Piątek, 29 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Współgranie kontrastów


Bluberries
Kuchnia
Kuchnia
2007-06-06

Szafki z drewna orzechowego i matowego szkła oraz nowoczesne oświetlenie tworzą wrażenie całości. Metaliczny odcień kuchennych sprzętów znakomicie współgra z czarnym blatem kuchni, dębową podłogą i ciepłym odcieniem drewna zebra stołu.

Bluberries
Sypialnia
Sypialnia
Bart Sadowski
2007-06-06

To architektoniczno-kulturowa mieszanka z Bali, Meksyku, Istambułu i Krakowa. Po prawej stronie łóżka oprawione w srebrną ramę lustro z Argentyny, po lewej grafiki: Kiki Smith i Claudio Bravo.

Bluberries
Kuchnia
Kuchnia
Bart Sadowski

Rząd nowoczesnych szafek z drewna orzechowego zrobił na zamówienie stolarz William Brooks z Brooklynu. Czarny blat to brazylijski soapstone, odporny na czerwone wino, olej i wysoką temperaturę. Zlew firmy Franke i zmywarka do naczyń Miele.

Bluberries
Pokój dzienny
Pokój dzienny
Bart Sadowski

Kolekcja barokowych aniołków przywiezionych z podróży po świecie. Poniżej zrobiona na zamówienie biblioteka na książki i jej biały kruk " antologia artykułów wydanych przez Francuską Akademię Nauk od 1666 r.

Bluberries
Barek
Barek
Bart Sadowski

Bar z ciemnego drzewa wenge: dominuje kolor brązoworudy szafek i podłogi z terakoty. Całości dopełnia 400 butelek wina z całego świata i kolekcja miedzianych czajników z Polski.

Bluberries
Jadalnia
Jadalnia
Bart Sadowski

Stół, słynny "Shaker table" to centrum jadalni. Ponad nim drewniany żyrandol z Krakowa z 1809 r., obok antyczne lustro w złoconych ramach i zegar obrazowy z XIX wieku.

Bluberries
Pokój dzienny
Pokój dzienny
Bart Sadowski

W mieszkaniu jedno pomieszczenie otwiera się na drugie. Dzięki temu całość wydaje się być nieograniczona. Na ścianie kolekcja barokowych aniołków z podróży w różne zakątki świata. W tle: salon

Bluberries
Łazienka
Łazienka
Bart Sadowski

Przestronna, z nowoczesnym prysznicem žna dwoje: połączenie orzechowego drewna, kafelków w kolorze terakoty i wielobarwnej mozaiki podłogowej. Na ścianie rzeźba z Argentyny. Stare krakowskie świeczniki to ozdoba przyjęć.

Bluberries
Salon
Salon
Bart Sadowski

Hinduskie siodło na słonia znalezione w Guadalajarze w Meksyku, waży ponad 200 kg i służy za stół. Z lewej: drewniane posągi św. Elżbiety. Na ścianie fotografia McDermotta & McGougha z Paryża. Po prawej: metalowy stół z rzeźbionymi w dr


Wytworna kamienica na zachodniej stronie Manhattanu przypomina klimatem europejską architekturę lat 30. Strzelista struktura budynku, mocno osadzone, rzeźbione drzwi i ozdobna rozeta nad wejściem.

świadczą o przeszłości. Nowoczesna winda, waza na kwiaty z prostego europejskiego szkła w foyer i chłopak spieszący z pizzą dają świadectwo współczesności. Czy kontrasty pomagają w życiu, czy szkodzą? Czy na ich bazie można zbudować wygodny, normalny dom?

Urocze przestronne mieszkanie Kim i Andrzeja to najlepszy przykład, gdzie w wyniku zestawienia kontrastów zrodził się pomysł na to, co inne i niezwykłe. Bo czy współczesna sztuka i nowoczesna architektura mogą zaistnieć w oderwaniu od historii i trudu poprzednich pokoleń? Dla wielu nowojorskich rodzin, w tym również dla naszych bohaterów, to właśnie przeszłość zamknięta w antycznym fotelu, kredensie czy rzeźbie staje się inspiracją dla pomysłów i punktem wyjściowym ich nowego życia.

„Na Manhattanie trudno o ładny widok z okien. Zwykle masz przed sobą inny budynek, zsyp na śmieci albo garaż samochodowy. My mieliśmy szczęście – z jednej strony rzeka Hudson, z drugiej Central Park, a od południa smukła Ansonia, jeden z najpiękniejszych budynków na Manhattanie, do złudzenia przypominający romantyczne budowle Paryża. Czy mogliśmy powiedzieć nie?” – pyta Andrzej. Wiedzieli też, że ich 20-piętrowa kamienica należy do historycznego rejonu miasta, który od lat skutecznie broni się przed nową zabudową. „Manhattan jest wspaniały, choć bywa męczący. Tu jeszcze bardziej potrzebuje się przestrzeni i bezpośredniego kontaktu z przyrodą. Świadomość, że Donald Trump nie wybuduje kolejnego kolosa za oknem, dodaje mi otuchy” – mówi Kim. Ten widok za oknem jest dla niej tak ważny, że zamówiła specjalne łóżko, na którym leżąc widzi wyłącznie rzekę, omija zaś biegnącą w jej pobliżu autostradę.

Funkcjonalność połączona z zachowaniem dawnego charakteru pomieszczenia to główne założenie gospodarzy. W jego realizacji pomógł zaprzyjaźniony z nimi od 20 lat znakomity architekt Tomasz Czarnowski. Ponieważ lubią romantyczne kolacje przy świecach – skompletowali zachwycającą kolekcję starych krakowskich świeczników. Delektują się winem – więc podczas jednej z podróży do Wenezueli kupili zabytkową półkę na trunki, a ostatnio wybudowali przestronny otwarty bar. Pasjonuje ich gotowanie – dokupili zatem sąsiadujące z nimi jednopokojowe mieszkanie i zrobili z niego kuchnię. „Był to projekt dość szaleńczy, który wprowadził nas w kolejną, prawie roczną, fazę totalnego remontu, ale gdy dostałem w końcu mój wymarzony barek, a Kim kuchnię, nie posiadaliśmy się z radości” – mówi Andrzej. Marzyli o kuchni prostej i przestronnej, gdzie rząd nowoczesnych szafek i nieskomplikowane studyjne oświetlenie stworzą wrażenie jednej całości. Szafki wykonane z drewna orzechowego o ciepłym odcieniu i matowego mlecznego szkła współgrają z metalicznym odcieniem kuchennych sprzętów i czarnym kuchennym blatem. Materiały na jego wykonanie, jak też innych fragmentów kuchni gospodarze testowali sami. „Zgromadziliśmy różnorodne odmiany granitu, marmuru i drewna, po czym sprawdzaliśmy ich odporność na czerwone wino, olej, ostre noże i gorące dna garnków. Wygrał czarny soapstone, który sprowadziliśmy specjalnie z Brazylii” – opowiada Kim. Do dziś wygląda jak nowy, choć jak twierdzą gospodarze, odrobina oleju mineralnego dobrze wtartego w kamień raz na tydzień dodaje mu połysku i utrzymuje ładny, czarnoszary odcień. Najważniejszym jednak elementem kuchni jest niewielki obraz Wayne'a Thiebaud, artysty specjalizującego się w tematyce kulinarnej. „Cały jej projekt dostosowany został do tego obrazu, tak rozmieściliśmy sprzęty, tak zbudowaliśmy szafki, by znaleźć dla niego jak najlepsze, godne nazwiska autora miejsce. By lepiej wkomponować go w całość pomieszczenia, oprawiliśmy obraz w ramę identyczną z materiałem, z którego zbudowana jest lodówka” – wyjaśnia Kim. Kuchnia jest jej dumą. To tu gromadzą się goście podczas eleganckich koktajli, tu Kim i Andrzej jedzą kolacje przy świecach, tu mama Kim wypróbowuje nowe przepisy kuchni włoskiej. „Moja rodzina, od lat związana z biznesem restauracyjnym, uwielbia gotować. Restauracja mojej ciotki, słynna Barbetta po zachodniej stronie Manhattanu, w tym roku obchodzić będzie stulecie istnienia” – uśmiecha się Kim.

