości wywołują głośniki – przecież inne firmy wydają miliony dolarów na nowe technologie membran głośników i obudów, a wszystko po to, aby uzyskać jak najwierniejszą reprodukcję dźwięku. Jeśli punktem wyjścia jest zewnętrzny, piękny kształt obudowy, kompromisy są nieuchronne.
Oprócz domowego sprzętu audio-wideo firma Bang & Olufsen produkuje także szokujące w kształcie telefony, które można łączyć ze sobą w system. W zgodzie zaś z modą instalowania w luksusowych samochodach sprzętu audio opracowanego specjalnie dla danego modelu przez czołowe firmy od sprzętu grającego, wielokanałowy system sygnowany przez B&O otrzymać można, za dopłatą, w najdroższym modelu Audi, A8.
Sprzęt Bang & Olufsen jest bardzo kosztowny (choć istnieją firmy jeszcze droższe). Musimy liczyć się z wydatkiem od kilku do 20 tysięcy dolarów za prosty system. Mimo to widziałem już ten sprzęt w kilku polskich domach, zarówno w Ameryce, jak i w Polsce. W Konstancinie pod Warszawą kolumny „ołówki” i szerokoekranowy telewizor B&O doskonale komponują się z nowoczesnym, ascetycznie wykończonym szkłem i surowym betonem, wnętrzem. Wręcz trudno wyobrazić sobie w takim otoczeniu tradycyjnie wyglądający sprzęt innej firmy – chyba że zostałby schowany w szafkach. Z kolei wnętrze domu polskiego architekta i budowniczego w nowojorskiej dzielnicy Queens wykończone jest bogato i z dbałością o szczegóły: ściany wyłożone zostały panelami z jasnego drewna, a w miejsce niektórych z nich umieszczono dzieła malarstwa współczesnego. W takim otoczeniu BeoSound 9000, ze swoją płaską obudową i widocznymi zza szyby kolorowymi krążkami CD, sprawia wrażenie kolejnego dzieła sztuki.
Na stronie internetowej firmy Bang & Olufsen znaleźć można dziesiątki zdjęć luksusowych wnętrz rezydencji w USA, ale także w Japonii, Korei, na Tajwanie, w Chinach, Rosji, Chile czy Chorwacji (wszędzie są bogaci ludzie). Zarówno w ultranowoczesnej, przeszklonej przestrzeni penthouse'a, jak w komnacie zamkowej, sprzęt B&O nie razi, choć czasem mocno z otoczeniem kontrastuje. To właśnie nazywa się dobry design.
Podczas Consumer Electronics Show w Las Vegas firma Bang & Olufsen pokazała po raz pierwszy w USA swoje „flagowe” głośniki BeoLab 5 oraz kompletny system audio-wideo zainstalowany w luksusowych apartamentach kasyna MGM Grand. Przy tej okazji poinformowano, że 60 procent dochodów firmy pochodzi już nie ze sprzedaży detalicznej dla konsumentów, ale usług: wykonywanych na zamówienie instalacji audio-wideo, zarówno we wnętrzach firm czy hoteli, jak i prywatnych rezydencji.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 6 WIOSNA 2006
- Ach, idzie wiosna! - Jan Latus
- Architekt musi być psychologiem - Marcin Żurawicz
- Bezcenne jajko - Dorota Jarowicz
- Dom z bali - Jacek Maliga
- Finansowa pułapka? - Tomasz Deptuła
- Internetowe zagrożenia - Mirosław Waluś
- Jak w indiańskiej legendzie... - Halina Niedzielska
- Kuchenka mikrofalowa - Jolanta Wysocka
- Mój Wąchock -
- Moje centrum świata - Elżbieta Kieszczyńska
- Pięciogwiazdkowe condo -
- Piękny dźwięk cieszy oko - Jan Latus
- Podłogi drewniane - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Polacy budują Amerykę -
- Tu mieszkał Karol Wojtyła... - Józef Kołodziej
- Współgranie kontrastów - Agata Ostrowska-Galanis
- Wzornictwo przemysłowe w MoMA - Ewa Kara
- Z europejską nutą - Aneta Sadowska
- Z głową w kwiatach - Małgorzata Sulewska
- Zamieszkać w... Karolinie Północnej - John Douglas Hite
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK









