Środa, 08 października 2008
Aktualny numer NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Hotel dla Reksa


Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11

Bluberries
brak
2008-01-11


Jesień jest w Ameryce coraz bardziej popularna jako czas wakacyjny, szczególnie wśród tych, którzy nie lubią odpoczywać w tłoku. Po lecie właściciele zwierzaków mogą też łatwiej znaleźć dobrą opiekę dla swych czworonożnych przyjaciół. Jednym z takich miejsc, gdzie z lekkim sercem można zostawić pupila ruszając w świat jest Marta’s Vineyard Canine Resort. 
 
Tu psy nie skomlą rozpaczliwie za panem, a wizytujących wesoło witają merdaniem, bo tu psy też mają wakacje. Latem psi hotel w Brookfield, koło Dunbury w Connecticut, jest zawsze pełny. Ci, którzy przyzwyczaili się do wygody, jaką oferuje, rezerwują miejsca znacznie, znacznie wcześniej. Ale ponieważ Amerykanie podróżują cały rok – tu zawsze znajdują się jacyś goście. Niektórzy zresztą przyprowadzają zwierzęta tylko na dzień, jak do salonu piękności, tak po prostu, aby sprawić ulubieńcom radochę.
 
Właścicielami Marta’s Vineyard są dr Piotr Antosiewicz i jego żona Pamela. Dr Piotr, weterynarz z Warszawy, wyemigrował z Polski w latach stanu wojennego z dwoma małymi walizkami – jedną z ubraniami, drugą z narzędziami weterynaryjnymi. Uparł się, że tu, na emigracji, też będzie leczył zwierzęta. I po kilku latach zawziętego douczania się zdał egzamin na licencję amerykańską. W owym czasie między polską weterynarią, wciąż bazującą na starych wzorcach sowieckich, a amerykańską, nowoczesną, istniała przepaść. Na dodatek jedynie trzy stany, w tym Connecticut, zezwalały cudzoziemcom na podchodzenie do egzaminów na licencję. Uzyskanie więc prawa do wykonywania zawodu było już sukcesem.
 
Pierwsze lata samodzielnej praktyki dr. Piotra były prawie kompletnie wypełnione pracą, ale zaowocowały dobrze prosperującą kliniką weterynaryjną w New Milford. Po następnych paru, w 1996 r., odkupił zrujnowane schronisko dla zwierząt w pobliskim Brookfield i przerobił je na wysokiej klasy psi hotel Marta’s Vineyard Canine Resort.
 
Na szyldzie – polska Marta
 
Marta to suka dr. Piotra, którą przygarnął ze schroniska w początkach swej kariery weterynaryjnej w Connecticut; przechrzczona na swojskie imię. Wariatka i szczęściara. „Kiedy ją spuściłem ze smyczy – opowiada – dwa dni musiałem jej szukać. Ludzie z okolicy ją znali. Przyprowadzali mi ją z powrotem – za nagrodę i jeszcze leczyłem im zwierzaki za darmo. Jednej wiosny myślałem, że już ją straciłem. Mieszkam nad jeziorem Candlewood. Przyszły akurat gwałtowne roztopy. Marta znów uciekła. Nie było jej cały dzień, a w nocy słyszałem jej szczekanie na jeziorze. W pewnym momencie ucichło. Pomyślałem – to już po Marcie. Następnego dnia – w sobotę – zatelefonowano do kliniki, że mam się zgłosić po psa. Znalazcą był oddział wojska. Okazało się, że właśnie tej nocy na jeziorze ćwiczyła specjalna jednostka ratunkowa i wyłowili pływającą na krze Martę”.
 
Kiedy więc dr Piotr z żoną Pamelą zastanawiali się nad nazwą dla nowo organizowanego biznesu, Marta-szczęściara była główną kandydatką na patronkę. Na dodatek skojarzyli ją z miejscem, gdzie lubili jeździć na wakacyjne żeglarskie wypady. Wyspa Martha’s Vineyard jest popularna w Nowej Anglii. I nieraz się zdarza, że państwo lecą tam właśnie do swoich domów na wypoczynek, a szofer odwozi ich czworonożnego pupila do resortu Marta’s Vineyard w Brookfield.
 
Wszystko przemyślane
 
Marta’s Vineyard Canine Resort od początku nie miała być zwykłym schroniskiem dla zwierząt. Ale miejscem komfortowym, wakacyjnym. Dr Piotr sam zaprojektował rozkład oddziałów – aby np. mieć bliżej, „pod ręką” psy starsze i szczeniaki, oddzielnie maluszki i psy duże; część większych pomieszczeń urządzono bardziej luksusowo. Wszystko jest przemyślane: podłogi w psich pokojach są lekko pochylone, żeby łatwiej utrzymywać czystość, wykładane kafelkami, podgrzewane, wszędzie klimatyzacja, w kocich pokojach dużo okien, bo lubią się w nie wpatrywać.
 
Aby zwierzęta miały co obserwować, w wielu pomieszczeniach ustawiono telewizory, u kotów dodatkowo akwaria z rybkami. Z głośników płynie uspokajająca muzyka (okazuje się, że i klasyka, i jazz równie dobrze działają na naszych czworonożnych przyjaciół, jak na nas). I oczywiście obszerne wybiegi, gdzie goście się mogą wyszaleć. Całość udekorowana na styl wioski rybackiej na wybrzeżach Nowej Anglii – co wpływa na korzystną percepcję hotelu właścicieli czworonogów.
 
Wiele z prac remontowych dr Piotr, perfekcjonista, wykonał własnymi rękoma. Jak twierdzi jego żona, budowanie jest jednym z jego ulubionych zajęć dodatkowych. Z upodobaniem stawia, przerabia, upiększa kolejne budynki. Ciągle projektuje też następne udogodnienia – w przyszłym roku planuje wybudować kryty basen, aby pieski miały gdzie pływać.
 
„Bez Pam nic bym nie osiągnął – podkreśla zawsze rolę żony dr Piotr. – Ja mam pomysły, ona to wszystko wspaniale organizuje”. Marta’s Vineyard nie jest wielkim ośrodkiem. Maksymalnie może przyjąć ok. 100 zwierząt. Ale, jak mówi Pamela, i tak zajęło im sporo czasu ustalenie reguł i form, aby wszystko dobrze działało. Najważniejsze zasady to jasność dla klienta, który ma prawo i powinien wiedzieć wszystko, co się dzieje z jego zwierzakiem, gdy przebywa w hotelu; i najważniejsze: dobro zwierząt. Dlatego nie każde zwierzę może być przyjęte. Nie podejmują się tu opieki nad dorosłymi psami, które przez lata nigdy nie przebywały oddzielnie poza domem, lub są chore.
 
„Zwierzaki – tłumaczy dr Piotr – nieraz tak rozpaczliwie reagują na rozstanie z właścicielem, że może to stanowić zagrożenie dla ich zdrowia, a nawet życia. Nic tu więc nie robimy na siłę – jeśli pies totalnie panikuje, sapie, wymiotuje i nie możemy go w ciągu paru godzin uspokoić, wzywamy właściciela, aby wrócił po swego pupila”. Oczywiście zdarzają się zwierzęta, które zaczynają być nieszczęśliwe i chore dopiero po kilku dniach, ale zaletą tego hotelu jest stały nadzór weterynarza, który w razie czego najlepiej wie, jak takim pomóc. Kolejną zasadą zaś jest, że nie przyjmuje się zwierząt na dłużej niż dwa tygodnie, aby czas separacji nie był zbyt bolesny.
 
Podstawa: lubić zwierzęta
 
Największym luksusem, z jakiego korzystają w Marta’s zwierzaki, to sposób traktowania przez ludzi. Dla dobrego samopoczucia czworonogów często istotniejsze niż duża przestrzeń, czystość, jedzenie jest, aby ktoś go pogłaskał, pobawił się z nim, pogadał. Właściciele hotelu kochają zwierzaki – poczynając od swoich własnych, które notorycznie rozpieszczają (kiedyś Martę, dziś obecną pupilkę, suczkę Bellę) i rozciągając to na wszystkie inne, którymi się opiekują. Dr Piotr twierdzi, że w trudnej pracy ze zwierzętami można odnieść sukces jedynie, gdy się je naprawdę lubi. Takie jest więc podstawowe kryterium przyjmowania pracowników i, jak twierdzi Pamela, udało im się zebrać bardzo dobry, 15-osobowy zespół. Duże zasługi ma tu Carrie – menedżerka, która uwielbia te wszystkie psiaki i kociaki i z całym sercem przykłada się, aby było im na wakacjach dobrze. I oczywiście do pracy przyjmuje osoby o podobnej postawie. „Wiele osób myśli – mówi Carrie – że moja praca jest łatwa: bawić się z psami. A tu notorycznie trzeba dbać o czystość, o oporządzenie zwierząt, o ich najlepsze możliwe rozlokowanie w klatkach, o wypełnienie mnóstwa papierów…”.
 
