Piątek, 29 sierpnia 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
Czy to nie wspaniałe?
Największą zaletą Oregonu jest fakt, że jego mieszkańcy są z niego dumni. „Czy macie powód?” – zapytasz drogi niedowiarku takiego Oregończyka. „A czy słońce wschodzi na wschodzie?” – odpowie, wzruszając ramionami…
Oregon jest 33. stanem USA. Jego stolicą jest Salem, największym miastem Portland, największą rzeką – Kolumbia. Dwa pasma górskie – Coastal Range i Cascade Range – tworzą jeden z najbardziej urodzajnych terenów na świecie – dolinę Willamette. Dużo tych naj- w opisie: Wybrzeże Oregońskie jest najsłynniejsze, różnorodność terenowa największa (są tu wody słodkie i słone, góry, pagórki, niziny i doliny, lasy, plaże i pustkowia…), historia najciekawsza, miejsca turystyczne – najatrakcyjniejsze…
Stan zamieszkuje tyleż chrześcijan, co protestantów, legalna jest eutanazja na specjalnych warunkach (śmiertelnie chorzy sami biorą przepisaną przez lekarza truciznę), a opakowania, w których sprzedaje się napoje, mogą być tylko zwrotne.
Stanową rybą jest łosoś chinook, a najważniejszym ssakiem – bóbr (stąd nazwa – Stan Bobra).
Tubylcy kochają swój dom, a osiedlające się żółtodzioby witane są opowieścią o tym, jak półtora wieku temu 66-letnia Tabitha Moffatt Brown za ostatnie oszczędności kupiła wóz i odbyła podróż z Missouri aż tutaj. Za co w 1987 r. władze ogłosiły ją Matką Regionu. Bo warto poświęcić wszystko, żeby zamieszkać w Oregonie.
Trochę historii
Oczywiście najpierw byli tu Indianie (Chinook, Klamath, Bannok i Nez Perce), później powoli wypierani przez białych, którzy eksplorowali te ziemie od XVIII wieku, stopniowo i konsekwentnie. Pionier James Cook i jego liczni następcy, jak Lewis i Clark czy David Thompson, oswajali teren, niestrudzenie poświęcając temu życie. Do dziś można oglądać m.in. Fort Clatsop założony przez ekspedycję Lewisa i Clarka w 1805 roku czy najstarszą osadę Fort Astoria, powstałą w 1811 roku dzięki pieniądzom i nadziejom na zysk futrzarski Johna Jacoba Astora.
Trochę turystyki
Nawet stali mieszkańcy Oregonu nie gardzą wakacjami w tym stanie, który dużą część zysków czerpie z udostępniania turystom swoich uroków. To tu leży słynny Crater Lake – najgłębsze (597 m) jezioro USA, powstałe 7700 lat temu w wyniku erupcji i zapadnięcia się wierzchołka wulkanu Mount Mazama.
To tu piętrzy się wiecznie ośnieżony, najwyższy w stanie, wciąż „potencjalnie czynny” wulkan – Mount Hood (3429 m), udzielający terenu dwunastu lodowcom.
Tutaj też jest John Day Fossil Beds National Monument (park obejmujący około 57 km kw.), którego historia zaczyna się 33 miliony lat temu. Wtedy to wulkany pokryły lawą, a później popiołem cały obszar.
Dzięki temu skamieliny zwierząt i roślin przetrwały do dziś, a zmiany strukturalne spowodowały powstanie bajecznie kolorowych, pasiastych pagórków.
No i wreszcie Wybrzeże Oregońskie – 362 mile plaż i urwisk, wiosek rybackich i sezonowych, turystycznych resortów – ze wszystkimi tego plusami. Bo minusów raczej nie ma.
Okiem Oregończyka
Aby jednak osiąść tu na stałe, trzeba się kierować czymś więcej niż tylko urodą terenu. Chociaż większość uważa to za priorytet. Reklamówka trzeciego co do wielkości miasta, Eugene, głosi: „Położenie Eugene jest jednym z podstawowych powodów zamieszkania tutaj na zawsze. Wtulone w dolinę Willamette (najurodzajniejszą na świecie), pomiędzy wybrzeżem a górami, oddalone o trzy i pół godziny drogi od Crater Lake, z dużą ilością rzek i lasów – ma wiele do zaoferowania o każdej porze roku”.
Sami Oregończycy dzielą się na tych, którzy mieszkają po lepiej rozwiniętej, usianej wielkimi miastami i bardzo turystycznej stronie zachodniej oraz tych na spokojniejszym i mniej ludnym wschodzie. Antagonizmy są, ale polegają głównie na przechwalaniu się zaletami swoich terenów i dyskredytowaniu tych drugich. Na forum internetowym Neal tak odpowiada Lisie – Brytyjce, która chcąc przeprowadzić się do Oregonu prosi o wskazówki: „Oregon jest ogromny, ale tak naprawdę do zamieszkania nadaje się ćwiartka całego stanu. Jeśli jesteś zwariowaną konserwatystką, wybierzesz oczywiście część wschodnią. Ale zaletą mojego miejsca zamieszkania – Portland – jest fakt, że przeprowadzają się tu ludzie wykształceni, co wpływa na styl życia i ciągły rozwój… Mieszkam tu od 24 lat i wciąż coś się zmienia na lepsze. To także zasługa turystycznej popularności tej części regionu. Moje dzieci czasem mamroczą, że nienawidzą Oregonu z powodu pogody. Hm… to nie tak, że ciągle tu pada… ale jak zacznie – pada tygodniami. To czasem trudne do zniesienia. OK – nasze plaże są wietrzne i zimne, a Ocean Spokojny dostał złą nazwę – naprawdę jest dziki jak diabeł! Ale mamy gorące lato i niespotykanie piękną, magnetyzującą kolorami jesień”.
Na ripostę nie trzeba długo czekać. Roger mieszkający właśnie po stronie „zwariowanych konserwatystów” natychmiast radzi Lisie: „Mamy miejscowości nieprzeludnione i z tzw. duszą. Bardzo niska przestępczość pozwala spokojnie egzystować dorosłym i bezpiecznie dorastać dzieciakom. Nasza część Oregonu nie jest tak bardzo turystyczna, co nie znaczy, że poza sezonem ta strona stanu zamiera. Za to taniej kupisz tu dom, w ciągu pięciu minut dojedziesz do pracy, a kierowcy są uprzejmi! Palenie w miejscach publicznych jest zakazane, a w Baker City, gdzie mieszkam, mamy najczystszą wodę w stanie!”.
Duże miasta zachodu mają swoje zalety – łatwiej o pracę i wyższe są zarobki, więcej się dzieje, a ludzie są bardziej tolerancyjni i otwarci na nowinki. Z drugiej strony koszty życia są wyższe, zgiełk całodobowy, »
» mrowie turystów to wyższa przestępczość itd., itp. Małe miasteczka mają swój urok, ale za większe bezpieczeństwo i spokój trzeba tu zapłacić mniejszą anonimowością i swobodą działania. Z pracą tu trudniej i nie zarobi się tyle…
Jest też kilka rad mieszkańców typu: „Ubezpieczenie zdrowotne jest tu straszliwie drogie i w sumie większości mieszkańców na nie nie stać”. „Okropna publiczna komunikacja. Musisz mieć samochód”.
Nancy pisze: „Pogodę mamy rozpłakaną – jak się rozpada, to pada i pada. Nie jest to przyjemne, ale da się wytrzymać, a za to flora jest przepiękna. Przy dobrej lokalizacji będziesz miała godzinę drogi na plażę i tyle samo na narty. Pamiętaj jednak, że ocean jest dość zimny. Ponad połowa stanu jest nie do zamieszkania, chyba że lubisz samotnię i nudy. Szkolnictwo – chociaż jeszcze nie najgorsze w USA, jest jednak na podłym poziomie. Zwłaszcza ponadpodstawowe (cięcia budżetowe), dlatego lepiej by stać cię było na szkoły prywatne dla dzieciaków. Jeśli przygotujesz się na to, co najgorsze – będziesz mogła cieszyć się tym co najlepsze w Oregonie. A naprawdę jest czym…”.
Za kilka lat
„Wiesz, kiedy staniesz się prawdziwym Oregończykiem? – pyta John, Oregończyk z dziada pradziada, mieszkający obecnie w Sherwood. – Mamy taką specjalną listę – uśmiecha się i recytuje:
– kiedy zaczniesz wierzyć w pogodynkę
– wyrzucisz aluminiową puszkę do kosza i poczujesz się winny
– narzekasz na Kalifornijczyków, mimo że jednemu z nich sprzedałeś dom dwa razy drożej, niż kupiłeś
– nie ruszysz na kemping bez nieprzemakalnych zapałek
– zatrzymujesz się na opuszczonym, zalanym deszczem skrzyżowaniu, czekając na zielone światło
– znasz więcej posiadaczy łodzi niż posiadaczy klimatyzatorów
– w zimie wychodzisz do pracy, gdy jeszcze jest ciemno, a wracasz, gdy już jest ciemno… mimo że dzień wciąż ma osiem godzin
– znasz osobiście kogoś z Nevady
– uważasz, że coś jest wzgórzem niezależnie od wysokości, jeśli tylko nie leży na tym śnieg i ostatnio nie uległo erupcji
– znalazłeś portfel z 500 dol. i oddałeś właścicielowi
– nie nosisz krawata
– znasz różnicę między łososiem chinook, coho i sockeye
– mieszkałeś wcześniej gdzie indziej, ale się do tego nie przyznajesz publicznie”.