Kuchnia, w odróżnieniu od reszty mieszkania, jest nowoczesna, bowiem – jak twierdzą małżonkowie –„chcieliśmy udowodnić, że mieszkania budowane na zasadzie kontrastu, gdzie nowoczesność łączy się z klasyką i antykiem, mają dużo lepszą dynamikę oraz z architektonicznie-dekoratorskiego punktu widzenia są o wiele ciekawsze”. Tak jak zestawienie klasycznego stołu z egzotycznego drewna (zebrawood) z parą nowoczesnych włoskich krzeseł firmy Enzo Berti powinno teoretycznie wprowadzić estetyczny chaos, burzy tradycyjny banał i tworzy zaskakująco ciekawy projekt.

Stół jest bardzo ważnym elementem, łączy bowiem kuchnię i jadalnię, dwie przestrzenie położone na różnych poziomach.

„Umieszczenie jadalni dwa stopnie niżej było zamierzone. W ten sposób chcieliśmy stworzyć wrażenie nieograniczoności, gdzie jedno pomieszczenie otwiera się na drugie, tworząc wrażenie niekończącej się głębi” – wyjaśnia Andrzej. Z dumą pokazuje kolekcję barokowych aniołków. Wszystkie pochodzą z licznych podróży po świecie: z Polski, Ukrainy, Peru, Hiszpanii. Dolne oświetlenie czyni ich obraz jeszcze bardziej mistycznym i stwarza wrażenie, jakby były zawieszone gdzieś w powietrzu, między niebem a ziemią. Kolejną chlubą gospodarzy jest znakomita biblioteka, którą gromadzili przez lata, a jej najcenniejsze perełki przywieźli z podróży. Jak zbiór artykułów z różnych dziedzin naukowych, publikowanych przez Francuską Akademię Nauk od 1666 roku, które gospodarze zakupili na aukcji we Lwowie.

Kim i Andrzej kochają antyki. Czasami w poszukiwaniu wymarzonego krzesła potrafią pojechać na drugi koniec świata, innym razem czarujący drobiazg sam wpada im w ręce. Jak XVI-wieczna rzeźba świętego Franciszka z Asyżu znaleziona w krakowskiej desie, afrykański pojemnik na mleko czy prasa do lnu wyprodukowana w Anglii w 1730 roku. O zgromadzonych przedmiotach mówią z sentymentem. Każdy z nich ma przecież własną historię, którą współtworzy każdy kolejny dom i każdy kolejny właściciel. Andrzej pokazuje wielkie siodło na słonia służące za stół. Waży ponad 200 kilogramów i choć pochodzi z Indii, Andrzej i Kim znaleźli je w meksykańskiej Guadalajarze. A przerobiona na zabytkowy barek szafa z drewna tekowego, a drewniany żyrandol z Krakowa, a stół w jadalni, słynny Shaker table sięgający tradycją czasów pierwszych pielgrzymów przybyłych z Europy do Nowej Anglii, a słynne krakowskie lustra w złoconych antycznych ramach albo zegar obrazowy z XIX wieku, który na przyjazd do Stanów czekał pięć lat. A kolekcja zabytkowych rzeźb świętych – nie takich znowu świętych, albo drewniane unikatowe posągi świętej Elżbiety. „Kto wie, jaką przeszły drogę, zanim znalazły się w naszym domu” – mówi z zadumą Kim. Nieznane jest też dokładnie pochodzenie dwóch antycznych kolumn, które Andrzej kupił we Lwowie, a które ze względu na przewijający się w nich motyw winorośli, stały się najważniejszym elementem dekoracyjnym nowo powstałego baru. „Nawet wycięcie w ścianie dopasowaliśmy do ich wysokości” – wyjaśnia Andrzej. Bar z ciemnego drzewa wenge urzeka prostą elegancją. Jest w nim wszystko, co niezbędne dla dbającego o gości pana domu: pojemne szafki na kieliszki, mała zmywarka, lodówka, a przede wszystkim miejsce dla ponad 400 butelek wybornego wina. W części barowej dominuje kolor brązoworudy. W takim odcieniu są szafki, taka jest podłoga z terakoty i szyba nad stołem, spatynowana miedzianym pyłkiem. Całości dopełnia kolekcja miedzianych czajników z Polski.

Choć dom Kim i Andrzeja tonie w antykach, ściany należą do sztuki współczesnej. „Eklektyzm formy i treści” – śmieje się Kim. Od lat związana ze słynną nowojorską galerią Marlborough, organizuje wystawy największych artystów. Dwa lata temu głośnym echem odbił się projekt przeniesiony z Nowego Jorku do Muzeum Narodowego w Poznaniu. „Od Picassa do Warhola” był kolekcją prac 28 artystów wybranych przez Kim jako reprezentantów współczesnej grafiki. „Pomysł był dość ryzykowny, bo nie mówię po polsku i do dziś nie znam zbyt dobrze tamtejszego rynku sztuki. Andrzej jednak bardzo mnie wspierał i, jak się okazało później, otwarcie tej samej wystawy w Muzeum Sztuki Współczesnej na Zamku Ujazdowskim w Warszawie stało się jednym z największych wydarzeń kulturalnych roku” – wspomina Kim. Ostatnim głośno komentowanym projektem był wernisaż znakomitej amerykańskiej fotografki Jean Pagliuso zatytułowany „The Poultry Suite”. Pokaz czarno-białych zdjęć kogutów i kur, które artystka fotografowała podczas licznych wypraw po świecie, przyciągnął całą nowojorską śmietankę z Susan Sarandon, Natalie Portman i Bette Midler na czele. Z ciekawością rozglądam się więc po ścianach mieszkania naszych gospodarzy. Fotografia McDermotta & McGougha przedstawiająca rzeźbę w paryskich Ogrodach Luksemburskich, obrazy Francesco Clemente, odbitki Louise Bourgeois i granitowe rzeźby Manola Valdésa. „Las Menininas” to prezent artysty dla Kim, większą rzeźbę tego samego artysty Andrzej kupił w galerii w Madrycie.

„Szczególnie bliskie mojemu sercu są grafiki w sypialni – obraz Kiki Smith i prace Claudio Bravo, które Andrzej podarował mi na pierwszą, papierową rocznicę ślubu” – wspomina Kim.

Poznali się w samolocie. On wracał z St. Petersburga na Florydzie, ona z niedaleko położonej Tampy. Wpadła do samolotu spóźniona, wielkim portfolio zaczepiła o kolana siedzącego obok mężczyzny. Spojrzał na nią poirytowany, ona szybko zagłębiła się w lekturze książki. Gdy zamówił sok, zaintrygowana nietypowym akcentem podniosła głowę. Parę dni później zaprosiła Andrzeja na otwarcie wystawy w galerii. Są razem dwanaście lat. Uważają się za szczęśliwców, którzy cały czas podążają w tym samym kierunku. Podobni, choć zawsze otwarci na odmienność spojrzenia i sądu. Odkrywając wspólne zainteresowania, nauczyli się sztuki kompromisu i zrozumieli, że to, co inne i niepowtarzalne, rodzi się z niepokoju i dynamiki, rodzi się z kontrastu.

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 6 WIOSNA 2006

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.