Czuła opieka jest też w znacznym stopniu wymuszona przez miejsce, jakie zajmują zwierzęta w sercach Amerykanów. Dla większości ich czworonogi to członkowie rodziny, dzieci. Takiego samego traktowania pupili oczekują od osób, które się nimi zajmują w hotelu. Po wakacjach pies nie może wracać do domu chudszy, smutniejszy, w gorszym stanie zdrowia, niż wyjeżdżał. Toteż każdy „gość” w Marta’s Vineyard jest pod skrupulatną kontrolą – wszystkie są systematycznie karmione, ważone, opisywane i omawiane, pod nieustanną obserwacją kamer. Aby zwierzak czuł się jak najbardziej komfortowo, przez cały jego pobyt w hotelu zajmuje się nim jeden opiekun, który dba, żeby był zdrowy i wesoły – sprząta, karmi, wyprowadza trzy razy dziennie na spacery, czesze, bawi się… I tu, jak mówi Carrie, jest miejsce na sympatię dla zwierzaka, bez której osoba wykonująca rutynowo obowiązki nie zauważy, że psiak jest smutny, bo zgubił swoją zabawkę, lub kręci się nerwowo i nie może spać, bo nie ma swojego ulubionego kocyka.
 
Dzięki sympatii można też z życzliwą cierpliwością odnosić się do nieraz dziwacznych przyzwyczajeń podopiecznych. „Niedawno np. był pies – opowiada Carrie – którego trzeba było karmić łyżką. Jeśli nie dostał porcji podanej na ręce albo na łyżce, nie zjadł; inny, przyzwyczajony do jedzenia obiadu równocześnie z państwem, nie zjadł nic, jeśli mu się nie towarzyszyło”. Często psie nawyki budzą u opiekunów rozbawienie i czułość. „Jest u nas teraz Amber, który każdego ranka szczeka, i szczeka, i szczeka… aż wreszcie ktoś przyjdzie i go przytuli. I już jest spokojnym pieskiem. Omen wieczorem nie uśnie, jak nie wlezie opiekunce między nogi i nie zostanie wydrapany po pupie. Takich historyjek mamy mnóstwo – mówi Carrie – nawet kiedyś rozmawiałyśmy z Pam, że można by z nich spisać książkę, ale na razie jest tyle obowiązków…”.
 
Wypoczynek z leczeniem
 
Dr Piotr, mając zawsze na uwadze chore czworonogi, powoli przekształca hotel w sanatorium. W budynku obok utworzył kilka lat temu klinikę medycyny niekonwencjonalnej Squibnocket Animal Center, gdzie leczy zwierzęta akupunkturą, masażami, ziołami. Gromadzi tu też najwyższej klasy sprzęt do rehabilitacji pourazowej, leczenia bólu, artretyzmu itp., jak wodna bieżnia czy supernowoczesna maszyna do magnetoterapii. Zamysł jest taki, by zwierzęta mogły zostawać na dłuższe leczenie: w hotelu byłyby wygodnie ulokowane, a na terapie miałyby tylko parę kroków. 
 
Zapraszamy na stronę: http://martasvineyard.com 

dodajdo.com


Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu!

Artykuły z numeru:
NR 12 JESIEŃ/ZIMA 2007

Najczęściej czytane





Magazyn Twój Dom dostępny jest w polonijnych sklepach w USA lub w prenumeracie. W Polsce można go nabyć w salonach EMPiK

Copyright © 2007 by magazyntd.com



W serwisie startups mozna znalezc wiele ciekawych projektow. Miedzy innimi sa to projekty lansik, a takze nasza klasa.