John oczywiście troszkę sobie pokpiwa z mieszkańców Sherwood, czyli i z samego siebie, ale nie zamieniłby tego miejsca na żadne inne. I wie, co robi. W corocznym rankingu na najlepsze w USA miejsca do zamieszkania „Money Magazine” (www. money. cnn. com) w tym roku uplasował miasteczko na 18. miejscu! A pod uwagę brane są koszty życia (dochód rozchód, podatki itp.), system edukacji, bezpieczeństwo, klimat, opieka zdrowotna, sąsiedztwo, a nawet oferta kulturalna i sportowa.
Uwzględniając wielość miejsc zamieszkania na terenie całych Stanów Zjednoczonych – pierwsza dwudziestka to naprawdę Coś. Przez duże C.
Płacz i płać
A koszty? Oczywiście wszystko zależy od miejscowości. Ponieważ Nowy Jork jest sporą aglomeracją, warto ją porównać do większych miast Oregonu. I tak koszty życia w Eugene są o 58,4% niższe niż w Nowym Jorku, natomiast płace niższe o 16%. W Portland też jest nieźle. Koszty życia są niższe o 53%, a płace o 9,8% niż w Wielkim Jabłku (według „Cost of Living Wizard”).
To, za ile można kupić mieszkanie, zależy od miejsca, zaludnienia, wielości atrakcji turystycznych. Jednosypialniowy apartament w Portland czy Eugene można nabyć za około 450 tys., a dom pod miastem (4 sypialnie, 3 łazienki) za 600 tys. W Baker City porównywalny dom można zdobyć za połowę tej sumy, co nie znaczy, że będzie łatwiej go utrzymać, gdyż zarobki tutaj są dwa razy niższe…
Sposobem psychologa…
„Małe, a cieszy w Oregonie? – zastanawia się Michael –… OK, stacje benzynowe są full-service – właściwie to nawet nie jest dobrze widziane samodzielne tankowanie”.
„Oregon nie ma podatku od zakupów – rzuca natychmiast Natasza – chwile przy kasie są takie przyjemne”.
„Latarnie! Jak myślę o Oregonie, zawsze widzę latarnie – włącza się Paul. – Jest tam ich dziewięć, a pięć z nich wciąż w użytku. Kilka razy do roku robię sobie wycieczkę wybrzeżem i zawsze mam radochę”.
Niezależnie od skojarzeń, kosztów, pogody i miejscowych animozji Oregon według jego mieszkańców jest jednym z przyjemniejszych miejsc do życia. Dzięki różnorodności terenowej i ruchliwości turystycznej można tu mieszkać od dziecka i czuć się wciąż jak na wakacjach. Dzięki rozsądnej, lokalnej gospodarce, wyważonym działaniom władz i wrodzonej serdeczności Oregończyków można mieszkać tu od tygodnia i już czuć się jak u siebie w domu. Czy to nie wspaniałe?
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!
Artykuły z numeru:
NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007
- Baron's Cafe - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Czy to nie wspaniałe? - Dagmara Babiarz
- DODO Dom - Aneta Sadowska
- Dużo powietrza w Wietrznym Mieście -
- Home improvment - Jan Latus
- Hotel dla Reksa - Katarzyna Zalewska
- Każdy dom ma duszę - Jolanta Wysocka
- Kiedy pojadę do Opola - Marcin Poznań
- Manhattan w dwudniowej pigułce - Ewa Sukiennik-Maliga
- Maszyna wolności - Marek Siodłoczek
- Na dachach Ameryki - Mirosław Waluś
- Niewielkie pranie - Wiktoria Sudoł-Dawdo
- Opowieść z meandrami - Halina Niedzielska
- Portret pikowej damy - Agata Ostrowska-Galanis
- Te wspaniałe dyniowate - Jolanta Wysocka
- W gąszczu pnączy - Małgorzata Sulewska
- W kulistej galerii - Czesław Karkowski
- W moim magicznym domu... - Anna Ćmakowska
- Wynajmij, zamiast sprzedać - Tomasz Deptuła
Najczęściej czytane
Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych
sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK








