Czwartek, 28 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

W gąszczu pnączy



Chcesz się ukryć przed okiem ciekawskich sąsiadów? Przysłonić brzydką ścianę? A może masz mały ogród, a marzy ci się jakaś niezwykła roślina? Na to wszystko jest sposób – pnącza! Wśród niezliczonych przedstawicieli tej grupy każdy znajdzie coś odpowiedniego. Przy tym są one mało wymagające – zarówno jeśli chodzi o glebę, jak i zabiegi pielęgnacyjne. Nie potrzebują też dużo przestrzeni.
 
Bluszcz – Hedera helix (ang. ivy)
Botanicy opisali ok. 15 gatunków tych samoczepnych pnączy. Ich pędy osiągają 25-30 metrów długości i z wiekiem stają się zdrewniałe. Bluszcz rośnie raczej powoli, ale jest na tyle ekspansywny, że w niektórych rejonach Ameryki Północnej, gdzie zimy są dość łagodne, uznawany jest za uciążliwy chwast. Trudno mu jednak odmówić uroku. Jego zimozielone liście stanowią ozdobę przez cały rok i szczelnie porastają podpory lub ściany, które chcemy zasłonić. Najlepiej ze wszystkich roślin nadaje się do tworzenia naturalnych, „przewiewnych” ścian w ogrodowych altanach czy miejscach, gdzie chcemy ustawić grill. Nie ma specjalnych wymagań ani co do gleby, choć zdecydowanie woli podłoże próchniczne i stale wilgotne, ani co do stanowiska. Dużą jego zaletą jest to, że świetnie obywa się bez słońca i doskonale rośnie nawet w zacienionym miejscu. Nie wymaga również specjalnych zabiegów pielęgnacyjnych i jeśli nie rozrasta się nadmiernie w niepożądanym kierunku, to nie wymaga nawet przycinania – rośliny o naturalnym pokroju wyglądają najpiękniej. Jeśli jednak jest ono konieczne, to bluszcz dobrze znosi cięcie.
 
Doskonałą podporą dla bluszczu są drzewa, które np. w naszym odczuciu nie są dość atrakcyjne. Pnącze to pięknie pokrywa pień, nie czyniąc przy tym żadnej szkody drzewu, jak się powszechnie uważa. Drobniutkie korzenie, którymi bluszcz chwyta się podpory, wrastają jedynie w szczeliny w korze. Jedynym zagrożeniem w takim mariażu może być konkurowanie o wodę i składniki pokarmowe w glebie.
 
Jeśli bluszcz nie ma podpór, pięknie płoży się po ziemi, tworząc naturalny kobierzec, zielony przez cały rok.
Łatwo się rozmnaża z sadzonek pędowych lub przez odkłady. Jest odporny na zanieczyszczenie powietrza i na większość szkodników.
 
Męczennica, znana też jako passiflora – Passiflora Incarnata (ang. Passion flower)
Jej ozdobą są egzotyczne kwiaty barwy białej, niebieskiej, różowej, karminowej lub purpurowej, z odmiennie zabarwionym przykoronkiem, pojawiające się obficie od maja aż do przymrozków. Passiflora wydaje żółtopomarańczowe owoce, które u większości gatunków są jadalne, a owoc męczennicy olbrzymiej jest znany jako marakuja. Liście pnącza, choć dość atrakcyjne, są raczej niepozorne.
 
Passiflora pięknie się rozwija i zakwita w dobrze nasłonecznionym miejscu. Wysoka temperatura – co najmniej 70-80 st. F (20-25 st. C) – to warunek obfitego kwitnienia.
 
W okresie wzrostu i kwitnienia roślina wymaga podlewania. Będzie także wdzięczna za zraszanie, najlepiej rano lub po zachodzie słońca. W okresie spoczynku – mniej więcej od października do marca – podlewanie można ograniczyć, jednak nie należy dopuszczać do przesuszenia podłoża. Jest to także okres zasilania nawozami, bowiem wtedy zawiązują się pąki, które zakwitną wiosną.
 
Przed zakwitnięciem dobrze jest przyciąć naszą passiflorę, by pobudzić ją do rozkrzewiania się i zawiązywania pąków. Skracamy wszystkie pędy, pozostawiając na nich 4-7 oczek. Jeśli roślina zbyt silnie się rozrasta, można przycinać ją także latem.
 
Powojnik – Clematis
Przepięknie kwitnące pnącze o pędach osiągających 2-8 m – w zależności od gatunku i odmiany. Znanych jest około 230 jego gatunków. W uprawie najczęściej spotyka się mieszańce, które charakteryzują się większymi kwiatami niż u gatunków powojników botanicznych. Mają one nawet powyżej 5 cm średnicy, występują w różnych barwach – od białej, poprzez różową, czerwoną, do ciemnofioletowej i niebieskiej. Kwitną obficie od maja do października. Niektóre gatunki mają także bardzo dekoracyjne kuliste owocostany. Delikatne pędy powojników przyczepiają się do podpór za pomocą ogonków liściowych i szypułek kwiatowych.
 
Te piękne rośliny są jednak dość wymagające. Nie lubią przeciągów, toteż należy dla nich wybrać miejsce osłonięte od wiatrów, choć niekoniecznie w pełnym słońcu. Lubią glebę przepuszczalną, z dużą zawartością próchnicy, żyzną i wilgotną, o odczynie alkalicznym. Jeśli ziemia w naszym ogrodzie ma odczyn kwaśny, a chcemy jednak mieć powojniki, to trzeba im przygotować odpowiedni grunt. W tym celu miejsce, gdzie planujemy ich posadzenie, trzeba przekopać dość głęboko – o ok. 10 cm głębiej niż wynosi wysokość pojemnika z sadzonkami – i uzupełnić żyzną ziemią. Pora sadzenia (od wiosny do późnej jesieni) nie ma większego znaczenia, jeśli odpowiednio przygotujemy podłoże. Po posadzeniu trzeba rośliny mocno podlać i dobrze jest obłożyć je ściółką, żeby zabezpieczyć przed nadmiernym parowaniem wody.
 
Rozmnażanie w warunkach amatorskich jest dość trudne, toteż zaleca się kupować gotowe sadzonki w sklepach ogrodniczych. Zazwyczaj rośliny są tam również zaopatrzone w ulotkę zawierającą informacje na temat uprawy. Powojniki są odporne na zanieczyszczenie powietrza, ale wymagają zasilania i cięcia. Cięcie jest jednak uzależnione od gatunku i dlatego warto w chwili zakupu zapoznać się z ulotką dołączoną do sadzonki.
 
Milin amerykański – Campsis radicant (ang. trumpet creeper, trumpet vine lub cow itch vine)
W sprzyjających warunkach milin osiąga długość do 15 m, ale jego korzonki czepne nie są wystarczająco silne, aby utrzymać grube, zdrewniałe pędy. U starszych roślin mogą one dochodzić nawet do kilku centymetrów średnicy, dlatego wymaga dodatkowego mocowania, aby w razie silniejszego wiatru nie opadł z kratownicy czy innej podpory. Milin jest odporny na choroby i szkodniki, ale wrażliwy na temperatury poniżej 30 st. F, dlatego zimą dolną część krzewu należy okrywać liśćmi lub kopczykować do wysokości 25-30 cm. Jeśli jednak pędy przemarzną, to roślina wypuści nowe od korzeni, co może jedynie nieco opóźnić kwitnienie. Wymaga żyznej, gliniasto-próchnicznej gleby i ciepłego, nasłonecznionego miejsca. W okresie wzrostu i kwitnienia – od marca do października – wymaga zasilania i podlewania. Starsze okazy są odporniejsze na suszę. Zabiegi pielęgnacyjne, jakich wymaga milin, to przede wszystkim usuwanie przemarzniętych lub uschniętych pędów. Warto też wiedzieć, że ich skracanie wczesną wiosną wydatnie poprawia kwitnienie, a kwiaty milinu, choć bezwonne, są przecież jego główną ozdobą. Są bardzo okazałe – mają około 10 cm długości i ponad 5 cm średnicy. Zebrane są w baldachogrona skupiające 4 do nawet 15 kwiatków, tworząc bardzo atrakcyjne bukieciki w kolorach żółtym, pomarańczowym lub szkarłatnym – zależnie od odmiany. Formujące się torebki nasienne są również bardzo dekoracyjne, dlatego przekwitniętych baldaszków nie trzeba usuwać. Milin łatwo rozmnaża się przez odkłady i sadzonki korzeniowe.
 
Wiciokrzew – Lonicera (ang. Honeysuckle, potocznie nazywany swoodbine lub eglantine)
Nazwa ta łączy około 180 gatunków. Pędy wiciokrzewu osiągają 6 do 9 metrów długości. Roślina lubi stanowiska słoneczne – wtedy obficie kwitnie, ale również w miejscu mniej nasłonecznionym dobrze rośnie. Wiciokrzew jest bardzo ekspansywny i odporny, toteż dobrze adaptuje się w każdych warunkach. Lubi podpory, wokół których owijają się młode pędy, ale i bez nich uzyskuje ciekawy pokrój. Wymaga jednak przycinania, ponieważ bez kontroli rozrasta się niesamowicie szybko, wypuszczając coraz to nowe przyrosty od korzeni, i może stać się nieco uciążliwy. Inne zabiegi pielęgnacyjne nie są niezbędne. Jedynie świeżo posadzone rośliny wymagają podlewania, jeśli lato jest wyjątkowo suche. Podlewanie można przerwać, gdy pokażą się pierwsze nowe przyrosty, natomiast nie jest ono konieczne, gdy nasze pnącze ma już kilka lat. Trzeba pamiętać, że pędy wiciokrzewu są puste w środku – a więc kruche, dlatego jeśli roślina ma być prowadzona na podporach, trzeba je ustawić przed umieszczeniem sadzonek w ziemi.
Wiciokrzewy sadzimy wczesną wiosną, gdy tylko miną przymrozki, a przycinać możemy je od połowy lata, zaraz po zakończeniu kwitnienia, aż do późnej jesieni. Usuwamy wówczas zbędne przyrosty i nadajemy krzewowi pożądany kształt. Zabieg ten sprawi, że przyszłoroczne kwitnienie będzie obfitsze.
 
Rozmnażanie wiciokrzewu jest bardzo proste. 20-30-centymetrowe wierzchołki pędów łatwo ukorzeniają się w wodzie. Trzeba ją tylko regularnie zmieniać, aby nie dopuścić do gnicia łodyg. Gdy korzonki mają 2-3 cm, można je wysadzać do gruntu. Można też pozyskać sadzonki z odkładania drugorocznych pędów lub ukorzeniając w skrzyneczkach z ziemią piaskowo-próchniczną. 
 
Odmiany szczególnie polecane w ogrodach 
– ze względu na atrakcyjne, wonne kwiaty:
 
Lonicera tellmanniana – o kwiatach pomarańczowych z wystającymi z korony czerwonymi pręcikami,
Lonicera brownii, odmiana Dropmore Scarlet – o kwiatach intensywnie czerwonych,
Lonicera japonica – o kwiatach jasnokremowych, które ciemnieją i przed opadnięciem stają się ciemnożółte. Sprawia to wrażenie, że roślina wydaje równocześnie kwiaty w dwóch kolorach. 

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.