Środa, 08 października 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
W kulistej galerii
Do realizacji marzeń potrzebna jest przede wszystkim cierpliwość. Aleksander Jachniewicz zrealizował swoje marzenie wybudowania kulistego domu dopiero, gdy przeszedł na emeryturę. Przez długie lata snuł plany, a potem z zapałem pracował nad projektem, mimo braku kwalifikacji budowlanych i niezbędnych do tego celu funduszy.
Aleksander miał nadzieję, że ten dom w Livingston Manor na skraju Parku Catskill w stanie Nowy Jork stanie się w przyszłości miejscem twórczej pracy jego córki Krystyny Jachniewicz. Tymczasem zamienił się jedynie w galerię prac jej i męża, gdyż oboje postanowili pozostać i dalej pracować na Manhattanie.
Już jako student Aleksander Jachniewicz marzył o tym, by wybudować kulisty dom. Kulisty i taki, który obracałby się w kierunku wędrującego po nieboskłonie słońca. Gdy w 1979 roku przyjechał do USA, w Kalifornii zobaczył domy o kulistej strukturze i bardzo się nimi zainteresował. Dowiedział się, że firma budowlana, która je opatentowała, sprzedaje zestawy do samodzielnego składania kopuły o średnicy podstawy od 25 stóp do 45. Idea wydawała się niezwykle prosta. Końcówki belek pomalowane na różne kolory należało odpowiednio ze sobą łączyć za pomocą metalowych spoiw, by wszystkie elementy zeszły się bez problemu u zwieńczenia kopuły.
Gdy powrócił do Nowego Jorku, natknął się na identyczny dom na Long Island, zbudowany jednak nie z gotowego zestawu, lecz z materiałów dobieranych przez samego właściciela, który wziął pod uwagę chłodniejszy klimat północno-wschodniego stanu. Cieńsze belki (2x6), proponowane przez producentów kalifornijskich, nie dałyby bowiem możliwości odpowiednio grubej izolacji, koniecznej do zabezpieczenia domu na zimę. Poza tym po kalkulacjach pan Aleksander stwierdził, że transport z Kalifornii będzie go zbyt dużo kosztował, dlatego za namową właściciela domu na Long Island postanowił sam zakupić grubsze belki (2x8), pociąć je i złożyć swój wymarzony dom. Od producenta kulistych domów zakupił jedynie metalowe łączniki, które dzięki precyzyjnemu zaprojektowaniu przez fachowców dawały mu pewność, że stworzy idealnie kulisty szkielet.
Po wylaniu fundamentów, aby zaoszczędzić na wypożyczeniu rusztowania, zbudował przesuwaną stabilną drabinę, złożoną z 3 wysokich części, dzięki której mógł montować belki od najniższych partii kopuły aż do jej zwieńczenia na szczycie. Wszystkie belki, a było ich dokładnie 1000, niektóre długie na 8 stóp, niektóre krótsze, przycinał wła-
snoręcznie, gdyż żaden zakład stolarski nie potrafił wykonać odpowiedniego cięcia.
Każdą belkę trzeba było bowiem przyciąć pod dwoma kątami jednocześnie, a tradycyjne piły stolarskie nie były do tego przystosowane. Po kilku tygodniach pracy udało się zamknąć kopułę, co okazało się jednym z najprzyjemniejszych i najłatwiejszych etapów budowy. Ponieważ pan Aleksander miał stałą pracę, z której nie mógł zrezygnować, na budowie spędzał jedynie weekendy, bez żadnych pomocników. Tuż przed zimą udało mu się zakryć szkielet, ale na izolację nie starczyło już czasu i pieniędzy. Musieli jednak z żoną wyprowadzić się ze swojego mieszkania w Nowym Jorku, dlatego wewnątrz zamkniętej kopuły rozstawili namiot z łóżkami polowymi oraz grzejnikiem i …przetrwali do wiosny.
Pan Aleksander wykańczał dom jeszcze przez kilka wiosen, wykonując wszystko własnoręcznie, od instalacji elektrycznych, przez ogrzewanie, do hydrauliki i kanalizacji, łącznie z tym, że ze względu na nietypowe wymiary kątów w domu (których jest aż 15!) musiał sam wyginać rury i wykonywać kolanka, gdyż żadne standardowe do jego domu nie pasowały.
Dom posiada trzy wypustki w kulistej konstrukcji, dwie w salonie i jedną w kuchni, które posiadają duże okna, rozjaśniające dolne partie kopuły. Ponadto kilka ogromnych okien sufitowych zapewnia wnętrzu dużo słońca o różnych porach dnia. Prócz walorów estetycznych i swej nietypowości kulisty dom ma kilka praktycznych zalet. Nigdy nie jest zagrożony nadmiernym obciążeniem śniegu, który po prostu sam się z niego zsuwa. Dzięki temu, że dom nie posiada kątów ostrych, nie gromadzi się w nim wilgoć, a cyrkulacja powietrza jest niczym niezakłócona. Długo trzyma ciepło zimą i nie nagrzewa się szybko latem, nie wymaga więc klimatyzacji i nadmiernego ogrzewania. Jest jedną z najwytrzymalszych konstrukcji, która nie jest zagrożona przez trzęsienia ziemi i podmuchy wiatru przekraczające 160 mil na godzinę, bo jeśli nie liczyć wypustek, dom nie ma żadnych płaskich ścian, na których wiatr mógłby się oprzeć.
Wykończenie domu państwa Jachniewiczów jest skromne, ze względu na ich niewysokie emerytury. Są jednak z niego niezmiernie dumni, jest on bowiem spełnieniem ich wielkiego marzenia i dziełem żmudnej, wieloletniej pracy ich rąk.
Na przełomie lata i jesieni pan Aleksander przemienił dom w ekspozycję przeglądową dorobku swej córki Krystyny – artystki urodzonej w Ostrowcu Świętokrzyskim i wykształconej w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, która miała już kilka indywidualnych wystaw w Nowym Jorku (ostatnio w Greely Square na Manhattanie), uczestniczyła w wielu zbiorowych, a dwie jej prace reprodukowano w albumie „Ars Erotica”, wydanym przez Muzeum Narodowe w Warszawie.
Przy okazji tej obszernej prezentacji obrazów oraz szeregu grafik dla czasopisma „Chronicle” (założonego przez Leopolda Tyrmanda), pokazano kilka dawniejszych prac jej męża Krzysztofa Zarębskiego, dzieł z jego wczesnego, nowojorskiego okresu buntu i poszukiwań, kiedy to polskie małżeństwo artystów związało się z nieformalną wówczas, dziś już historyczną nowojorską alternatywną grupą znaną pod nazwą Rivington School.
Większość zaprezentowanych prac Krystyny Jachniewicz utrzymana jest w jednolitym stylu. Pozostają one w kręgu tej samej tematyki – erotycznej fantasmagorii z bardzo silnym sadomasochistycznym akcentem. Typowym przykładem takiego dzieła może być „Irresistible” – sporych rozmiarów kompozycja przedstawiająca piękne, zgrabne nogi kobiece, w tle widać całą postać, buty na obcasach wysokich jak sztylety i dwa pyski wilcze z obnażonymi kłami.
Inne obrazy na wystawie traktują o tym samym – o erotycznych fantazjach, wyrażanych w identyczny sposób: łączą one w rozmaitych kombinacjach te same elementy: nogi kobiece (czasami pełne sylwetki nagich kobiet), buty na ostrych obcasach, krwiożercze pyski wilków gotowych rzucić się na siebie w walce z rywalem. Ścierają się tu dwa żywioły – aktywny i wojowniczy męski oraz bierny, obojętny na trwający wokół konflikt kobiecy. Malowane wilki utożsamiane są z mężczyznami; niekiedy na tych rysunkach widmowy pysk zwierzęcia i mocna twarz młodego mężczyzny sąsiadują ze sobą, uzupełniają się i przenikają.
Jachniewicz rzadko używa zdecydowanych kolorów. We wcześniej malowanych obrazach (portretach) posługiwała się ostrą paletą barw kontrastowych, agresywnie śmiałych. W późniejszych pracach stosuje kolory oszczędnie jako plamę barwną (czerwoną czy niebieską) na względnie monochromatycznych i monotematycznych obrazach.
Obrazy Krystyny Jachniewicz pełne są – zgodnie z tytułami wielu z nich – atmosfery snu, majaków, marzycielskiego pogrążenia się w fantazjach. Nie ma wątpliwości, że artystka posługuje się kulturowymi tropami, aby tym silniej podkreślić związek tematyki swych prac z baśniowym, onirycznym światem erotycznych marzeń o sadomasochistycznym charakterze, związanych z erotycznymi udrękami wywołanymi przez nieczuły, zimny, marzycielski pierwiastek kobiecy. *
Opis domu: Aneta Sadowska
Sylwetka malarki: Czesław Karkowski
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
- Baron's Cafe - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Czy to nie wspaniałe? - Dagmara Babiarz
- DODO Dom - Aneta Sadowska
- Dużo powietrza w Wietrznym Mieście -
- Home improvment - Jan Latus
- Hotel dla Reksa - Katarzyna Zalewska
- Każdy dom ma duszę - Jolanta Wysocka
- Kiedy pojadę do Opola - Marcin Poznań
- Manhattan w dwudniowej pigułce - Ewa Sukiennik-Maliga
- Maszyna wolności - Marek Siodłoczek
- Na dachach Ameryki - Mirosław Waluś
- Niewielkie pranie - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Opowieść z meandrami - Halina Niedzielska
- Portret pikowej damy - Agata Ostrowska-Galanis
- Te wspaniałe dyniowate - Jolanta Wysocka
- W gąszczu pnączy - Małgorzata Sulewska
- W kulistej galerii - Czesław Karkowski
- W moim magicznym domu... - Anna Ćmakowska
- Wynajmij, zamiast sprzedać - Tomasz Deptuła
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK